Dzień Szakala, czyli jak się wygrywa z faworytem. Sparta Grabik pokonała Odrę Bytom Odrzański po emocjonującym meczu

Małgorzata Fudali Hakman
Małgorzata Fudali Hakman

Wideo

Każdy mecz ma swoją wagę. Każda gra ma swoją dramaturgię. Niedzielne spotkanie Sparty Grabik z Odrą Bytom Odrzański miało wszystko. Napięcie, emocje, złość i nerwy. Radość i smutek. Złe decyzje i karygodne zachowanie sędziego oraz dwie różne twarze zespołów Adriana Zięby i Andrzeja Michalskiego.

Odra Bytom Odrzański to zespól solidny, ale nieprzewidywalny. Ich szkoleniowiec ma do okiełznania naprawdę silne charaktery. Ta drużyna może spektakularnie wygrać, ale może także niespodziewanie przegrać ze słabszym przeciwnikiem. To po zwycięstwo przyjechali w niedzielę do Grabika gracze z Bytomia, a spartanie, balansujący na granicy grupy spadkowej, chcieli udowodnić sobie i trenerowi, że potrafią coś więcej, niż tylko murować własną bramkę.

Pierwsze 45 minut bezsprzecznie należało do przyjezdnych. Od pierwszej minuty przejęli inicjatywę i próbowali rozjechać gospodarzy na placek. Szybcy skrzydłowi, za którymi nie nadążali boczni obrońcy, siali spustoszenie w szeregach defensywy Sparty. Ale o dziwo miejscowi bronili się niczym Rejtan na stopniach Sejmu i mimo wysiłków Odry wynik ciągle był bezbramkowy. Choć kilkukrotnie mogło to ulec zmianie. Najpierw w 16 minucie sędzia główny Krzysztof Bielecki nie odgwizdał faulu w polu karnym, czym podgrzał do czerwoności i tak wcale niemałe emocje. Jednak 5 minut później nie miał wyjścia i zaordynował jedenastkę. Wszyscy na stadionie w Grabiku wstrzymali oddech, kiedy zawodnik gości podszedł do piłki, rozpędził się i... nie trafił, bo na posterunku czuwał Dawid Szala, który wykazał się nie lada refleksem. Potem jeszcze kilka razy „Szakal” uchronił swój zespół od utraty gola, broniąc rzuty wolne i sytuacje sam na sam. Piłkarze z Bytomia rozgrzali golkipera spartan, tak samo jak arbitra spotkania, który skupił się prowadzeniu dyskusji z zawodnikami i trenerami obu ekip, zamiast na sędziowaniu. W pewnym momencie na boisku panował totalny chaos i było tak głośno, że miało się wrażenie, że jest się na wiecu wyborczym, a nie na meczu. Pierwszy raz byłam świadkiem takiego zachowania arbitra, który ewidentnie chciał być pierwszoplanową postacią tego dramatu. Na szczęście pierwsza połowa zakończyła się i drużyny zeszły do szatni.

,embed.html" type="application/javascript" src="https://prodxnews1blob.blob.core.windows.net/cdn/js/xlink-i.js">

Drugi akt dramatu

Druga odsłona to zupełnie inna gra obu ekip. Adrian Zięba chyba doszedł do wniosku, że murowanie bramki na nic się zda i nakazał niczym generał Patton zaatakować. Okazało się, że to była bardzo dobra decyzja. Rozkazy zostały wydane i posłany do boju Jacek Michalski, jak na kapitana przystało, wziął się ostro do roboty. Zaczął dyrygować swoimi kolegami i zaczęło to przynosić wymierne korzyści. Gra przeniosła się w końcu na połowę gości, a urobiony po łokcie „Szakal” mógł wreszcie odetchnąć. Na boisku pojawił się w ataku Adam Baworowski, który wniósł do gry miejscowych tak potrzebne ożywienie. Okazało się, że spartanie jak chcą… to potrafią. Najpierw, w 70 minucie, po wzorowej kontrze do bramki trafił nie kto inny, jak Jacek Michalski. Piłkarze Odry, zajęci do tego momentu dyskusją z sędzią i wymianą zdań miedzy sobą, przecierali oczy ze zdumienia. Próbowali za wszelką cenę wyrównać, ale im było bliżej końca meczu, tym większa nerwowość panowała w ich szeregach. Nic im nie wychodziło, a miejscowym wręcz przeciwnie - wszystko. W 87 minucie wynik meczu na 2:0 dla Sparty ustalił Kamil Lechowicz, który wykorzystał błąd bramkarza. Wynik mógł jeszcze podwyższyć Patryk Twardowski, jednak jego strzał minął słupek bramki.

- Po tym, co wydarzyło się w zeszłym tygodniu, chcieliśmy dziś sami sobie udowodnić, że w piłkę grać potrafimy, więc motywacja była na 200 procent. Co do Odry - dobry zespół, widać było, że przyjechał tu po 3 punkty. Pierwsza połowa należała do nich, ale w drugiej jakby zawodnicy z Bytomia lekko opadli z sił, a my staraliśmy się zrobić tę jedną akcję, która zadecyduje o losie spotkania i to się udało. Później przeciwnik się odkrył, co dało nam dużo miejsca i mogło zakończyć się to wyżej niż 2:0 - powiedział Adrian Zięba, trener Sparty.

Wypowiedzi trenerów

- Mamy pierwszą połowę całkowicie pod kontrolą. Ale nie trafiamy. Karny niestrzelony, sam na sam z metra. Piłkarsko fajnie wyglądaliśmy dzisiaj, ale nie mogliśmy trafić. W drugiej połowie zbyt chyba uwierzyliśmy we własne siły i w to, że teraz samo się wygra. Mam też pretensje do sędziego, bo to jest bardzo słaby arbiter. Nie chciałbym, żeby nam kiedykolwiek sędziował mecz. Dyskutował z zawodnikami, ewidentnie chciał być najważniejszy na boisku. Dosłownie król. Może powinien sędziować w ekstralidze, bo tutaj ewidentnie nie jego poziom - skomentował Andrzej Michalski, trener Odry.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie