Epidemia koronawirusa: wściekłość, strach i nadzieja na wspólnotę w… kolejkach. Czytaj w cyklu Ja, Ty, Pani i Pan(demia)

OPRAC.: Zbigniew Borek
Epidemia mnie wkurzyła! Tak po ludzku. Wymiotła mi najbliższych współpracowników w Gorzowie i Poznaniu. Najgorsze, że wymiotła pacjentów, a moich klientów na zagraniczne kursy językowe całkowicie zniechęciła do wyjazdów – pisze Jacek Bachalski, były polityk, przedsiębiorca, gorzowianin. fot. pixabay.com
Jacek Bachalski, były polityk: Nie zdążyliśmy z sądami przed Ziobrą, nie zdążyliśmy ze szkołami przed Zalewską, nie zdążyliśmy ze szpitalami, zanim zaorze nas korona! Alina Czyżewska, Sieć Obywatelska Watchdog Polska: Jak niewiele trzeba, żeby ludzie zaczęli zachowywać się wrogo wobec jakiejś grupy. Mateusz Feder, burmistrz Strzelec: Stoję z sąsiadami po masło, bułki czy mleko. Jak tu odbudowuje się wspólnota!... Czytaj opinie w redakcyjnym cyklu „Gazety Lubuskiej” Ja, Ty, Pani i Pan(demia).

Alina Czyżewska , Sieć Obywatelska Watchdog Polska: Jest cichy, spokojny, sobotni wieczór, a perspektywa świąt gwarantuje, że przynajmniej przez dwa dni decydenci nie zaserwują nam kolejnego bubla prawnego i nie naruszą znowu Konstytucji.

Jacek Bachalski, były polityk, przedsiębiorca, gorzowianin: Nie jestem bojaźliwy, ale teraz już się boję. Boje się właśnie o mamę, teściową, innych - często chorujących. Boję się, ale jednocześnie jestem wkurzony. Chciałbym użyć mocniejszego słowa.

Mateusz Feder, burmistrz Strzelec Krajeńskich: Przepisy rządowe ustawiają nas w kolejkach, o których moje pokolenie tylko słyszało z opowieści. Często stoję zatem z sąsiadami po masło, bułki czy mleko do osiedlowego, małego sklepiku. Jak tu odbudowuje się wspólnota! Rozmawiamy (stojąc w odpowiednich odległościach od siebie, naturalnie), śmiejemy się, żartujemy.

  • Osoby
    zainfekowane
    53 676
  • Ofiary
    śmiertelne
    1 830
  • Osoby
    hospitalizowane
    2 021
  • Osoby w
    kwarantannie
    106 915
  • Osoby
    wyzdrowiałe
    37 611

Zaktualizowano: 12 sierpnia, godz. 10:32, Ministerstwo Zdrowia

Wtorek 14 kwietnia 2020
godz. 19.40
7202/263/618
(potwierdzone przypadki koronawirusa w Polsce/śmiertelne/wyleczeni)
MATEUSZ FEDER
BURMISTRZ STRZELEC KRAJEŃSKICH

Nie sądziłem, że w taki sposób wszystkie terminy w kalendarzu, grafiki, repertuary, plany, zamierzenia w jednym momencie staną się tylko stertą papieru lub zbędnym plikiem w komputerze

Pamiętam jak w liceum, kiedy zakuwałem „histę” (historia – dop. mef) na maturę na temacie II wojna światowa, ot tak od niechcenia - zastanawiałem się czy współczesne pokolenia w ogóle przeżyją „coś”, co choć trochę zahartuje charakter, umocni metrykę. Po prostu: czy przyjdzie nam znowu z czymś lub z kimś walczyć, zewrzeć szyki. Kolejny raz „bić w tarabany”. Bez dwóch zdań – pandemii porównać do wojny nie możemy. To dwa zupełnie inne żywioły. Jednak trawestując klasyka „coś w Polsce/Świecie pękło, coś się skończyło”.

Zdaję sobie sprawę, że już wiele przełomów za nami, kiedy deklarowaliśmy: teraz będziemy już inni, lepsi dla siebie. Pierwsze z brzegu - śmierć Jana Pawła II czy katastrofa smoleńska. Jednak kiedy kurz opadł, każdy z nas wracał na stare tory. Deklaracje w znacznym stopniu wieszane były na kołku.

Świat pędził w ostatnim czasie na takich obrotach, że system siłą rzeczy musiał się „przegrzać”. Nie sądziłem, że w taki sposób wszystkie terminy w kalendarzu, grafiki, repertuary, plany, zamierzenia w jednym momencie staną się tylko stertą papieru lub zbędnym plikiem w komputerze. Okazało się nagle, że pilne spotkanie można odłożyć. Ważną światową konferencję odwołać. I zwyczajnie się zatrzymać. W tragicznych okolicznościach – to fakt, ale jednak przekonaliśmy się, że przez to świat się nie zawalił. W świadomości społecznej pozostanie nam to na długie lata, ale też nie na dekady. Głęboko wierzę, że szybko „wytrzepiemy kolana” i ruszymy do przodu. Chyba mamy to w genach. Co nie zabije, to wzmocni. Życie społeczne, gospodarcze i kulturalne niebawem na nowo się narodzi. Firmy muszą pracować na PKB, teatry na nowo zaczną grać.
Jeszcze krótkie przemyślenia.

Mamy do czynienia z dwoma zjawiskami – nie potrzeba wojny czy broni chemicznej, by zmienić bieg historii. Wirus. I wszystko działa jak kostka domina. Drugie spostrzeżenie – potrzebne są nam zwykłe maseczki, które w głównej mierze uszyć muszą sprawne ręce szwaczki. Jednak nie wszystko można zaprojektować i wykonać bez udziału człowieka.

Czytaj także

To, że wróciliśmy do macierzy, czyli do rodziny – zauważa większość z nas. Dom, mieszkanie – to miejsce, gdzie buduje się - jak mówi socjologia - najważniejsza, podstawowa grupa społeczna, na której opiera się całe społeczeństwo. Zatem – mam nadzieję – czas ten odbuduje i umocni nasze rodziny. Umocnią się też inne więzi. Sąsiedzkie. To oczywiście trochę żart, trochę serio. Od jakiegoś czasu przepisy rządowe ustawiają nas w kolejkach, o których moje pokolenie tylko słyszało z opowieści. Często stoję zatem z sąsiadami po masło, bułki czy mleko do osiedlowego, małego sklepiku. Jak tu odbudowuje się wspólnota! Rozmawiamy (stojąc w odpowiednich odległościach od siebie, naturalnie), śmiejemy się, żartujemy. To też dobrze spędzony czas.

W tym momencie przypominam sobie moment z dzieciństwa. Lata 90. Z mamą siedziałem w poczekalni strzeleckiej przychodni. Obok dwie starsze panie, które opowiadały „jak to za komuny bywało”. Z wielkim sentymentem wspominały kolejki do sklepów. – Jak to wtedy można było sobie spokojnie pogadać – mówiła jedna z seniorek. I choć do dawnego systemu mam stosunek mocno krytyczny, to jednak „kolejkowość” działa pozytywnie na wspólnotę. Oczywiście trochę mrugam tu okiem, ale i z tej sytuacji musimy wyciągnąć trochę pozytywów, bo człowiek by zwariował.

Potrzebne są nam zwykłe maseczki, które w głównej mierze uszyć muszą sprawne ręce szwaczki. Jednak nie wszystko można zaprojektować i wykonać bez udziału
Potrzebne są nam zwykłe maseczki, które w głównej mierze uszyć muszą sprawne ręce szwaczki. Jednak nie wszystko można zaprojektować i wykonać bez udziału człowieka – pisze Mateusz Feder, burmistrz Strzelec Krajeńskich, w redakcyjnym cyklu „Gazety Lubuskiej” Ja, Ty, Pani i Pan(demia). fot. Patryk Bagiński/Urząd Miejski w Strzelcach Kraj.

Nie będę zamęczał tym, jakie obawy mamy jako samorząd. Po ludzku chciałbym, by wszyscy z tego wyszli cali i zdrowi. Liczę, że przedsiębiorcy szybko uporają się z kryzysem, a państwo tylko będzie silniejsze.

To już pewne – ten czas znajdzie swój akcent w podręcznikach do historii. Czy za 20, 40 lat, szykując się do matury, czytając o „epoce koronawirusa” maturzysta zastanowi się, czy jego pokolenie przeżyje też „coś tragicznego”? Oby nie.

Czytaj także

Poniedziałek 13 kwietnia 2020
godz. 22.42
6934/245/487
(potwierdzone przypadki koronawirusa w Polsce/śmiertelne/wyleczeni)
JACEK BACHALSKI
BYŁY POLITYK, PRZEDSIĘBIORCA, GORZOWIANIN

Zrobić trzeba kompleksową zmianę pokolenia politycznego, nie z dnia na dzień, ale jedną prostą ustawą, która wprowadzi kadencyjność na wszystkie funkcje publiczne w kraju

Co ten wirus narobił?
Po latach wahania się decydentów politycznych i resortowych, to ta okrutna toksyna „otworzy” drzwi do telemedycyny - mojej obsesji od ponad połowy dekady. Ludzie chorują nie tylko na koronawirus i potrzebują pomocy lekarzy. A ta jest dziś w szpitalach niemal nieistniejąca. Zostaje wiec praktycznie telemedycyna.

Ale co jeszcze? Co się we mnie zmieniło podczas tej pandemii?

Oczywiście - wkurzyła mnie! Tak po ludzku. Nagle zatrzymała mi ludzi w domach, przestraszyła cześć lekarzy, rehabilitantów i pielęgniarki w Mediraju - moim miejscu pracy i generalnie utrudniła życie zawodowe. Wymiotła mi najbliższych współpracowników z innych biur w Gorzowie i Poznaniu. Najgorsze, że wymiotła pacjentów, a moich klientów na zagraniczne kursy językowe całkowicie zniechęciła do wyjazdów.

Na poziomie osobistym, wirus utrudnił mi kontakt z dziećmi, wnukami, i innymi najbliższymi o słabym zdrowiu. Na szczęście zdążyłem mamie zorganizować w lutym długo planowaną jubileuszową imprezę urodzinową i niemal wszystkich zdążyłem przytulić, pocałować czy przeprosić... I zdążyłem się prawie z każdym napić. Tak po polsku :)

To, co napisałem wyżej - jest dla mnie ważne. Bałem się, że już nigdy w tak szerokim gronie moja liczna rodzina się nie spotka. No, ale moja mama to wielka postać w rodzinie i nieprzypadkowo zjechało się prawie 90 proc. zaproszonych krewnych.

Czytaj także

Powiem tak - nie jestem bojaźliwy, ale teraz już się boję. Boje się właśnie o mamę, teściową, innych - często chorujących. Boję się, ale jednocześnie jestem wkurzony. Chciałbym użyć mocniejszego słowa. Jestem doprowadzony do wściekłości na polską krajową klasę polityczną. Sam kiedyś byłem politykiem (opozycyjnym) i myślę, że znam ich poziom odpowiedzialności za wspólnotę, za zbiorowe bezpieczeństwo. Znam niestety z bardzo niskich standardów. Chciałoby się wykrzyczeć w takt starej już piosenki „mnie niż zero”. Roznosi mnie, jak myślę o ich horyzontach myślowych, ich zerowej empatii, pazerności na władztwo i wpływy, ich krótkowzroczności, ich nienawiści do konkurentów i własnych kompleksach. I nie tylko tak myślę o politykach rządzących. Choć po stronie opozycji pojawiają się nowi ludzie, to mechanizmy w partiach pozostają te same. Dlatego złość mi nie przechodzi. Zawsze ludzie będą na końcu, jeśli partie, rząd czy różne agendy władzy wykonawczej będą swoistymi zakładami pracy czy narzędziem dystrybucji różnych aktywów majątkowych dla swoich. Nie mam już zamiaru być dyplomatyczny i jeśli mój język będzie za mało parlamentarny w tym tekście, to trudno. Już przepraszać nikogo z polityków nie będę!

Bo są beznadziejni, bezrozumni i bezduszni. Nie potrafią działać w stresie, nie mają kompetencji i nie mają jaj.

Morawiecki kłamie niby jak dziecko, ale nawet nie udaje, że nie wie, iż obraża inteligencję połowy Polaków. Jego „kity” o statystykach, żółtej koszulce lidera w Europie w walce z koronawirusem wyrywają mi jelita z wnętrza. Co za bezczelność!

Morawiecki kłamie niby jak dziecko, ale nawet nie udaje, że nie wie, iż obraża inteligencję połowy Polaków. Jego „kity” o statystykach, żółtej koszulce lidera w Europie w walce z koronawirusem wyrywają mi jelita z wnętrza. Co za bezczelność!

Co za prymitywna retoryka informacyjna i skandalicznie prostackie metody prewencji! To my już sami nie potrafimy policzyć do 2 czy nawet 5 metrów? Albo parki i zakaz spacerowania w nich! No bo, od kiedy to parki służą za zoo dla wirusów? Pytań wiele, dużo nerwów, wiec nie zamknę się nawet na chwilę.

Oderwać ich, egoistycznych tchórzy od koryta jak najszybciej - to mi się chce wyć! Zrobić to bez rewolucji i „rozlewu krwi”. Za jednym pociągnięciem pióra - najlepiej tego samego, wielkiego , którym podpisywał 21 postulatów Solidarności Lech Wałęsa w 1980 roku. Zrobić trzeba taką kompleksową zmianę pokolenia politycznego, nie z dnia na dzień, ale jedną prostą ustawą. Takim sprytnym aktem prawnym, który wprowadzi kadencyjność na wszystkie funkcje publiczne w kraju. Wtedy już nikomu nie odbije sodówka jak tym, którzy dziś zapomnieli, jak to jest być zwykłym obywatelem i chorować! Dla których nie istnieją wydzielone szpitale MSWA i tajne telefony dyrektorów szpitali.

Czytaj także

Nie ma w Polsce sprawiedliwości, bo jesteśmy niewymagającymi wyborcami, nie filtrujemy duszy, serca i umysłu kandydata na posła czy senatora. Więc wybieramy miernych i nieambitnych, bez misji społecznej. Bo Ci w swojej większości, szukają w polityce łatwego życia, środków finansowych na kredyt osobisty, wsadzenia swojej facjaty do ekranu czy wpływu na obsadę co ciekawszych stanowisk przez ludzi bliskich im czy powiązanych, bez uwzględniania kryterium merytorycznego.
Ostatnie dni pokazały jak bardzo niewiele politycy sądzą o obywatelach. Nigdy im nie ufali tak naprawdę, za to z kadencji na kadencje coraz bardziej instrumentalnie ich traktowali.

Nie pojmują, że nawet dla nich samych - dla polityków - warto, by podzielić się władzą, a tym samym i odpowiedzialnością, choćby z samorządowcami czy organizacjami pozarządowymi.

Niestety ciemność też widzę w polskiej szkole. Mówię o edukacji online. Zajmuję się zagraniczną edukacją co nieco, a jednocześnie mam dzieci w polskiej szkole i nie widzę światełka w tym mroku.

Na poziomie osobistym, wirus utrudnił mi kontakt z dziećmi, wnukami, i innymi najbliższymi o słabym zdrowiu. Na szczęście zdążyłem mamie zorganizować
Na poziomie osobistym, wirus utrudnił mi kontakt z dziećmi, wnukami, i innymi najbliższymi o słabym zdrowiu. Na szczęście zdążyłem mamie zorganizować w lutym długo planowaną jubileuszową imprezę urodzinową i niemal wszystkich zdążyłem przytulić, pocałować czy przeprosić... I zdążyłem się prawie z każdym napić. Tak po polsku :) - pisze Jacek Bachalski, były polityk, przedsiębiorca, gorzowianin (na zdjęciu z dwumiesięcznym Nikosiem, drugim wnukiem od starszej córki).

fot. archiwum prywatne

Zapytacie, a co to wszystko, co piszę ma wspólnego z pandemią? Ano to, że miałem czas na głębsze zastanowienie się, dlaczego z niczym w naszym kraju nie zdążamy. Nie zdążyliśmy z sądami przed Ziobrą, nie zdążyliśmy ze szkołami przed Zalewską, nie zdążyliśmy ze szpitalami, zanim zaorze nas korona! I nie zdążymy, mam nadzieje, z wyborami prezydenckimi. A tak na marginesie, mogliśmy mieć głosowanie internetowe jeszcze za czasów pierwszego PiS-u, ale kiedy to w Sejmie i Senacie proponowałem w odrębnym projekcie, PKW mnie wyśmiała - na czele z jej szefem. Choć np. w Estonii już to działało. Ale co tam! Zawsze spóźnieni!
Lubię uogólnić problem, dlatego niech ta epidemia przyczyni się do rozwiązania systemowego problemu Polaków, a jest nią myślenie i działanie polityków rodem z 20 wieku. Po staremu, niby bez ryzyka i tak, żeby wyszło na „ moje”.
Ustawa o powszechnej kadencyjności wymieniłaby nam pokolenie polityczne w ciągu dekady, a Polskę przesunęła o dwa pokolenia do przodu.

To jest główny efekt moich rozmyślań nad tym, co może wyniknąć dobrego z koronawirusa. Ale póki co, nic pozytywnego nie wynika - jest panika, podpatrywanie, eksperymentowanie na żywym organiźmie, skąpstwo i bezruch rządu, bezwład organizacyjny i strach.

Nie, przepraszam. Jest wiele pięknych postaw cudownych ludzi. To będą pierwsi bohaterowie przełomu. A na pewno nie ostatni.

Czytaj także

Sobota 11 kwietnia 2020
godz. 22.13
6356/208
(potwierdzone przypadki koronawirusa w Polsce/śmiertelne/wyleczeni)
ALINA CZYŻEWSKA
SIEĆ OBYWATELSKA WATCHDOG POLSKA

Umiejętne połączenie realnego strachu z nienawiścią, ukierunkowaną w planowany sposób, to potężne narzędzia w rękach rządzących

Mam nadzieję, że w tym wszystkim, co złe i smutne, epidemia zmieni coś w nas - społeczeństwie i w świecie. Czy po epidemii możliwy jest świat, w którym przywrócone zostałyby proporcje, w którym ci, którzy są prawdziwie potrzebni społeczeństwu i odpowiedzialni za jego rozwój – np. pracownicy i pracownice służby zdrowia, oświaty, nauki, byli bardziej szanowani, cenieni i wynagradzani niż celebryci, jutuberzy, influenserki? Nie podejmuję się odpowiedzi na pytanie, jak będzie – czuję się na to „za mała”. Na pewno nie jest możliwy powrót do tego, co było (gdybyśmy starali się wrócić - bylibyśmy głupcami), i szczerze mówiąc, ogromnie jestem ciekawa, do jakich zmian i przewartościowań ta sytuacja doprowadzi – mam nadzieję, że do rewolucji w dzisiejszym postrzeganiu ekonomii, gospodarki, edukacji, i w myśleniu o planecie i naszej roli.

Sytuacje niecodzienne wydobywają z ludzi i dobre, i złe rzeczy. Mamy wiele przykładów samoorganizowania się społeczności, szlachetnych gestów, solidarności. Niepokoją mnie natomiast pojawiające się stare, dobrze znane z historii mechanizmy – przeraża mnie, że one wciąż działają. Oczywiście nie w takim wymiarze i skali, jak kiedyś, ale widzę, jak niewiele trzeba, żeby to się rozkręciło, by ludzie, nie rozumiejąc rzeczywistości, prawa, napędzani lękiem i nieprawdziwymi interpretacjami, zaczęli zachowywać się wrogo wobec jakiejś grupy ludzi. U nas na początku epidemii taką grupą była młodzież i dzieci, dostawałam wiele zdjęć kartek na drzwiach sklepów, że dzieci i młodzież nie ma prawa wstępu, jeśli wejdzie – zostanie wezwana policja. Czasem zgłaszano mi ataki słowne np. na matkę, wchodzącą z dzieckiem na pocztę.

Nikt, z powodu swoich lęków i strachów, nie ma prawa zakazać wstępu nikomu, do własnego sklepu również. Na tym małym przykładzie sklepów widać, jak strach wyłącza mózg i empatię i rozumienie praw człowieka. I niepokoję się, bo dziś na własne oczy widzę, jak łatwo te mechanizmy w ludziach się uruchamiają. Z drugiej strony, sianie nienawiści wobec jakiejś grupy obserwujemy od paru lat i widzimy, jak to działa. Umiejętne połączenie tych dwóch rzeczy, realnego strachu z nienawiścią, ukierunkowaną w planowany sposób – to potężne narzędzia w rękach rządzących. Na kogo padnie?

Moje koronawirusowe zdalne stanowisko pracy – podpisuje swoje zdjęcie Alina Czyżewska  z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. W redakcyjnym cyklu „Gazety
Moje koronawirusowe zdalne stanowisko pracy – podpisuje swoje zdjęcie Alina Czyżewska z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. W redakcyjnym cyklu „Gazety Lubuskiej” Ja, Ty, pani i Pan(demia) pisze tak: Jestem w tej szczęściarskiej grupie, która nie straciła pracy, mogę pracować zdalnie, rodzina i bliscy – wszyscy zdrowi. Świat spowolnił, więc i ja nie muszę pędzić. fot. archiwum prywatne

A u mnie tymczasem „normalnie”. Jestem w tej szczęściarskiej grupie, która nie straciła pracy, mogę pracować zdalnie, rodzina i bliscy – wszyscy zdrowi. Świat spowolnił, więc i ja nie muszę pędzić. Mam czas na staranne posłanie łóżka, niespieszne zakupy. Stanie w kolejce nie denerwuje, bo daje mi alibi na dłuższy pobyt na zewnątrz i łapanie słońca. Mam czas „widzieć” wiosnę, doceniam przejście obok kwitnącego drzewa czy zieleniejącego krzewu. To cenne chwile odtrutki na to, co serwuje nam codziennie rząd. Ale o tym nie chcę pisać – jest cichy, spokojny, sobotni wieczór, a perspektywa świąt gwarantuje, że przynajmniej przez dwa dni decydenci nie zaserwują nam kolejnego bubla prawnego i nie naruszą znowu Konstytucji.

Inna Polska. Marzec 2020. Tak koronawirus zmienił Lubuskie:

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3