MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dwa tygodnie koszmaru

Sylwia Malcher-Nowak
Nasza Czytelniczka twierdzi, że laboratorium źle wykonało jej wyniki krwi. Przez kilkanaście dni była prawie pewna, że ma nowotwór. Z nerwów schudła sześć kilogramów.
Nasza Czytelniczka twierdzi, że laboratorium źle wykonało jej wyniki krwi. Przez kilkanaście dni była prawie pewna, że ma nowotwór. Z nerwów schudła sześć kilogramów. fot. Archiwum
Nasza Czytelniczka twierdzi, że laboratorium źle wykonało jej wyniki krwi. Przez kilkanaście dni była prawie pewna, że ma nowotwór.

Katarzyna T. z Zielonej Góry (imię zostało zmienione) na własny koszt zrobiła badanie marketów nowotworowych układu pokarmowego CEA. Gdy odebrała wyniki, ręce jej opadły. - Norma dla osób niepalących wynosi 4,1 ng/ml, a u mnie było 12,8 - wspomina roztrzęsiona. - Dla mnie diagnoza była oczywista - rak jelita. Tym bardziej, że w rodzinie już ktoś na to chorował.

Na drugi dzień z wynikiem wybrała się do poradni onkologicznej. - Onkolog stwierdził, że wynik jest bardzo niepokojący, bo mam dopiero 29 lat - opowiada. - Od razu wypisał skierowanie na retroskopię.

Cudem udało jej się znaleźć lekarzy, którzy przyjęli ją w tak krótkim czasie. W ciągu dwóch tygodni przeszła retroskopię i kolonoskopię. To bardzo bolesne i nieprzyjemne badania, polegające na oglądaniu jelita grubego za pomocą wziernika. Przed diagnozą musiała stosować głodówki, lewatywy i przymusowo wypijać kilku litów specjalnego, paskudnego płynu. W Poliklinice dodatkowo zbadano jej krew, mocz, zrobiono EKG, RTG płuc, USG wszystkich narządów. - Schudłam 6 kg - mówi. - Stresu, w jakim żyłam przez ten czas, nie da się opisać. Byłam pewna, że mam raka!

Badania nic jednak nie wykazały. W końcu więc jeden z lekarzy postanowił powtórzyć markery. I co wyszło? Wynik badania pokazywał 0,2 ng/ml, a więc jak najbardziej był w normie. - Albo laboratorium poprzednio źle zrobiło wyniki, albo je zamieniono - uważa pani Katarzyna. - Przeżyłam to wszystko niepotrzebnie. A najgorsze, że ktoś może mieć moje dobre wyniki! Spać spokojnie, pewien, że jest zdrowy.
Nasza Czytelniczka zażądała od laboratorium zwrotu pieniędzy m.in. za badania, oraz kupno szlafroka, piżamy i kapci. Ma też zamiar skierować sprawę do sądu. - Chcę, aby odpowiedzieli za pomyłkę - mówi.

- To wykluczone, by nasze wyniki były złe - twierdzi Jarosław Król, właściciel laboratorium Medica. - Badanie zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z wszystkimi normami. Aparatura w tym dniu była sprawna. Nie ma też możliwości zamiany wyników. Każda próbka krwi jest oznaczona indywidualnym kodem kreskowym pacjenta. Nawet, jeśli dwie osoby nazywają się tak samo, nie może dojść do pomyłki.

- W diagnostyce nic nie jest pewne - dodaje jego żona, diagnostyk Anna Król. - Tym bardziej, jeśli chodzi o tego typu markery. Zawyżone normy mogą wynikać z wielu przyczyn. Na dowód pokazuje opinie autorytetów w tej sprawie. - Naprawdę przykro nam, że ta pani to wszystko przeszła - mówi. - Sobie jednak nie mamy nic do zarzucenia.

Chirurga Jacka Jasińskiego, który wykonywał naszej Czytelniczce retroskopię zapytaliśmy, dlaczego nie zlecił najpierw powtórnych wyników. Podobnie, jak inni lekarze. - Tego typu wyniki, nawet powtórzone, nie dają pewności co do stanu zdrowia pacjenta - wyjaśnia. - Dlatego lepiej się stało, że pacjentka przeszła wszystkie badania. Tym bardziej, że w rodzinie już ktoś chorował na nowotwór. Teraz przynajmniej ma pewność, że jest zdrowa. Zawsze powtarzam pacjentom, by nie wpadali w panikę z powodu złych wyników.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska