Dziedzictwo kulturowe? Nie jesteśmy Kopciuszkiem

Dariusz Chajewski 68 324 88 79 [email protected]
Barbara Bielinis-Kopeć od 2005 pełni funkcję Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Zielonej Górze. Członek Polskiego Komitetu Narodowego ICOMOS.Absolwentka historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz studiów podyplomowych w zakresie urbanistyki i planowania przestrzennego na Politechnice Wrocławskiej.
Barbara Bielinis-Kopeć od 2005 pełni funkcję Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Zielonej Górze. Członek Polskiego Komitetu Narodowego ICOMOS.Absolwentka historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz studiów podyplomowych w zakresie urbanistyki i planowania przestrzennego na Politechnice Wrocławskiej. Tomasz Gawałkiewicz
- Niestety, choć od wielu lat mówi się oficjalnie o wspólnym europejskim dziedzictwie kulturowym, to w mentalności wielu dziedzictwo tych ziem wciąż pozostaje obce - mówi Barbara Bilinis-Kopeć, lubuska wojewódzka konserwator zabytków.

- W przyszłym tygodniu obchodzimy 60-lecie istnienia lubuskiej służby ochrony zabytków. Tymczasem jadąc przez nasze województwo trudno oprzeć się wrażeniu, że nie mają się one najlepiej. Na naszych oczach rozpadają się zamki, pałace, dwory...
- To niesympatyczne uogólnienie, gdyż równie dobrze można wymienić te, które w ciągu ostatnich lat odzyskały blask. W województwie mamy blisko 44.5 tys. zewidencjonowanych zabytków architektury, budownictwa, techniki i założeń parkowych. 3.738 obiektów wpisaliśmy są do rejestru zabytków.

- Bogactwo urodzaju?
- Na tle innych województw Lubuskie zajmuje siódmą lokatę pod względem liczby obiektów wpisanych do rejestru zabytków. Wyprzedzają nas Dolny Śląsk, Wielkopolska, Mazowsze, Warmia i Mazury, Małopolska i Podkarpacie. Czyli prawdziwe tuzy i duże regiony, a my tymczasem jesteśmy w gronie tych najmniejszych. Na przykład bijemy wszelkie rekordy w liczbie pałaców i dworów. Cóż z tego, skoro jedna trzecia nie jest użytkowana.

- Ilość nie zawsze świadczy o jakości. Każdy z tych regionów ma kilka perełek, które budzą zachwyt.
- Cudze chwalicie, swego nie znacie... Bardzo nie lubię ustawiania rankingów, każdy obiekt jest wyjątkowy w swoim rodzaju. Jednak niezauważenie Parku Mużakowskiego w Łęknicy, wpisanego na listę Światowego Dziedzictwa UNSECO w 2005 r. jako cytuję: "Arcydzieło geniuszu ludzkiego, wyjątkowy przykład europejskiego parku krajobrazowego, który wywarł ogromny wpływ na europejską sztukę ogrodową i wyznaczył nowe tendencje w rozwoju architektury krajobrazu", to już grzech. Mamy piękne zabytkowe parki w Żaganiu, Brodach, Iłowej, Zatoniu. Możemy pochwalić się zespołem poaugustiańskim w Żaganiu, klasztorem i kościół w Gościkowie-Paradyżu, drewnianymi świątyniami jak ta w Klępsku. Wreszcie mamy 535 zabytkowych kościołów ze świątyniami wiejskimi z kamienia w XIII w. i pocz. XIV w. na czele. A pałace, dwory i wieże rycerskie? I system fortyfikacji Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego... Naprawdę nie jest potrzebne udowadnianie, że nie jesteśmy Kopciuszkiem.

- Jednak tak naprawdę nawet nie wiemy co mamy. Co i rusz donosimy o kolejnym niezwykłym odkryciu. Jak po tylu latach może do nich dochodzić?
- Cóż, zabytki architektury przez lata pozostawały poza obszarem kompleksowych badań. To wynika chociażby z braku w Lubuskiem wiodącego w tej dziedzinie ośrodka badawczego. I niestety niewiele się zmieniło. A odkrycia? To tylko powód do dumy. Za najbardziej spektakularne można uznać rozpoznanie prac Henry'ego van de Veldego w wystroju i wyposażeniu wnętrz dawnego sanatorium w Trzebiechowie. Ustaliliśmy czas powstania drewnianego kościoła w Kosieczynie na 1389 r., podobnie jak autorstwo willi w Zielonej Górze. Jest dziełem Hermanna Muthesiusa. Wreszcie okazało się, że wieża ciśnień w Jankowej Żagańskiej to praca Otto Bartninga. Mówiąc o ich "odkrywaniu" nie mam na myśli tego, iż nikt ich wcześniej nie widział, lecz że dotąd nie znano ich wartości. Takich nieodkrytych dzieł mamy na pewno jeszcze wiele, stąd ta praca jest tak fascynująca i dostarcza niesamowitych emocji, czasami nie tylko pozytywnych, niestety…

- Zgoda, mamy perełki. Tylko dlaczego oprawa szwankuje?
- Oczywiście najłatwiej mówić o zaniedbaniach i braku pieniędzy. Już nie będę wspominała o ledwie 213 etatach służby konserwatorskiej i o tym wszystkim, co zdarzyło się w ostatnich dniach wojny i zaraz po jej zakończeniu, czy podczas zmian własnościowych w latach 90. W 2004 r. został sporządzony raport o stanie zabytków. Oceniono, że w bardzo dobrym stanie technicznym znajduje się tylko ok. 4 proc. obiektów, ok. 47 proc. jest w stanie zadowalającym, 22 proc. wymaga zabezpieczeń, a ok. 27 proc. - kapitalnego remontu. Co się zmieniło w ciągu ostatnich dziesięciu lat? Oczywiście mogłabym wymienić kilka, kilkanaście obiektów, którym naprawdę przywrócono świetność, ale można przyjąć, iż podane wówczas wyliczenia pozostają aktualne do dziś. Może nieco przybyło zabytków znajdujących się w bardzo dobrej formie.

- Ich stan jest wprost proporcjonalny do przeznaczanych na nie pieniędzy?
- Na szczęście od tej zasady zdarzają się wyjątki, gdy pasja ludzi jest w stanie nadrobić niedostatki finansowe. Niestety ani państwo, ani samorządy, ani właściciele prywatni nie mają pieniędzy na kosztowne remonty. Nie trzeba nikomu mówić, że doprowadzenie do porządku zabytkowego obiektu jest droższe niż budowa nowego. Na dodatek u nas pozyskanie pieniędzy na prowadzenie prac konserwatorskich i remontowych jest utrudnione, gdyż są słabo rozpoznawalne na tle dziedzictwa kulturowego kraju, a z uwagi na zły stan zachowania - wymagają znacznych nakładów.
- Dziedzictwo kulturowe kraju... Miewamy problemy z wpisaniem się w polską historię.
- Niestety, choć od wielu lat mówi się oficjalnie o wspólnym europejskim dziedzictwie kulturowym, to w mentalności wielu dziedzictwo tych ziem wciąż pozostaje obce. Na szczęście naszym sprzymierzeńcem są coraz liczniejsze inicjatywy obywatelskie. Weźmy odbudowę zamku w Krośnie Odrzańskim, czy ruch na rzecz odbudowy fary w Gubinie. Ten proces kształtowania lokalnej tożsamości kulturowej nie został jeszcze zakończony, ale nowe pokolenia coraz mocniej integrują się z zastanym "poniemieckim" dziedzictwem, które coraz częściej uznawane jest za "małą ojczyznę", łączącą harmonijnie to co zastaliśmy z tym co z sobą przynieśli nasi dziadkowie czy rodzice.

- Czy nie jest frustrująca świadomość, że tak niewiele można zrobić, aby ratować to co jeszcze nam zostało?
- Trochę jednak można. Jeżeli ma się wyczucie i właściwie ukierunkuje badania to nawet za niewielkie pieniądze można dokonać przełomowych odkryć, które podnoszą rangę dziedzictwa kulturowego naszego regionu. Badania dendrochronologiczne kościoła w Kosieczynie kosztowały tylko 3 tys. zł a dzięki nim dowiedzieliśmy się, że jest to jeden z najstarszych kościołów drewnianych w Polsce. Podobnie badania na jeziorze Niesłysz odsłoniły unikatowy most z IX w, nie wspominając już o odkryciu w 2003 r. dzieła Henry'ego van de Velde - wystroju wnętrz dawnego sanatorium w Trzebiechowie, co uznano za odkrycie stulecia. Nie, nie czuję się sfrustrowana, a wręcz przeciwnie. Wyzwania mobilizują, choć rzeczywiście momentami czuję się też bezradna. Na przykład, gdy latami nie mogę przymusić właściciela do remontu zabytku lub gdy na remont jest już za późno…

- Dziękuję.

Baza firm z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie