Dzieci ze szkoły w Kijach chcą grać na organach

Eugeniusz Kurzawa 68 324 88 54 [email protected]
Na koniec wizyty wszystkie dzieci zgłosiły w przyszłości chęć pracy z zakładzie organmistrzowskim. Co by tutaj robiły? - Byśmy dmuchali w piszczałki - odrzekły.
Na koniec wizyty wszystkie dzieci zgłosiły w przyszłości chęć pracy z zakładzie organmistrzowskim. Co by tutaj robiły? - Byśmy dmuchali w piszczałki - odrzekły. Paweł Janczaruk
W pracowni organmistrzowskiej w Głoguszu (gmina Sulechów) był tłok. Z wizytą, specjalnym szlakiem organowym, przyszła podstawówka ze wsi Kije. Dzieci poznały budowę instrumentu.
Dzieci ze szkoły w Kijach chcą grać na organach
fot. Paweł Janczaruk

(fot. fot. Paweł Janczaruk)

Organmistrz Adam Olejnik, mieszkający w Głoguszu i prowadzący tutaj od pięciu lat warsztat budowy organów "Ars Organum", wpadł na oryginalny sposób obchodzenia Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków.

- Zaprosiłem do pracowni uczniów podstawówki z pobliskiej wsi Kije - uśmiecha się organista. Dzieciaki, wędrując ze szkoły polnymi ścieżkami, przebyły ok. 3 km. Po drodze, przy sześciu stacjach dowiadywały się różnych wiadomości na temat zabytków i organów. Do Głogusza przyszły lekko zdyszane, ale z notatkami pod pachą.

- Wiecie jaki jest podstawowy element w organach? - zapytał na dzień dobry A. Olejnik.

- Piszczałka - odparła rezolutnie Kornelia.

- A jaką wysokość może mieć najwyższa piszczałka? - kolejne pytanie, które tym razem nie zaskoczyło Sebastiana. - 5,5 metra - odrzekł i dodał, iż najmniejsza jest wielkości długopisu.

Trzy panie nauczycielki, które przyszły z uczniami mogły być dumne z wiedzy przyswojonej przez dzieciaki na ścieżce dydaktycznej. - Wszyscy dobrze się przygotowali, bo przecież ma być konkurs z nagrodami i krzyżówka organowa - śmieje się jedna z opiekunek.

Dzieci ze szkoły w Kijach chcą grać na organach
fot. Paweł Janczaruk

(fot. fot. Paweł Janczaruk)

Wchodzimy na piętro pracowni. Akurat pracownicy zakładu odnawiają zabytkowe organy z najstarszego drewnianego kościoła w Polsce - z Kosieczyna w gminie Zbąszynek.

- Ten instrument zwykle stoi w kościele, jednak obecnie jest u nas w naprawie - tłumaczy maluchom pan Adam. Pokazuje jak wyglądają zniszczone drewniane piszczałki, a jak odnowione. - Czy ktoś chciałby zagrać na jednej z nich - pyta organmistrz, a w górze las rąk. - Ja, ja, ja... - kilkoro podchodzi i nieśmiało dmie w piszczałkę. - Buuuu! Udało się! Lista chętnych się wydłuża.
Ale już kolejna atrakcja. Klawisze pedałowe. Bo na organach gra się rękami i nogami.

- Ręka po łacinie jest "manu", dlatego klawiatura do gry rękami nazywa się... manuałowa - tłumaczy cierpliwie Olejnik. I pokazuje, a każdy uczeń chętnie dotyka, że klawisze pedałowe są zbudowane z dębu. A nakładki na nie - z czarnego dębu. Lecz czarny dąb nie rośnie w lesie. Robi się czarny, gdy długo jest zanurzony w wodzie, w bagnach.

I płyną tak opowieści, płyną, a uczniowie, o dziwo, nie nudzą się. Wędrują po pracowni od stanowiska do stanowiska, przechodzą do piszczałkarni, każdy coś naciśnie, dotknie...

Za dzieciakami podążają dorośli. Ponieważ mamy dzień ochrony zabytków, przybyła Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzki konserwator zabytków (pierwszy raz w zakładzie "Ars Organum"), przyjechał Olgierd Banaś, ksiądz, który ma wielkie zasługi w uratowaniu zabytkowych organów w Klępsku, jest burmistrz Sulechowa Roman Rakowski. - Też chciałem coś poznać - powiedział...

Dzieci ze szkoły w Kijach chcą grać na organach
fot. PawełJanczaruk

(fot. fot. PawełJanczaruk)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie