MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dwie koparki

JANCZO TODOROW
Trwa konflikt między właścicielem pawilonu przy ul. Zielonogórskiej, a spółką Eurocash zajmującą obiekt.

W piątek Józef Dębski próbował wjechać swoim autem do budynku, dwóch z broniących wejścia ochroniarzy doznało obrażeń.
- Chcę pawilon wraz z parkingiem sprzedać, więc zamierzałem przedtem wyremontować obiekt. Poinformowałem o tym zarząd spółki Eurocash i wypowiedziałem im umowę. Mieli się wynieść jeszcze w grudniu. Spółka nadal prowadzi działalność handlową, a mnie utrudnia prowadzenie prac remontowych - stwierdza J. Dębski.

Dwie koparki

W ostatnich dniach właściciel ,,rozgrzebał’’ cały parking przed hurtownią. Zerwano pol-bruk i zostawiono go w nieładzie. Robotnicy wykopali głęboki dół tuż przed głównym wejściem do pawilonu, od strony zachodniej, co uniemożliwiało wywożenie towaru. Spółka otworzyła więc dla swoich klientów wejście ewakuacyjne od strony północnej. W czwartek rano pod północne wejście zajechała koparka wynajęta przez J. Dębskiego. Miała zebrać polbruk. Jednak ochroniarze nie pozwolili na to, obawiając się, że maszyna zablokuje jedyne wejście. Stanęli przed kołami oraz pod łyżką koparki i uniemożliwili jej operatorowi wykonywanie pracy.
W piątek sytuacja się odwróciła - na drodze dojazdowej do hurtowni pojawiła się tym razem koparka sprowadzona przez spółkę. Przyjechały także dwie ciężarówki załadowane płytami betonowymi. Ochroniarze tłumaczyli, że spółka chce wyremontować drogę dojazdową i położyć nowe płyty w miejscu starych, zerwanych przez właściciela. Do blokady sprzętu ruszył teraz J. Dębski, wspierali go członkowie rodziny i koledzy. Skutecznie uniemożliwiali pracę koparki. Właściciel hurtowni zapewniał, że to on właśnie chce remontować drogę i ma na to stosowne pozwolenie, jakiego z kolei nie posiada spółka.

Blokada całkowita

Późnym popołudniem J. Dębski, wykorzystując chwilę nieuwagi ochroniarzy podjechał swoją srebrzystą fabią pod jedyne otwarte wejście do hurtowni. Ochrona stanęła murem przed maską samochodu, który jednak powoli przesuwał się do przodu. Szef grupy oraz jeden z ochroniarzy doznali obrażeń nóg. Wezwano karetkę pogotowia, która zabrała rannych. Wrócili z nogami w gipsie. Ich koledzy mówili o zerwanych ścięgnach. Fabia została przed wejściem do hurtowni.
W sobotę rano, ludzie J. Dębskiego postawili obok niej zdezelowanego trabanta, aby dodatkowo zablokować wejście. Ochroniarze zaś ustawili za autami obie ciężarówki z płytami. Obok nich właściciel ustawił wielką naczepę, z której zdjęto koła. W ten sposób, zarówno wejście do hurtowni, jak i droga dojazdowa zostały całkowicie zablokowane. Jak w każdy weekend hurtownia była nieczynna. Personel zastanawiał się jednak, jak otworzy interes po niedzieli.

Nielegalny wjazd

Jak nas poinformował Zdzisław Sieńko, kierownik rejonu zielonogórskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, samochody nie mają prawa wjeżdżać do hurtowni od ul. Zielonogórskiej, gdyż wjazd nie został do tej pory przebudowany zgodnie z wymogami i stwarza niebezpieczeństwo dla ruchu. Dyrekcja zobowiązała J. Dębskiego do uporządkowania wjazdu. Nie doczekała się jednak wykonania zaleceń i skierowała sprawę do sądu, gdzie toczy się postępowanie. Teraz, kiedy plac przed hurtownią nie nadaje się do użytku, klienci zmuszeni są parkować dostawcze samochody na pasie zieleni leżącym pomiędzy parkingiem a ul. Zielonogórską. Teren jest niebezpieczny, pod nim znajdują się poniemieckie schrony, w kilku miejscach zapadł się już grunt. W sobotę do takiej dziury wpadło koło jednego z samochodów, na szczęście skończyło się na strachu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska