Europa "siedzi" na wulkanach [ZDJĘCIA]

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
Przez wieki budziły grozę. Zabijały, niszczyły, wypędzały... Dziś na wulkaniczne stożki ciągną pielgrzymki ludzi, którzy chcą poczuć dreszczyk emocji. I potęgę sił natury. A mieszkańcy wulkanicznych okolic coraz bardziej chwalą sobie ich sąsiedztwo. Wraz z turystami płyną pieniądze.Santorini zawdzięcza sławę pięknym widokom i... tragedii. 3,5 tysiąca lat temu kwitnąca wyspa zniknęła nagle pod wodę. Efekt tego zdarzenia odczuli wówczas mieszkańcy całego basenu Morza Śródziemnego... Właśnie tej katastrofie Thira, czyli Santorini zawdzięcza niesamowite widoki, plaże w dziwnych kolorach i klimat przyprawiony szczyptą grozy. Jeszcze przed stu laty uważano, że Thirę nawiedzają... wampiry. Nasza przewodniczka wyjmuje starą, pożółkłą fotografię.- Moje pokolenie tego nie pamięta, ale wiem jak groźna potrafi być Thira dzięki opowieściom mojej babci - tłumaczy grupce turystów, którzy utkwili w centrum krateru. Nie jest to trudne, wystarczy za 25 euro kupić bilet na jeden z krążących po kalderze stateczków. Dzięki nim dotrzemy na Palea Kameni i Nea Kameni, Atrakcją dla turystów jest skok ze statku do morza i dopłynięcie do gorących źródeł u brzegów pierwszej z tych wysp. Na drugiej możemy dotrzeć na krater aktywnego wulkanu. Katastrofy nie są wcale melodią odległej przeszłości, gdyż kaprysy sejmiczne powtarzają się. Ten wulkan jest może najsłynniejszy, ale nie jedyny na wyspach greckich. Znacznie bardziej na wyobraźnię działa spacer po kraterze na wyspie Nissiros. Na początek zdziwienie, dzięki wulkanowi wyspa jest niebywale zielona. Dopiero wędrówka po wnętrzu tego lądu pozwala poznać groźnego ducha Nissiros. W pamięci zostaje nie tylko żółta pustynia, ale przede wszystkim zapach siarki. Z widocznych w różnych miejscach kraterów unoszą się żółtawe, duszące opary i wydaje się, że całe dno syczy i bulgocze. Niezwykłych emocji dostarcza już sama jazda z portu Mandraki, gdy autobus kręci meandrami wijącej się po zboczu krateru drogą, a w dole widać wraki rozbitych samochodów....Gdy Etna mruczyJak europejskie wulkany to oczywiście Islandia lub Włochy. Z tych włoskich najsłynniejsza jest Etna, która co jakiś czas okupuje pierwsze strony gazet. Gdy tylko zaczyna mruczeć i wypluwać chmury popiołu, a bywa, że z jednego z kraterów płynie lawa...Mająca ponad 3.300 metrów wysokości Etna to największy aktywny wulkan Europy. Tylko w 2011 roku zanotowano jego 18 wybuchów. Ma ponad 270 kraterów bocznych (kraterów pasożytniczych). Szacunkiem darzyli go już starożytni. Według mitologi greckiej we wnętrzu Etny znajduje się kuźnia boga Hefajstosa lub żyje stugłowy olbrzym Tyfon, zamknięty tam przez Zeusa... A tak na marginesie. Ludzie zawdzięczają Etnie sporo, chociażby żyzną ziemię na stokach, gdzie uprawia się najlepsze pistacje na świecie. I wszystkie miasta i miasteczka zbudowane są z czarnego, wulkanicznego kamienia.Druga ognista włoska gwiazda to oczywiście Wezuwiusz, który jest zaliczany do grona pięciu najniebezpieczniejszych wulkanów świata. Według ostatnich pomiarów, jego wysokość wynosi 1.281 m n.p.m., głębokość krateru – 230 m, średnica – 550-650 m. Najbardziej znany jest z wybuchu, który nastąpił 24 sierpnia 79 r., w którym zniszczone zostały Pompeje, Herkulanum i Stabie. Ostatni duży wybuch został odnotowany 13 marca 1944 r. Ale to nie wszystko. Wystarczy wybrać się w rejs po Wyspach Liparyjskich, aby przekonać się ile jeszcze wulkanów dymi we Włoszech. Pierwszy na trasie jest Vulcano. Wyspa jest zbudowana z trzech nakładających się na siebie centrów wulkanicznych. Centrum i północną część wyspy zajmuje wulkan Fossa z kraterem Gran Cratere, w którym nadal czynne są fumarole, a na zachodzie z kraterem Lentia. Na północnym skraju wyspy znajduje się wulkan Vulcanello (123 m), który wyłonił się z morza podczas erupcji w 183 r. p.n.e. i dopiero stopniowo połączył się z główną wyspą. Bardziej znana jest Stromboli, na której wznosi się czynny wulkan o wysokości 926 m n.p.m. Jemu zdarza się wybuchać seriami. Wyspa Stromboli to tak naprawdę wynurzający się z morza wulkaniczny stożek. Do jego zbocza przytuliła się jedna wioseczka i jedno miasteczko, chociaż w przypadku tego drugiego to sformułowanie zdecydowanie na wyrost.Stromboli liczy około 500 stałych mieszkańców, którzy podczas zimowych sztormów często są całkowicie odizolowani Sama „stolica”, osada Stromboli, liczy około 400 mieszkańców i leży między zboczem, a czarną plażą. Nie imponuje rozmiarami - dwie równoległe ulice połączone kilkoma stromymi przecznicami. Chociaż białe, ukwiecone domki można zdecydowanie uznać za malownicze. Nastrój poza sezonem jest senny i nikt nie zwraca nawet uwagi na lekkie "mruczenie” wulkanu, któremu zazwyczaj towarzyszy delikatne drżenie ziemi, jakby obok przejechał pociąg. Mamy do zobaczenia tylko dwa kościółki i dom, w którym Ingrid Bergman mieszkała z Roberto Rossellinim podczas kręcenia filmu „Stromboli”. Wycieczka do krateru nie jest łatwym zadaniem, wyżej wejdziemy tylko z licencjonowanym przewodnikiem. Wulkan Stromboli jest w znakomitej formie, to wulkan gazowy o cyklicznych, stałych erupcjach. Co nie znaczy, że co kilka lat nie wypływa z nich lawa, ale jest to zwykle zjawisko dość łagodne. Jednak wybuch w 1930 zniszczył sporo domów i skazał mieszkańców na emigrację. Ludzie ze Stromboli nie panikują - główne strumienie lawy spływają kanałem Sciara del Fuoco po zachodniej części wyspy. Podczas nocnej wycieczki możemy zobaczyć pomarańczową poświatę nad kraterem.Wulkaniczne są także Włochy środkowe. Tutaj mamy Amiatę o wysokości 1.734 m n.p.m. U podnóża znajdują się liczne źródła siarkowe, których wody doprowadzane są rurociągami do Sieny... Okazuje się, że mruczenie Etny to drobiazg. Oto u wybrzeży Włoch drzemie największy podmorski wulkan w Europie Marsili. Podwodna góra ma u podstawy 70 km długości i 30 km szerokości. Wysoki na 3 tys. metrów stożek, którego wierzchołek znajduje się 450 metrów pod powierzchnią morza, w każdej chwili grozi wybuchem - informuje „Corriere della Sera”. Gdy wulkan wybuchnie wywoła falę tsunami, która pochłonie Kampanię, Kalabrię i Sycylię...Dym nad AtlantykiemJedziemy palcem po mapie dalej. Podobno Wyspy Kanaryjskie to jeszcze Europa. Na Lanzarote miłośnicy wulkanów muszą odwiedzić zajmujący ponad 50 km kw. Park Narodowy Timanfaya. Nawet na tej wyspie, gdzie znajdują się setki wulkanów, krajobraz zapiera dech w piersiach.Niecodzienny wygląd okolica zawdzięcza erupcji wulkanów w latach 1730 do 1736. Jak tłumaczy przewodnik wówczas codziennie wypływało z kraterów około 48 mln sześc. lawy. To nie wszystko. Do kolejnej erupcji doszło jeszcze w 1824. Park nazywany jest także Montañas del Fuego, czyli Góry Ognia. Hiszpańskie określenie jest prawdopodobnie tłumaczeniem słowa Timanfaya, które u pramieszkańców wyspy znaczyło tyle, co Góra Ognista. Timanfaya jest także najwyższym (510 m. n.p.m.) w okolicy wulkanem, ale także była tutaj wioska o tej nazwie, która w czasie erupcji w XVIII wieku została pogrzebana pod lawą. Właśnie tutaj w całej pełni można zrozumieć co to znaczy, że Lanzarote jest wyspą wulkaniczną. I to nie tylko dlatego, że kilka centymetrów pod powierzchnią temperatura kamieni sięga 100 stopni C, a na głębokości 10 metrów to już 600 stopni. Według geologów kilka kilometrów pod powierzchnią znajduje się rozgrzana do 800 stopni magma. Nie chodzi także o popisy członków personelu, którzy rozpalają w wulkanicznym dole suche gałęzie, czy demonstrują jak działa gejzer lub nad rozgrzanymi kamieniami urządzają grilla. To wszystko dzieje się na jednym z wulkanicznych stożków, gdzie powstała restauracja El Diablo zaprojektowana przez Césara Manrique.I jeszcze Azory... To także podobno jeszcze Europa. Leżące niemal na środku Atlantyku portugalskie wyspy Sao Miguel oferują ogromną dawkę egzotyki. To tutaj znajdować się miała Atlantyda. Odosobniony, odkryty dopiero w XV wieku archipelag powstał dzięki podwodnym wulkanom. O ich istnieniu, trochę ponad 1.400 kilometrów od wybrzeży Europy, podobno wiedzieli Hiszpanie, ale oficjalnie odkrył je w 1427 Portugalczyk Diogo de Silves. Dzieje miała skomplikowane i często zmieniała właścicieli. Nic dziwnego to strategiczny punkt na środku oceanu, ważny zwłaszcza w dobie żaglowców.Największą ozdobą i najczęściej fotografowanym motywem są tutaj ulokowane w kraterach wulkanów jeziora. Wyglądają niesamowicie. Miłośnicy plażowania mogą czuć się nieusatysfakcjonowani, nieliczne plaże oferują czarny, wulkaniczny piasek, a woda w oceanie, mimo ciepłego prądu, nie może rywalizować temperaturą z Adriatykiem. Ale mamy jeszcze kąpiele termalne - chyba tylko tutaj można w lesie znaleźć ciepłe źródło i się w nim wykąpać. A na zakończenie warto spróbować lokalnego przysmaku, potrawki z mięs i warzyw duszonej w gejzerze...- I jak? - pyta szefowa restauracji w Furnas. Jedlismy właśnie owo słynne cozidas. Oczywiście chwalimy, chociaż potrawa smakuje jak zawartość garnka polskiej gospodyni, która ugotowała rosół i to co zostało zostawiła w misce na warzywną sałatkę... Ale przecież ta potrawa powstała na wulkanie...A tak na marginesie. W Polsce odnaleźć można ślady dawnego wulkanizmu na Śląsku (od Nysy Łużyckiej po Górę Świętej Anny) oraz w Pieninach (góra Wdżar), Beskidzie Sądeckim, w południowej części Wyżyny Olkuskiej w Miękini koło Krzeszowic. Także kilkanaście milionów lat temu występował czynny i bardzo aktywny wulkan w okolicach Belna niedaleko Zagnańska w Górach Świętokrzyskich. Dariusz Chajewski
Przez wieki budziły grozę. Zabijały, niszczyły, wypędzały... Dziś na wulkaniczne stożki ciągną pielgrzymki ludzi, którzy chcą poczuć dreszczyk emocji. I potęgę sił natury. A mieszkańcy wulkanicznych okolic coraz bardziej chwalą sobie ich sąsiedztwo. Wraz z turystami płyną pieniądze. Santorini zawdzięcza sławę pięknym widokom i... tragedii. 3,5 tysiąca lat temu kwitnąca wyspa zniknęła nagle pod wodę. Efekt tego zdarzenia odczuli wówczas mieszkańcy całego basenu Morza Śródziemnego... Właśnie tej katastrofie Thira, czyli Santorini zawdzięcza niesamowite widoki, plaże w dziwnych kolorach i klimat przyprawiony szczyptą grozy. Jeszcze przed stu laty uważano, że Thirę nawiedzają... wampiry. Nasza przewodniczka wyjmuje starą, pożółkłą fotografię. - Moje pokolenie tego nie pamięta, ale wiem, jak groźna potrafi być Thira dzięki opowieściom mojej babci - tłumaczy grupce turystów, którzy utkwili w centrum krateru. Nie jest to trudne, wystarczy za 25 euro kupić bilet na jeden z krążących po kalderze stateczków. Dzięki nim dotrzemy na Palea Kameni i Nea Kameni, Atrakcją dla turystów jest skok ze statku do morza i dopłynięcie do gorących źródeł u brzegów pierwszej z tych wysp. Na drugiej możemy dotrzeć na krater aktywnego wulkanu. Katastrofy nie są wcale melodią odległej przeszłości, gdyż kaprysy sejsmiczne powtarzają się. Ten wulkan jest może najsłynniejszy, ale nie jedyny na wyspach greckich. Znacznie bardziej na wyobraźnię działa spacer po kraterze na wyspie Nissiros. Na początek zdziwienie, dzięki wulkanowi wyspa jest niebywale zielona. Dopiero wędrówka po wnętrzu tego lądu pozwala poznać groźnego ducha Nissiros. W pamięci zostaje nie tylko żółta pustynia, ale przede wszystkim zapach siarki. Z widocznych w różnych miejscach kraterów unoszą się żółtawe, duszące opary i wydaje się, że całe dno syczy i bulgocze. Niezwykłych emocji dostarcza już sama jazda z portu Mandraki, gdy autobus kręci meandrami wijącej się po zboczu krateru drogą, a w dole widać wraki rozbitych samochodów.... [b]Gdy Etna mruczy[/b] Jak europejskie wulkany to oczywiście Islandia lub Włochy. Z tych włoskich najsłynniejsza jest Etna, która co jakiś czas okupuje pierwsze strony gazet. Gdy tylko zaczyna mruczeć i wypluwać chmury popiołu, a bywa, że z jednego z kraterów płynie lawa... Mająca ponad 3.300 metrów wysokości Etna to największy aktywny wulkan Europy. Tylko w 2011 roku zanotowano jego 18 wybuchów. Ma ponad 270 kraterów bocznych (kraterów pasożytniczych). Szacunkiem darzyli go już starożytni. Według mitologi greckiej we wnętrzu Etny znajduje się kuźnia boga Hefajstosa lub żyje stugłowy olbrzym Tyfon, zamknięty tam przez Zeusa... A tak na marginesie. Ludzie zawdzięczają Etnie sporo, chociażby żyzną ziemię na stokach, gdzie uprawia się najlepsze pistacje na świecie. I wszystkie miasta i miasteczka zbudowane są z czarnego, wulkanicznego kamienia. Druga ognista włoska gwiazda to oczywiście Wezuwiusz, który jest zaliczany do grona pięciu najniebezpieczniejszych wulkanów świata. Według ostatnich pomiarów, jego wysokość wynosi 1.281 m n.p.m., głębokość krateru – 230 m, średnica – 550-650 m. Najbardziej znany jest z wybuchu, który nastąpił 24 sierpnia 79 r., w którym zniszczone zostały Pompeje, Herkulanum i Stabie. Ostatni duży wybuch został odnotowany 13 marca 1944 r. Ale to nie wszystko. Wystarczy wybrać się w rejs po Wyspach Liparyjskich, aby przekonać się ile jeszcze wulkanów dymi we Włoszech. Pierwszy na trasie jest Vulcano. Wyspa jest zbudowana z trzech nakładających się na siebie centrów wulkanicznych. Centrum i północną część wyspy zajmuje wulkan Fossa z kraterem Gran Cratere, w którym nadal czynne są fumarole, a na zachodzie z kraterem Lentia. Na północnym skraju wyspy znajduje się wulkan Vulcanello (123 m), który wyłonił się z morza podczas erupcji w 183 r. p.n.e. i dopiero stopniowo połączył się z główną wyspą. Bardziej znana jest Stromboli, na której wznosi się czynny wulkan o wysokości 926 m n.p.m. Jemu zdarza się wybuchać seriami. Wyspa Stromboli to tak naprawdę wynurzający się z morza wulkaniczny stożek. Do jego zbocza przytuliła się jedna wioseczka i jedno miasteczko, chociaż w przypadku tego drugiego to sformułowanie zdecydowanie na wyrost. Stromboli liczy około 500 stałych mieszkańców, którzy podczas zimowych sztormów często są całkowicie odizolowani Sama „stolica”, osada Stromboli, liczy około 400 mieszkańców i leży między zboczem, a czarną plażą. Nie imponuje rozmiarami - dwie równoległe ulice połączone kilkoma stromymi przecznicami. Chociaż białe, ukwiecone domki można zdecydowanie uznać za malownicze. Nastrój poza sezonem jest senny i nikt nie zwraca nawet uwagi na lekkie "mruczenie” wulkanu, któremu zazwyczaj towarzyszy delikatne drżenie ziemi, jakby obok przejechał pociąg. Mamy do zobaczenia tylko dwa kościółki i dom, w którym Ingrid Bergman mieszkała z Roberto Rossellinim podczas kręcenia filmu „Stromboli”. Wycieczka do krateru nie jest łatwym zadaniem, wyżej wejdziemy tylko z licencjonowanym przewodnikiem. Wulkan Stromboli jest w znakomitej formie, to wulkan gazowy o cyklicznych, stałych erupcjach. Co nie znaczy, że co kilka lat nie wypływa z nich lawa, ale jest to zwykle zjawisko dość łagodne. Jednak wybuch w 1930 zniszczył sporo domów i skazał mieszkańców na emigrację. Ludzie ze Stromboli nie panikują - główne strumienie lawy spływają kanałem Sciara del Fuoco po zachodniej części wyspy. Podczas nocnej wycieczki możemy zobaczyć pomarańczową poświatę nad kraterem. Wulkaniczne są także Włochy środkowe. Tutaj mamy Amiatę o wysokości 1.734 m n.p.m. U podnóża znajdują się liczne źródła siarkowe, których wody doprowadzane są rurociągami do Sieny... Okazuje się, że mruczenie Etny to drobiazg. Oto u wybrzeży Włoch drzemie największy podmorski wulkan w Europie Marsili. Podwodna góra ma u podstawy 70 km długości i 30 km szerokości. Wysoki na 3 tys. metrów stożek, którego wierzchołek znajduje się 450 metrów pod powierzchnią morza, w każdej chwili grozi wybuchem - informuje „Corriere della Sera”. Gdy wulkan wybuchnie wywoła falę tsunami, która pochłonie Kampanię, Kalabrię i Sycylię... [b]Dym nad Atlantykiem[/b] Jedziemy palcem po mapie dalej. Podobno Wyspy Kanaryjskie to jeszcze Europa. Na Lanzarote miłośnicy wulkanów muszą odwiedzić zajmujący ponad 50 km kw. Park Narodowy Timanfaya. Nawet na tej wyspie, gdzie znajdują się setki wulkanów, krajobraz zapiera dech w piersiach. Niecodzienny wygląd okolica zawdzięcza erupcji wulkanów w latach 1730 do 1736. Jak tłumaczy przewodnik wówczas codziennie wypływało z kraterów około 48 mln sześc. lawy. To nie wszystko. Do kolejnej erupcji doszło jeszcze w 1824. Park nazywany jest także Montañas del Fuego, czyli Góry Ognia. Hiszpańskie określenie jest prawdopodobnie tłumaczeniem słowa Timanfaya, które u pramieszkańców wyspy znaczyło tyle, co Góra Ognista. Timanfaya jest także najwyższym (510 m. n.p.m.) w okolicy wulkanem, ale także była tutaj wioska o tej nazwie, która w czasie erupcji w XVIII wieku została pogrzebana pod lawą. Właśnie tutaj w całej pełni można zrozumieć co to znaczy, że Lanzarote jest wyspą wulkaniczną. I to nie tylko dlatego, że kilka centymetrów pod powierzchnią temperatura kamieni sięga 100 stopni C, a na głębokości 10 metrów to już 600 stopni. Według geologów kilka kilometrów pod powierzchnią znajduje się rozgrzana do 800 stopni magma. Nie chodzi także o popisy członków personelu, którzy rozpalają w wulkanicznym dole suche gałęzie, czy demonstrują jak działa gejzer lub nad rozgrzanymi kamieniami urządzają grilla. To wszystko dzieje się na jednym z wulkanicznych stożków, gdzie powstała restauracja El Diablo zaprojektowana przez Césara Manrique. I jeszcze Azory... To także podobno jeszcze Europa. Leżące niemal na środku Atlantyku portugalskie wyspy Sao Miguel oferują ogromną dawkę egzotyki. To tutaj znajdować się miała Atlantyda. Odosobniony, odkryty dopiero w XV wieku archipelag powstał dzięki podwodnym wulkanom. O ich istnieniu, trochę ponad 1.400 kilometrów od wybrzeży Europy, podobno wiedzieli Hiszpanie, ale oficjalnie odkrył je w 1427 Portugalczyk Diogo de Silves. Dzieje miała skomplikowane i często zmieniała właścicieli. Nic dziwnego to strategiczny punkt na środku oceanu, ważny zwłaszcza w dobie żaglowców. Największą ozdobą i najczęściej fotografowanym motywem są tutaj ulokowane w kraterach wulkanów jeziora. Wyglądają niesamowicie. Miłośnicy plażowania mogą czuć się nieusatysfakcjonowani, nieliczne plaże oferują czarny, wulkaniczny piasek, a woda w oceanie, mimo ciepłego prądu, nie może rywalizować temperaturą z Adriatykiem. Ale mamy jeszcze kąpiele termalne - chyba tylko tutaj można w lesie znaleźć ciepłe źródło i się w nim wykąpać. A na zakończenie warto spróbować lokalnego przysmaku, potrawki z mięs i warzyw duszonej w gejzerze... - I jak? - pyta szefowa restauracji w Furnas. Jedlismy właśnie owo słynne cozidas. Oczywiście chwalimy, chociaż potrawa smakuje jak zawartość garnka polskiej gospodyni, która ugotowała rosół i to co zostało zostawiła w misce na warzywną sałatkę... Ale przecież ta potrawa powstała na wulkanie... A tak na marginesie. W Polsce odnaleźć można ślady dawnego wulkanizmu na Śląsku (od Nysy Łużyckiej po Górę Świętej Anny) oraz w Pieninach (góra Wdżar), Beskidzie Sądeckim, w południowej części Wyżyny Olkuskiej w Miękini koło Krzeszowic. Także kilkanaście milionów lat temu występował czynny i bardzo aktywny wulkan w okolicach Belna niedaleko Zagnańska w Górach Świętokrzyskich.

Przez wieki budziły grozę. Zabijały, niszczyły, wypędzały... Dziś na wulkaniczne stożki ciągną pielgrzymki ludzi, którzy chcą poczuć dreszczyk emocji. I potęgę sił natury. A mieszkańcy wulkanicznych okolic coraz bardziej chwalą sobie ich sąsiedztwo. Wraz z turystami płyną pieniądze.

Santorini zawdzięcza sławę pięknym widokom i... tragedii. 3,5 tysiąca lat temu kwitnąca wyspa zniknęła nagle pod wodę. Efekt tego zdarzenia odczuli wówczas mieszkańcy całego basenu Morza Śródziemnego... Właśnie tej katastrofie Thira, czyli Santorini zawdzięcza niesamowite widoki, plaże w dziwnych kolorach i klimat przyprawiony szczyptą grozy. Jeszcze przed stu laty uważano, że Thirę nawiedzają... wampiry.

Nasza przewodniczka wyjmuje starą, pożółkłą fotografię.

- Moje pokolenie tego nie pamięta, ale wiem jak groźna potrafi być Thira dzięki opowieściom mojej babci - tłumaczy grupce turystów, którzy utkwili w centrum krateru. Nie jest to trudne, wystarczy za 25 euro kupić bilet na jeden z krążących po kalderze stateczków. Dzięki nim dotrzemy na Palea Kameni i Nea Kameni, Atrakcją dla turystów jest skok ze statku do morza i dopłynięcie do gorących źródeł u brzegów pierwszej z tych wysp. Na drugiej możemy dotrzeć na krater aktywnego wulkanu. Katastrofy nie są wcale melodią odległej przeszłości, gdyż kaprysy sejmiczne powtarzają się.

Ten wulkan jest może najsłynniejszy, ale nie jedyny na wyspach greckich. Znacznie bardziej na wyobraźnię działa spacer po kraterze na wyspie Nissiros. Na początek zdziwienie, dzięki wulkanowi wyspa jest niebywale zielona. Dopiero wędrówka po wnętrzu tego lądu pozwala poznać groźnego ducha Nissiros. W pamięci zostaje nie tylko żółta pustynia, ale przede wszystkim zapach siarki. Z widocznych w różnych miejscach kraterów unoszą się żółtawe, duszące opary i wydaje się, że całe dno syczy i bulgocze. Niezwykłych emocji dostarcza już sama jazda z portu Mandraki, gdy autobus kręci meandrami wijącej się po zboczu krateru drogą, a w dole widać wraki rozbitych samochodów....

Gdy Etna mruczy

Jak europejskie wulkany to oczywiście Islandia lub Włochy. Z tych włoskich najsłynniejsza jest Etna, która co jakiś czas okupuje pierwsze strony gazet. Gdy tylko zaczyna mruczeć i wypluwać chmury popiołu, a bywa, że z jednego z kraterów płynie lawa...

Mająca ponad 3.300 metrów wysokości Etna to największy aktywny wulkan Europy. Tylko w 2011 roku zanotowano jego 18 wybuchów. Ma ponad 270 kraterów bocznych (kraterów pasożytniczych). Szacunkiem darzyli go już starożytni. Według mitologi greckiej we wnętrzu Etny znajduje się kuźnia boga Hefajstosa lub żyje stugłowy olbrzym Tyfon, zamknięty tam przez Zeusa... A tak na marginesie. Ludzie zawdzięczają Etnie sporo, chociażby żyzną ziemię na stokach, gdzie uprawia się najlepsze pistacje na świecie. I wszystkie miasta i miasteczka zbudowane są z czarnego, wulkanicznego kamienia.

Druga ognista włoska gwiazda to oczywiście Wezuwiusz, który jest zaliczany do grona pięciu najniebezpieczniejszych wulkanów świata. Według ostatnich pomiarów, jego wysokość wynosi 1.281 m n.p.m., głębokość krateru – 230 m, średnica – 550-650 m. Najbardziej znany jest z wybuchu, który nastąpił 24 sierpnia 79 r., w którym zniszczone zostały Pompeje, Herkulanum i Stabie. Ostatni duży wybuch został odnotowany 13 marca 1944 r.

Ale to nie wszystko. Wystarczy wybrać się w rejs po Wyspach Liparyjskich, aby przekonać się ile jeszcze wulkanów dymi we Włoszech. Pierwszy na trasie jest Vulcano. Wyspa jest zbudowana z trzech nakładających się na siebie centrów wulkanicznych. Centrum i północną część wyspy zajmuje wulkan Fossa z kraterem Gran Cratere, w którym nadal czynne są fumarole, a na zachodzie z kraterem Lentia. Na północnym skraju wyspy znajduje się wulkan Vulcanello (123 m), który wyłonił się z morza podczas erupcji w 183 r. p.n.e. i dopiero stopniowo połączył się z główną wyspą. Bardziej znana jest Stromboli, na której wznosi się czynny wulkan o wysokości 926 m n.p.m. Jemu zdarza się wybuchać seriami. Wyspa Stromboli to tak naprawdę wynurzający się z morza wulkaniczny stożek. Do jego zbocza przytuliła się jedna wioseczka i jedno miasteczko, chociaż w przypadku tego drugiego to sformułowanie zdecydowanie na wyrost.

Stromboli liczy około 500 stałych mieszkańców, którzy podczas zimowych sztormów często są całkowicie odizolowani Sama „stolica”, osada Stromboli, liczy około 400 mieszkańców i leży między zboczem, a czarną plażą. Nie imponuje rozmiarami - dwie równoległe ulice połączone kilkoma stromymi przecznicami. Chociaż białe, ukwiecone domki można zdecydowanie uznać za malownicze. Nastrój poza sezonem jest senny i nikt nie zwraca nawet uwagi na lekkie "mruczenie” wulkanu, któremu zazwyczaj towarzyszy delikatne drżenie ziemi, jakby obok przejechał pociąg. Mamy do zobaczenia tylko dwa kościółki i dom, w którym Ingrid Bergman mieszkała z Roberto Rossellinim podczas kręcenia filmu „Stromboli”.

Wycieczka do krateru nie jest łatwym zadaniem, wyżej wejdziemy tylko z licencjonowanym przewodnikiem. Wulkan Stromboli jest w znakomitej formie, to wulkan gazowy o cyklicznych, stałych erupcjach. Co nie znaczy, że co kilka lat nie wypływa z nich lawa, ale jest to zwykle zjawisko dość łagodne. Jednak wybuch w 1930 zniszczył sporo domów i skazał mieszkańców na emigrację. Ludzie ze Stromboli nie panikują - główne strumienie lawy spływają kanałem Sciara del Fuoco po zachodniej części wyspy. Podczas nocnej wycieczki możemy zobaczyć pomarańczową poświatę nad kraterem.

Wulkaniczne są także Włochy środkowe. Tutaj mamy Amiatę o wysokości 1.734 m n.p.m. U podnóża znajdują się liczne źródła siarkowe, których wody doprowadzane są rurociągami do Sieny...

Okazuje się, że mruczenie Etny to drobiazg. Oto u wybrzeży Włoch drzemie największy podmorski wulkan w Europie Marsili. Podwodna góra ma u podstawy 70 km długości i 30 km szerokości. Wysoki na 3 tys. metrów stożek, którego wierzchołek znajduje się 450 metrów pod powierzchnią morza, w każdej chwili grozi wybuchem - informuje „Corriere della Sera”. Gdy wulkan wybuchnie wywoła falę tsunami, która pochłonie Kampanię, Kalabrię i Sycylię...

Dym nad Atlantykiem

Jedziemy palcem po mapie dalej. Podobno Wyspy Kanaryjskie to jeszcze Europa. Na Lanzarote miłośnicy wulkanów muszą odwiedzić zajmujący ponad 50 km kw. Park Narodowy Timanfaya. Nawet na tej wyspie, gdzie znajdują się setki wulkanów, krajobraz zapiera dech w piersiach.

Niecodzienny wygląd okolica zawdzięcza erupcji wulkanów w latach 1730 do 1736. Jak tłumaczy przewodnik wówczas codziennie wypływało z kraterów około 48 mln sześc. lawy. To nie wszystko. Do kolejnej erupcji doszło jeszcze w 1824. Park nazywany jest także Montañas del Fuego, czyli Góry Ognia. Hiszpańskie określenie jest prawdopodobnie tłumaczeniem słowa Timanfaya, które u pramieszkańców wyspy znaczyło tyle, co Góra Ognista. Timanfaya jest także najwyższym (510 m. n.p.m.) w okolicy wulkanem, ale także była tutaj wioska o tej nazwie, która w czasie erupcji w XVIII wieku została pogrzebana pod lawą.

Właśnie tutaj w całej pełni można zrozumieć co to znaczy, że Lanzarote jest wyspą wulkaniczną. I to nie tylko dlatego, że kilka centymetrów pod powierzchnią temperatura kamieni sięga 100 stopni C, a na głębokości 10 metrów to już 600 stopni. Według geologów kilka kilometrów pod powierzchnią znajduje się rozgrzana do 800 stopni magma. Nie chodzi także o popisy członków personelu, którzy rozpalają w wulkanicznym dole suche gałęzie, czy demonstrują jak działa gejzer lub nad rozgrzanymi kamieniami urządzają grilla. To wszystko dzieje się na jednym z wulkanicznych stożków, gdzie powstała restauracja El Diablo zaprojektowana przez Césara Manrique.

I jeszcze Azory... To także podobno jeszcze Europa. Leżące niemal na środku Atlantyku portugalskie wyspy Sao Miguel oferują ogromną dawkę egzotyki. To tutaj znajdować się miała Atlantyda. Odosobniony, odkryty dopiero w XV wieku archipelag powstał dzięki podwodnym wulkanom. O ich istnieniu, trochę ponad 1.400 kilometrów od wybrzeży Europy, podobno wiedzieli Hiszpanie, ale oficjalnie odkrył je w 1427 Portugalczyk Diogo de Silves. Dzieje miała skomplikowane i często zmieniała właścicieli. Nic dziwnego to strategiczny punkt na środku oceanu, ważny zwłaszcza w dobie żaglowców.

Największą ozdobą i najczęściej fotografowanym motywem są tutaj ulokowane w kraterach wulkanów jeziora. Wyglądają niesamowicie. Miłośnicy plażowania mogą czuć się nieusatysfakcjonowani, nieliczne plaże oferują czarny, wulkaniczny piasek, a woda w oceanie, mimo ciepłego prądu, nie może rywalizować temperaturą z Adriatykiem. Ale mamy jeszcze kąpiele termalne - chyba tylko tutaj można w lesie znaleźć ciepłe źródło i się w nim wykąpać. A na zakończenie warto spróbować lokalnego przysmaku, potrawki z mięs i warzyw duszonej w gejzerze...

- I jak? - pyta szefowa restauracji w Furnas. Jedlismy właśnie owo słynne cozidas. Oczywiście chwalimy, chociaż potrawa smakuje jak zawartość garnka polskiej gospodyni, która ugotowała rosół i to co zostało zostawiła w misce na warzywną sałatkę... Ale przecież ta potrawa powstała na wulkanie...

A tak na marginesie. W Polsce odnaleźć można ślady dawnego wulkanizmu na Śląsku (od Nysy Łużyckiej po Górę Świętej Anny) oraz w Pieninach (góra Wdżar), Beskidzie Sądeckim, w południowej części Wyżyny Olkuskiej w Miękini koło Krzeszowic. Także kilkanaście milionów lat temu występował czynny i bardzo aktywny wulkan w okolicach Belna niedaleko Zagnańska w Górach Świętokrzyskich.

Wideo

Materiał oryginalny: Europa "siedzi" na wulkanach [ZDJĘCIA] - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie