Dwie dobre kwarty nie wystarczyły [WIDEO]

flig

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Mistrzowie Polski przegrali w bardzo ważnym spotkaniu z tureckim Beskitasem Stambuł 66:84. Stelmet BC grał bardzo dobrze przez dwie kwarty, jednak po przerwie, gra zespołu trenera Artura Gronka wyglądała bardzo słabo. Zielonogórzanie w żaden sposób nie potrafili przeciwstawić się liderowi grupy.

Zielonogórzanie zaczęli z wielką determinacją. Pierwsze punkty zdobył wsadem Julian Vaughn, a w 4 min, po trójce Thomasa Kelatiego było już 10:2. Oczywiście, goście poprawili nieco obronę, zaczęli trafiać i szybko zrobiło się 10:10. Stelmet jednak fajnie walczył i ciągle prowadził. W pierwszej kwarcie zebraliśmy 12 piłek, a goście tylko cztery! Drugą zaczęliśmy mocnym akcentem. Za trzy trafił Karol Gruszecki, potem dwa punkty zdobył Armani Moore dorzucając jeden z osobistego Stelmet wygrywał w 13 minucie 26:15. To było piękne. Tyle, że goście tak jak mieli problem z rzutami zza linii 6,75 m, tak zaczęli trafiać. Kilka razy zagapiliśmy się w obronie, Besiktas wyraźnie się poprawił w tym elemencie i z wyraźnego prowadzenia zostało niewielkie. Mimo tego cały czas byliśmy do przodu, a nasza gra mogła się podobać. Niemal równo z syreną z trudnej pozycji trafił James Florence. Było wówczas 45:41. To zapowiadało wielkie emocje po przerwie. Statystyki pierwszych 20 minut wyglądały bardzo obiecująco. Wygrywaliśmy zbiórki, lepiej rzucaliśmy za trzy mieliśmy mniej strat. To dawało nadzieję.

Niestety, nadzieja żyła krótko. Fatalnie zaczęliśmy drugą połowę. Strata goniła stratę, niecelny rzut był poprawiany jeszcze gorszym. To prawda, że Besiktas zaczął grać zdecydowanie lepiej, szczególnie w obronie, ale przecież tego można było się spodziewać. W efekcie bilans pierwszych pięciu minut trzeciej kwarty był porażający - 0:12 i prowadzenie gości 53:45. Dopiero wówczas kiedy goście zupełnie już opanowali sytuację trener Artur Gronek wziął czas. Niewiele to dało. Stelmet był cieniem zespołu z pierwszej połowy. Sukces, tak bardzo potrzebny, oddalał się w zastraszającym tempie. Zielonogórzanie grali źle, gubili piłki, kiedy trzeba było rzucać szukali lepszej pozycji, które okazywały się gorsze, kompletnie stracili skuteczność. Goście już grali bardzo spokojnie, pewni swojej przewagi i mocy. W naszej ekipie nie było zawodnika, który potrafiłby pociągnąć ekipę do czegoś lepszego. Przegraliśmy w fatalnym stylu. Nie wyglądaliśmy jak zespół mający ambicję pokazania czegoś w europejskich pucharach. Szkoda...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie