Duży problem z dzikami na osiedlu Pomorskim. - Można je spotkać niemalże wszędzie - alarmują przerażeni mieszkańcy

Jakub Kłyszejko
Jakub Kłyszejko

Wideo

Zobacz galerię (7 zdjęć)
W ostatnich tygodniach wielokrotnie informowaliśmy o dzikach spacerujących ulicami Zielonej Góry. Zwierzęta można spotkać niemalże w każdej części miasta. Jednak wydaje się, że największy problem mają mieszkańcy Osiedla Pomorskiego. Tam dziki zadomowiły się na dobre i nie chcą opuszczać tej części miasta.

Dziki od kilku miesięcy na dobre zadomowiły się w Zielonej Górze. Pojawiają się w każdej części miasta. Nie powinno nas to dziwić, jeżeli spotkamy je... spacerujące głównymi ulicami. Zwierzęta są coraz odważniejsze. Początkowo kręciły się wokół śmietników, szukając resztek pożywienia wyrzucanego przez ludzi. Teraz często urządzają sobie przechadzki po zielonogórskich ścieżkach.

Zazwyczaj dzikie zwierzęta boją się ludzi, jednak mimo wszystko powinniśmy mieć się na baczności i unikać kontaktu z dzikami, które staną na naszej drodze.

Kilkadziesiąt dzików w Zielonej Górze. "Za plecami usłyszałem pochrząkiwanie"

Wilk, żmija, dzik - Jak się zachować, gdy spotkasz dzikie zw...

Duży problem na osiedlu Pomorskim w Zielonej Górze

W sprawie dzików otrzymujemy najwięcej zgłoszeń od mieszkańców osiedla Pomorskiego. Tamten rejon miasta zwierzęta upatrzyły sobie z kilku powodów. Po pierwsze, bliskość ogrodów działkowych. Po drugie, lasy i wiadukt dla zwierząt, prowadzący z trasy S3 na Pomorskie. Zazwyczaj tamtędy zwierzęta kierują się w stronę miasta. Większość z nich zostaje i jest utrapieniem mieszkańców.

Córka bała się koło nich przejść

Pana Stanisława spotkaliśmy niedaleko sklepów. Szedł na zakupy. Chętnie zgodził się na rozmowę i przyznał, że problem dzików na osiedlu Pomorskim jest bardzo duży. - Mieszkam w bloku numer dwa. Tam często spotykam dziki, tak samo jak pod piekarnią – mówił Stanisław Wodnicki. – One przechodzą wiaduktem od drogi S3. Pewnego dnia pod moim blokiem stało chyba z dziesięć dzików. One się niczego nie boją. Córka wracała z pracy i bała się przejść. Ostatnio przechodziły przez park. Policja do nich strzelała, żeby odgonić, ale one przeszły na drugą stronę i poszły w stronę marketu. Spacerują sobie po Pomorskim, jak chcą – komentował mężczyzna.

Pewnego dnia pod moim blokiem stało chyba z dziesięć dzików. One się niczego nie boją. Córka wracała z pracy i bała się przejść.

Na osiedlu, na działce. Dzików tutaj nie brakuje

Mieszkańcy osiedla Pomorskiego zauważają problem. Nawet jeżeli sami nie mieli styczności ze zwierzętami, to takie sygnały otrzymują od swoich znajomych. Pan Kamil ostatni raz dziki widział w styczniu, jednak wciąż zauważa ślady pojawiania się zwierząt na osiedlu. - Często słyszę od kogoś, że one są – powiedział Kamil Hołubowski. - Sam widziałem je w styczniu przez okno. Kręciły się po okolicy w nocy. Jednak widać, że spacerują po naszym osiedlu, bo trawy są mocno wyryte. Dziki wykopują sobie też cebulki. Bodajże w niedzielę kolega napisał mi, że widział je pod blokiem. Mam też działkę w Drzonkowie. Tam dziki również przychodzą. Poryły trochę trawę, poszukały cebulek i sobie poszły – dodał mieszkaniec osiedla Pomorskiego.

Ja się dzików nie boję!

Zielonogórzanie mają różne podejście do dzików. Pan Henryk się ich nie boi. Osobiście nie spotkał ich na os. Pomorskim, ale jego córka wielokrotnie napotyka na te dzikie zwierzęta. - Pokazywały się koło „trójki”. Mocno poryte są tereny wokół boiska – opowiadał nam Henryk Nowak. – Moja córka chodzi z psem koło działek. Tam codziennie spotyka lochy z małymi. Ja się dzików nie boję, choć niektórzy mieszkańcy są przerażeni. Przyznam się, że osobiście nie spotkałem dzika, ale słyszałem wiele głosów od sąsiadów, że często dziki kręcą się po naszych terenach. Czasami widzę je przy lesie, jak jeżdżę na ryby – zakończył.

"Dziki na naszym osiedlu nie są już nadzwyczajnym widokiem"

Pani Anna wracała z zakupów i wskazywała nam ścieżki, którymi przemieszczają się zwierzęta. Rzeczywiście, spacerując Osiedlem Pomorskim bardzo szybko można znaleźć ślady dzików. - Mąż w nocy wyszedł koło Biedronki do śmietnika i spotkał tam trzy dziki – relacjonowała kobieta.

– Jeden był przy śmietniku, dwa biegły z małymi przez parking. Dziki na naszym osiedlu nie są już nadzwyczajnym widokiem. Proszę przejść wzdłuż szkoły. Tam cały teren jest poryty. To dla nas ogromne utrudnienie. Ludzie trochę są sami sobie winni, bo wyrzucają resztki jedzenia pod śmietnik. Dzikie zwierzęta przy blokach nie są niczym dobrym. Uważam, że należałoby coś z tym zrobić – podsumowała mieszkanka osiedla Pomorskiego.

"Lubię zwierzęta, ale dziki mogą być groźne..."

Zwierzęta najczęściej można spotkać w godzinach wieczornych. W poniedziałek, 25 maja natknął się na nie pan Stanisław mieszkaniec osiedla. - Na Pomorskim dziki są bardzo częstym i nieproszonym gościem. Wczoraj w nocy, po 23:00 wracałem od brata. Przy szkole jest lasek, a w jego sąsiedztwie domki jednorodzinne. Przy jednym z nich niemal na środku drogi stały dwie dorodne lochy. Z daleka wydawało mi się, że coś jadły. Zawróciłem, bo nie chciałem ryzykować. Tyle się słyszy, że locha z młodymi może być bardzo niebezpieczna. Lubię zwierzęta, także te leśne, ale coś trzeba z nimi zrobić. Może wyłapać i wywieźć? - zasugerował pan Stanisław.

WIDEO: Zielona Góra. Dziki w mieście - film nadesłany przez czytelnika Gazety Lubuskiej

Trzęsłoby się portkami

Często słyszy się, że zwierzęta nie są groźne, jednak nigdy nie wiadomo, jak zareagują na obecność człowieka. Pewne obawy ma pani Aniela. - Pod oknami w „15-stce” poryły jak nie wiadomo co! – dodała.

– Ja wieczorami nie wychodzę z domu, ale przedwczoraj musiało tu być ich bardzo dużo, bo cały teren został zryty. Osobiście się nie natknęłam na nie, ale ludzie opowiadają, że często widzieli zwierzęta. Ślady po nich są mocno widoczne. Gdyby człowiek osobiście spotkał dzika, to na pewno trochę by trząsł portkami – zakończyła zielonogórzanka.

Dzików jest i będzie coraz więcej

O przyczynach pojawiania się dzików w mieście i ewentualnym poradzeniu sobie z problemem, porozmawialiśmy z prezesem koła łowieckiego "Leśnik", Stanisławem Domaszewiczem. - Problem dzików nie dotyczy tylko Osiedla Pomorskiego, lecz wszystkich części Zielonej Góry – stwierdził prezes. – Wczoraj były na cmentarzu komunalnym, czy Parku Tysiąclecia. Można je zobaczyć w każdym rejonie miasta. Po pierwsze, w okresie jesiennym nie było żołędzi. Dziki nie mają naturalnej karmy w okolicach miasta. Szukają jedzenia w mieście, bo tu zawsze coś znajdą, albo ludzie je dokarmią. W lasach jest coraz więcej wilków, które wypychają dziki z lasów. W mieście mają one spokój. Są bardziej „panami”, niż ludzie, którzy się ich boją - analizował.

Myśliwy zwracał uwagę też na inne ważne czynniki. - Miasto od roku zaprzestało odławiać dziki. Wcześniej był prowadzony odstrzał redukcyjny. Teraz te czynności zostały zamknięte, z uwagi na fakt, że mamy do czynienia ze strefą czerwoną i dodatkowymi obostrzeniami, które zakazują odławiania dzików. Można je tylko odłowić z uśmierceniem, a według zaleceń weterynarii, trzeba to zrobić tylko poprzez uśpienie. Dysponuje nim jedynie licencjonowany lekarz weterynarii. Jeszcze do niedawna odławiało się 100-130 dzików rocznie. Dlatego mamy teraz tak „zadziczony” teren. Dodatkowo atmosfera społeczna i przeświadczenie ludzi o zabijaniu zwierząt, zniechęca myśliwych do polowań – zakończył Domaszewicz.

Policja odnotowuje coraz więcej interwencji

Rzeczniczka zielonogórskiej policji, podinsp. Małgorzata Barska podkreśla, że mieszkańcy coraz częściej proszą policję o pomoc.

- W ostatnich tygodniach mamy coraz więcej interwencji. Czasami jest ich kilka dziennie - zauważa.

- Jesteśmy jedyną służbą, która pracuje całą dobę i może podjąć jakąkolwiek interwencję. Niestety nasze działania ograniczają się tylko do tego, że policjanci próbują w bezpieczny sposób przepłoszyć dziki. Nie mamy innych możliwości. Apelujemy do wszystkich, aby uważali i byli czujni, bo dziki pojawiają się razem z młodymi i mogą być agresywne. Prosimy o niepodejmowanie żadnych interwencji na własną rękę - zakończyła rzeczniczka.

Prezydent zauważa problem

- Oczywiście, że widzimy problem - przyznaje prezydent Janusz Kubicki. - Największą przeszkodą są przepisy, które w ramach ASF-u wszystko utrudniają i nie możemy odławiać dzików. To jakaś paranoja. Jest ich zbyt dużo, trzeba dokonywać odstrzału i nie ma innego wyjścia. Pojawiają się nie tylko na Osiedlu Pomorskim, lecz w całej Zielonej Górze jest ich po prostu za dużo. Niestety, ale trzeba ją zmniejszyć. Nie ma innego sposobu niż odstrzał. To nie ja ustalałem pewne przepisy i miasto jest poza nimi. Problem z dzikami pojawia się od wielu lat i corocznie "wybucha" w określonym czasie. Problem jest też taki, że Zielona Góra działa w tym zakresie, a okoliczne powiaty angażują się zdecydowanie mniej - podsumował włodarz miasta.

Co robić, gdy spotkamy dzika na naszym osiedlu?


  • W przypadku spotkania z dzikiem, człowiek, jeśli nie został przez niego zauważony, nie powinien wykonywać gwałtownych ruchów, lecz spokojnie się oddalić.
  • Jeśli dzik nas dostrzeże, najlepszym wyjściem jest stanąć w bezruchu. Ucieczka może sprowokować zwierzę do ataku, a biegnie on z prędkością nawet 10 metrów na sekundę.
  • Dzik ma bardzo wyczulony węch (w odległości 500 metrów może wyczuć człowieka) oraz wyczulony słuch pozwalający usłyszeć pęknięcie gałązek, trzeszczenie śniegu, a nawet szum tarcia ubrań. Słabością dzika jest wzrok, ponieważ zauważa tylko ruch. Mieszkańcy i turyści powinni pamiętać, że zaniepokojona locha z młodymi jest bardzo agresywna.
  • Warchlaków nie wolno dotykać, zaczepiać, łapać, ani tym bardziej atakować.
  • Dzików nie wolno szczuć psami oraz dokarmiać.
  • Zwierzęta pojawiają się w mieście, szukając pożywienia. Jeśli je znajdują, wówczas do takiej sytuacji się przyzwyczają. Szczególną ostrożność należy zachować w lasach i na szlakach turystycznych, a także w miejscach, w których dziki niedługo wcześniej zryły teren. Po zmroku należy unikać zarośli i łąk.
  • W miarę możliwości należy korzystać z dróg, po których jeżdżą samochody.
  • Nawet jeśli dzik wydaje się być oswojony, to wciąż pozostaje niebezpiecznym zwierzęciem. Nie wolno więc do niego podchodzić. Ponadto mieszkańcy powinni informować policję, jeśli napotkają w lesie quady, czy motocykle crossowe. Płoszą one zwierzynę, która wówczas może być groźna. (źródło Polska Policja).

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ogórek

. "Po drugie, lasy i wiadukt dla zwierząt, prowadzący z trasy S3 na Pomorskie." - a to dopiero ciekawostka. Gdzie jest ten wiadukt z trasy S3 na Pomorskie?

Czyżby Gazeta wybudowała jakiś wiadukt a ja o tym nic nie wiem.

Ś
Ślązak

Północne rubieże Dolnego Śląska są na prawdę dzikie...

Dodaj ogłoszenie