Falubaz na zimno (WIDEO)

Marcin ŁadaZaktualizowano 
Piotr Protasiewicz prosto z samochodu przesiadł się na stanowisko w siłowni
Piotr Protasiewicz prosto z samochodu przesiadł się na stanowisko w siłowni fot. Tomasz Gawałkiewicz
Obóz to nie tylko morderczy wycisk, ale także okazja do integracji. Podczas sezonu nie ma czasu, by pokulać się razem w trawie. A to ma być drużyna.
ZOBACZ VIDEO

- Na pewno go nie przegapisz - zapewniał mnie jeden z kolegów, kiedy nerwowo szukałem na mapie hotelu Malachit w Świeradowie. Faktycznie, trudno ominąć stojącego na wzgórzu kilkupiętrowego kolosa w kształcie kryształu. Odbijamy więc z drogi do Szklarskiej Poręby i już jesteśmy przed wejściem do zimowej bazy ZKŻ-u Kronopolu.

- Od rana są w górach - informuje recepcjonista. Zerkamy na zegarki, dopiero 10.00, a według planu, który telefonicznie przedstawił nam odpowiedzialny za przygotowania kondycyjne naszych żużlowców Zygfryd Łojko, zawodnicy mają się zjawić za dwie godziny. Ruszamy więc na rekonesans z nadzieją, że ktoś został jednak w hotelu. Nic z tego. Trenerzy, kierownik drużyny, wszyscy ruszyli na szlak. Korzystamy z okazji i rozglądamy się po budynku.

Struktura kryształu

Z parteru wchodzimy wprost do korytarza, z którego widać pływalnię. W niewielkim basenie, oddzielonym szklanymi szybami kąpie się kilku gości. Obok grota solna i siłownia, a za rogiem sauna. Po wczesnej pobudce kusi nas raczej kawa, więc robimy zwrot i wspinamy się na pierwsze piętro w poszukiwaniu baru.

Z jednej strony przestronnego holu dobiegają zapachy obiadu, to restauracja, a z drugiej jest poszukiwany bar. Niestety, czynny dopiero od 14.00. Małą czarną serwują - na szczęście - także w jadalni. Kiedy czekamy na żużlowców, kelnerzy już uwijają się przy stołach i przygotowują zastawę do popołudniowego posiłku. Na dobre obudzeni, idziemy rozejrzeć się po okolicy.

Hotel stoi na wzgórzu, więc z podjazdu roztacza się piękny widok na okolicę. U stóp mamy Świeradów, a nad głowami stok i w oddali zarys Stogu Izerskiego z przyklejonym do niego schroniskiem. Nagle, gdzieś w oddali, widać grupkę malutkich postaci schodzących po zboczu. To właśnie na nich czekamy.

Wspinaczka

Jako pierwsi zjawiają się najmłodsi. - Reszta dopiero schodzi - rzucają ze schodów. Chwilę później witamy się ze Zbigniewem Sucheckim i Grzegorzem Walaskiem. W holu przystają także trener Jan Grabowski i kierownik Andrzej Cichoński. Po kolorach twarzy widać, że to nie był łatwy spacerek. Grupa zdobywała Stóg Izerski, podchodząc przesieką starego wyciągu narciarskiego.

- Na górze jest bardzo ciężko: wiatr, oblodzenie i chłód. Nie spodziewałem się nawet, że będzie aż tak niebezpiecznie - mówi Łojko. - Wejście to pół biedy, ale schodzenie to piekło - wzdycha Cichoński.

Humory jednak dopisują, wszyscy znikają w swych pokojach i po kilku minutach meldują się na obiedzie. Nikogo nie trzeba poganiać.

- Sporo śniegu napadało - zauważa żartem Walasek, bo wokół raczej jesienna aura. - Ale trener nie ubolewa z tego powodu - odpowiadamy. - No, to ja wiem, bo nie umie jeździć na nartach - słyszymy już z jadalni.

Dymi pieczeń, chwilę później kelnerzy donoszą deser. Stół aż ugina się pod ciężarem owoców. Są także spore miseczki suszonych, które można zabrać do pokoju. - Pracowałem z Dariuszem Dziekanowskim podczas przygotowań młodzieżowej kadry Polski piłkarzy - wyjaśnia Łojko. - Podejrzałem ich menu i podobne kazałem przygotować dla żużlowców.

Drętwe sąsiedztwo

Następnym punktem programu są zajęcia w terenie, a dokładniej słynne już walenie obuchami siekier w pnie drzew. Ale wcześniej wszyscy mają wolne. Po drodze z restauracji spotykamy Walaska i jego młodszych kolegów. Nie ma żadnego dystansu, idą razem, żartują i przepychają się na schodach. Jak przystało na kapitana, Walasek co chwilę rozkręca towarzystwo. Wszyscy znikają w pokoju. Korzystamy z okazji i wchodzimy za nimi.

Adam Kulczyński i Suchecki odpoczywają na łóżkach, obok Daniel Pytel, który choć jest poznańskim "Skorpionem", przygotowuje się razem z ZKŻ-em Kronopolem. Na podłodze usiadł jeden z adeptów szkółki ZKŻ-u Mateusz Łukowiak. Wnętrze jest przestronne i czyste, w każdym pokoju łazienka, telewizor i balkon.

Obok mieszkają Grzegorz Zengota i Niemiec Kevin Wölbert, jedyny obcokrajowiec na obozie. - Warunki są świetne, dużo lepsze niż w ubiegłym roku - mówi nasz junior. - Brakuje tylko fajnych sąsiadek, bo wokół prawie sami starsi ludzie - zauważa z uśmiechem.

Odwiedzamy także trenera. Grabowski pracuje nawet w wolnym czasie. Tonie w papierach i ustala z kierownikiem drużyny plany na kolejne dni. - Chcecie mieć fajne zdjęcia? To przyjdźcie wieczorem, ale z drugiej strony. Balkony są połączone - pokazuje rozbawiony.

Siekierki

Punktualnie o 15.00 wszyscy są już na polance koło hotelu i pracują siekierami. Odgłos uderzeń niesie się po okolicy i można by pomyśleć, że to grupa drwali, gdyby nie jednakowe kombinezony z Myszką Miki.

- Mieciu! Większy zamach! - pokrzykuje Łojko. - Jeeeden, nadal jeden. Bij go, albo odłóż siekierę, żebyś się nie męczył - dyryguje Walasek i chwilę później sprowadza do parteru Kulczyńskiego, który obok czeka na swą zmianę. Do kotłujących się dołączają kolejni i przez chwilę robi się młyn jak w NHL.

Tylko po co walić obuchami? - Ćwiczenie wzmacnia nadgarstki i barki. Ręce ściskające siekierę otwierają się identycznie jak na motocyklu - tłumaczy Grabowski.

- Przywieźliście "Lubuską"? - pyta Łojko. Mamy i to z dodatkiem "Sport". Grupa szybko zapomina o ćwiczeniach i z kapitanem na czele rzuca się do przeglądania. - Ale walnął. Widziałem w telewizji - komentują upadek skoczka Jana Mazocha. Na moment zatrzymują się przy zdjęciu Piotra Palucha. Wiadomo - żużlowcy.

Przybyły posiłki

Siekiery wędrują do bagażnika i wszyscy są już w autobusie, który wiezie nas do hali pobliskiej podstawówki. - Budowlańcy nie zdążyli z remontem sali gimnastycznej w hotelu - wyjaśnia Łojko.

Wchodzimy i zaczyna się znany jeszcze z Zielonej Góry wycisk. Pompki, przysiady, zwisy na drabinkach. - Wejdź tam i uważaj na te swoje... wiesz co, żeby ci nie urwało - napomina trener Łojko. Później jeszcze mecz koszykówki, która w wykonaniu żużlowców mocno różni się od tej klasycznej. Można atakować ręce, łapać w pasie i odbijać piłkę od ściany.

Wracamy do hotelu, chwilę odpoczynku przed kolacją prawie wszyscy spędzają w pokojach. Tylko młodzież, mimo zakwasów, zeszła na partyjkę bilarda. Janusz Baniak i Mieczysław Zarzycki trochę się tremują naszą obecnością, wiec zostawiamy ich samych. Po drodze spotykamy Piotra Protasiewicza, który wita nas z walizką w ręku. Dopiero przyjechał. "PePe" od razu idzie do restauracji i wita się z kolegami, którzy właśnie usiedli do kolacji.

Od Walaska dowiadujemy się, że w nocy kilku zawodników czeka chrzest, więc doświadczone posiłki bardzo się przydadzą. - Tak powinno być, jesteśmy grupą i nie możemy się do siebie zwracać tytułami, nieustannie panować. Dziś planujemy chrzest, więc dla niektórych integracja okaże się raczej bolesna - przyznał kapitan zielonogórzan.

Kąpiel na dobranoc

Jest już ciemno, a nocne życie w Malachicie powoli się rozkręca, kiedy żużlowcy schodzą do siłowni. Jedni dźwigają ciężary, a inni ściskają w tym czasie małe sprężyny. Nikt nie stoi i nawet zmęczony podróżą Protasiewicz przyszedł trenować z kolegami.

- Piotruś, dawaj, bo jeszcze za spóźnienie będziesz robił - napomina go Łojko. - Trenerze, ale zakwasiki... - tłumaczy się "PePe".

Ciężki dzień Falubazu kończy się na pływalni. Walasek znów "szuka zaczepki". Najpierw usiłuje wepchnąć do wody trenera Łojkę, ale ten jest czujny i ucieka. Chwilę później w basenie ląduje Cichoński, a "Walas" znika za rogiem.

My też musimy już wracać do domu i opuszczamy błyszczący w nocy Malachit.


ZOBACZ FOTOGALERIĘ

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3