MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dziś stalowcy kręcili pierwsze kółka na "Jancarzu" (wideo)

Paweł Tracz 95 722 69 37 [email protected]
fot. Bogusław Sacharczuk
Dziś gorzowianie wykorzystali sprzyjającą aurę i odbyli pierwszy w tym sezonie trening na macierzystym torze przy Śląskiej. - Na początku były kłopoty, ale potem już jazda na całego - mówił junior Paweł Zmarzlik.

Pierwotnie pierwsze tegoroczne kółka na "Jancarzu" stalowcy mieli kręcić od 14.00, ale kilkadziesiąt minut przed planowaną godziną "W" rzecznik klubu Daniel Siczyński poinformował: - Jazdy opóźnią się o dwie godziny. Niewykluczone jednak, że dziś nic z tego nie wyjdzie.
Powód? Poranne oględziny nie nastrajały optymistycznie, a sam szkoleniowiec Czesław Czernicki skwitował je krótko: - Szansę wyjazdu na tor oceniam góra na 20 proc.

Chmury, które od niedzieli wisiały nad Gorzowem, też wróżyły czarny scenariusz. Na szczęście w południe wyszło słońce. Gdy za pięć czwarta dojeżdżaliśmy do stadionu, z oddali już słuchać było ulubiony warkot. Wciąż jednak nie było pewne, czy wstępne grzanie nie jest przypadkiem psu na budę.

W parkingu znajome twarze: młode wilki z Łukaszem Cyranem i Pawłem Zmarzlikiem na czele, Szwed David Ruud i Słoweniec Matej Zagar. O dziwo, ten ostatni w cywilu. Ponadto Tomasz Gapiński i "warszawiak" Zbigniew Suchecki. Na nasze pytanie "wystartujecie?", uśmiechnięty "Gapa" podniósł do góry prawy kciuk. Najważniejszą zagadkę mieliśmy z głowy.

Po chwili rzut okiem na tor. Mina nam rzednie, bo nie trzeba było być wytrawnym znawcą, by ocenić, że jednak za dobrze to nie wygląda. Pod płotem liczne kałuże po weekendowych opadach, a na środku i przy kredzie bruzdy jak na wykopkach. Z tymi ostatnimi wciąż walczyły równiarki. Kilka kroków po torze i od razu myśl: plastelina, która mocno klei.
Mimo to akcja toczy się błyskawicznie. O 16.15. ostatnie wskazówki dla zawodników od Czernickiego. - Panowie, pojedziecie dwójkami. Bez szaleństwa, bez ryzyka. To nie jest Gorican, gdzie były dobre warunki do ścigania! - przestrzega szkoleniowiec naszych.

Pierwszy rusza Gapiński. Inauguracyjne dwa kółka pokonuje jak adept, tak jakby pierwszy raz w życiu miał kontakt z pięćsetką. Z czasem manetka coraz częściej odkręcona na full, dochodzą wiraże pokonywane ślizgiem kontrolowanym. Widać, że "Gapa" czuje bluesa. Pierwsze wrażenia? - Inaczej niż w Chorwacji, gdzie od razu mogłem trzymać gaz - potwierdza zawodnik. - Jest trudno, ale z okrążenia na okrążenie było coraz lepiej. Pewnie pod koniec treningu będzie można jechać dużo swobodniej.

W jego ślady idą więc kolejni, choć Zagar wsiada na motocykl dopiero przed 17.00. Słoweniec przez prawie godzinę obserwował zmagania kolegów z trybun. Czyżby jakaś obawa? - Nie, wolę jazdę przy świetle - puszcza perskie oko jeden z naszych liderów.

Tor szybko się przesusza. W międzyczasie ostrą reprymendę dostaje Cyran. - Co to za wygłupy?! - karci juniora Czernicki, gdy ten popisuje się ułańską jazdą po całej szerokości toru. - Skoro nie szanujesz kości, to może opamiętasz się, gdy przeliczysz, ile musiałbyś zapłacić za nową ramę.

Wnuk legendarnego Edmunda Migosia bije się potem w pierś: - To dlatego, że czuję głód jazdy. Obiecuję, że teraz będę jechał zgodnie z instrukcją.
Pierwsze przetarcie w mateczniku kończy się o zmierzchu. - Nareszcie się zaczęło! - komentuje jeden z kilkuset przybyłych kibiców. Kolejna okazja jutro. Z kolei w środę nasi jadą na sparing do Torunia, rewanż dzień później w Gorzowie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wideo
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska