Ech, procedury...

Andrzej Flügel

Najbardziej wkurza mnie kiedy słyszę słowo ,,procedury". To wytrych, którym można otworzyć wszystko.

Ono tłumaczy długi czas załatwiania jakiegoś tematu, potrzebę dostarczenia kilograma zaświadczeń, czasem odmowę sprawy, którą powinno się załatwić ku uciesze petenta. Czemu o tym wspominam? Na stadionie przy ul. Sulechowskiej w Zielonej Górze jest kawiarenka.

W założeniu miała służyć kibicom przychodzącym na mecze. Ot, kupią kawę, napój, jakiś batonik albo słonecznik. Służyła do pewnego czasu. Od kilku miesięcy jest zamknięta. Powód? Nowy właściciel nie ma zezwoleń i kwitów potrzebnych do tego, by działać. I tak trwają procedury...

Na ul. Urszuli są piękne nowe boiska. Też od miesięcy stoją puste. Czemu? Właściciel, czyli miasto, zakwestionowało ich jakość. Wykonawca poprawił. Miasto twierdzi, że nie tak jak powinien, on to kwestionuje. I tak trwa spór, a po boiskach hula wiatr, zamiast piłkarzy. Procedury...

Ostatnio, kiedy wieczorem wyjeżdżałem z miasta, zaraz za rondem przy ul. Botanicznej przez drogę przebiegło stado dzików i zaszyło się w kniei. Były jakieś wściekłe. Czemu? Pewnie wracały z Focus Parku i wkurzały się, że parkingi ciągle są nieczynne...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
piotruś

Tak , to prawda , też uważam że procedury są do d*** !!!
Ale jakie fajne wytłumaczenie...

Dodaj ogłoszenie