Dwie ofiary nocnych wyścigów. "Brat był zmielony przez koła...

    Dwie ofiary nocnych wyścigów. "Brat był zmielony przez koła samochodu"

    UWAGA! TVN

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Dwie ofiary nocnych wyścigów. "Brat był zmielony przez koła samochodu"

    ©UWAGA! TVN

    Nie hamowali, nie wykonywali żadnych manewrów, żeby uniknąć zderzenia. Z pełnym impetem wjechali na przejście dla pieszych. Zginęły dwie przypadkowe osoby.
    Dwie ofiary nocnych wyścigów. "Brat był zmielony przez koła samochodu"

    ©UWAGA! TVN



    Pan Grzegorz i jego partnerka Izabela wracali ze spotkania z przyjaciółmi. Była sobota, godzina 23.00. Mieli do domu zaledwie 200 metrów. Jednak do domu nie dotarli. Zginęli na przejściu dla pieszych, potrąceni przez samochód, który prawdopodobnie brał udział w nielegalnym nocnym wyścigu.

    - Słyszeliśmy straszny pisk opon. Zobaczyliśmy dramat na skrzyżowaniu. W pierwszym momencie wyglądało, że chodzi o cztery osoby, nie wiedzieliśmy wtedy, że to porozrzucane części ciała Grzegorza – mówią przyjaciele zmarłych Grzegorza i Izabeli.

    - Byłam na miejscu przez przypadek. Wracałam z rodzinnej uroczystości do domu. Jak dojechaliśmy do tego miejsca, zobaczyliśmy dużą ilość policji, straż, pogotowie. Czerwone parawany. Patrząc na to liczyłam ofiary. Byliśmy przerażeni – przyznaje Joanna Wybieralska, siostra zmarłego Grzegorza i dodaje: - On był zmielony przez koła samochodu. Uderzenie było tak silne, że nawet nie zdawali sobie sprawy, że umierają. Obrażenia, które mieli, o których mówił nam prokurator… trudno je sobie wyobrazić. Mój brat był w częściach.

    Nocny rajd


    Droga, na której rozegrał się dramat, to szeroka, dobrze oświetlona dwupasmówka. Ze względu na kilka przejść dla pieszych i skrzyżowania, obowiązuje na niej ograniczenie prędkości do 50 km/h. Ale dwaj kierowcy, 25-letni Łukasz O. i 21-letni Oskar L., lekceważąc ograniczenie, właśnie tutaj, zorganizowali sobie, zdaniem prokuratury, rajd.

    - Te dwie osoby uczestniczyły w nielegalnym wyścigu samochodowym. Kierowały seatem i volkswagenem. Jak wskazał biegły, poruszali się z prędkością nie mniejszą niż 135 km/h. Poruszały się z tą prędkością jadąc po dwóch równoległych pasach, ścigając się, uciekając jeden przed drugim – mówi Tomasz Czułowski z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze i podkreśla: - Sprawcy wypadku nie wykonywali żadnych manewrów, które miałyby doprowadzić do jego uniknięcia. Jadąc ze wskazaną prędkością, wjechały na przejście dla pieszych i jeden z pojazdów uderzył w obie osoby.

    Pan Grzegorz i pani Izabela byli razem od 10 lat. Oboje po wcześniejszych nieudanych związkach, wspólnie stworzyli rodzinę. Razem wychowywali dzieci z poprzednich małżeństw. Byli zgodną i szczęśliwą parą.

    - Byli szczęśliwi. On był jak ojciec, dużo pomagał. Przez tyle lat nie było kłótni, ani problemów między nimi. Pełna miłość – zwraca uwagę Oskar Grodzki, syn zmarłej Izabeli.

    - Widziałam, że znalazł swoje miejsce na ziemi z Izą, że to jest dom, którego potrzebuje. Widziałam, że tworzą wspaniały duet – mówi Kamila Bojarska, córka zmarłego Grzegorza.

    "Jeżdżą jak de… 100-200 km/h. W nocy, w dzień. Bez przerwy są wyścigi, a policji zero"
    1 »

    Komentarze (1)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Wideo