Film „Zenek”: jak chłopak z Podlasia został gwiazdą disco polo i jeszcze swoje marzenie spełnił – stanął na scenie z swoim idolem Limahlem

Zdzisław Haczek
Zdzisław Haczek

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
„Zenek” jak na biograficzny film o Zenku Martyniuku – przebojów disco polo ma nadzwyczaj mało.

Film „Zenek” w reżyserii Jana Hryniaka (nagradzany za fabuły „Przystań” czy „Trzeci”) to opowieść o chłopaku z Podlasia, który podczas mszy zachwycał swoim wykonaniem „Ave Maria”, ale nie został Pavarottim.
To historia wokalisty, który z kolegami z zespołu dawał koncerty na przyczepie czy dachu baru ku radości tłumu fanów, ale grupa nie nazywała się The Beatles.
W końcu (1989 r.) nazwała się Akcent. I grała disco polo. Choć nie od razu…

Odtwórców tytułowej roli w „Zenku” mamy dwóch. I cóż – show Krzysztofowi Czeczotowi, który gra dojrzałego Zenka, kradnie młody absolwent wydziału aktorskiego łódzkiej Filmówki – Jakub Zając. Nie dość, że podobny do młodziutkiego Zenka Martyniuka, to jeszcze ten głos! Zając mówi i śpiewa jak Zenek.
I jest obecny na ekranie przez bodaj 80 minut w całym dwugodzinnym filmie.

Mamy drugą połowę lat 80. XX wieku. Młody Zenek picuje sobie fryzurkę a la Limahl, nie szczędzi lakieru do włosów (co mu już zostanie). Na rękach pisze sobie długopisem nazwę innego idola – zespołu Papa Dance. Na pierwszych weselnych występach śpiewa przeboje rodzimego Boltera, a koślawą angielszczyzną - Boney M. Ale też hit „Karma Chameleon” Culture Club czy coś z Modern Talking.

Jan Hryniak postanowił pokazać, na jakiej glebie Zenek wyrósł. A na podlaskiej, gdzie miesza się katolicyzm z prawosławiem, a goniący za dźwiękami chłopak lubi też zaglądać do romskiego obozowiska, gdzie śpiewano przy ognisku.
Ta część filmu z młodym Zenkiem nawet się broni. To dojeżdżanie zespołu na koncerty konnym wozem, przyjmowanie zapłaty we flaszkach wódki… Jest klimat czasów.

Później skaczemy jednak co kilka lat. Losy Zenka streszczają nam sceny z telewizyjnego reportażu. Aż dochodzimy do koncertu w Ostródzie z okazji wejścia Polski do Unii Europejskiej, kiedy Zenek – uznana już gwiazda – musi poradzić sobie z dramatem: ktoś uprowadził jego nastoletniego syna. Dlaczego ten moment z biografii dojrzałego wokalisty „celebruje” reżyser? Pewnie chodzi o pokazanie, że Zenek – wielki nieobecny przez karierę w życiu żony i dziecka – potrafi dać radę…

Jak na film o Zenku Martyniuku, nie mamy na ścieżce dźwiękowej natłoku muzyki disco polo. Czasem słyszymy utwory przearanżowane, co tylko je nobilituje. O wielkim biznesie robionym na disco polo, piractwie, mafii – zdecydowanie więcej opowiedział w 2015 r. w „Disco Polo” Maciej Bochniak.

Nie ma też w „Zenku” scen powstawania utworów disco polo. Czyżby nie było się nad czym pochylać? Może w końcu to nie disco polo jest bohaterem filmu, ale chłopak z Podlasia, który spełnił marzenia. Kto dotrwa do koncertowej sekwencji finałowej już z napisami – niech ogląda do końca. Wszak to prawdziwy Limahl śpiewa tu „Never Ending Story”. I to nie sam, bo z Zenkiem. A nawet z trzema Zenkami!

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

naprawdę nie jest to zły film. Genialny nie jest, ale ile o nim słyszałam złego i to co zobaczyłam w kinie to tak jakby była mowa o dwóch różnych filmach. Dla mnie to taki miły sredniak na wolne popołudnie.

M
Maryśka

Mnie film przypadł do gustu, możne to dla tego że bardzo lubię Zenka:) Na seansie było dużo osób i chyba większości się podobało bo później były pozytywne komentarze. Oczywiście można by popracować bardziej nad scenariuszem ale gra aktorów zrekompensowała niektóre wątki. Zenku daję ci 6/10 punktów

B
Bodzio

Można iść dla odmóżdżenia. Film ogląda się lekko, z dużym dystansem. Wiadomo bez polotu, ale z dużym szacunkiem do regionu i prawdy o ludziach. Dobry materiał do pośmiania a od czasu do czasu i podśpiewania pod wąsem.

p
paweł

Ostatnio wybrałem się na film Zenek, A którym trochę złego się naczytałem. Wbrew temu czego się spodziewałem, sam film okazał się fajny. Wszystko pasowało do siebie, np poza aktorami wcielającymi się w Zenona, ale to tak specyficzna postać, że ciężko ja odegrać

G
Gość
14 lutego, 21:58, Jola z Gądkowa:

Zenkomania story. Śmieszna i prosta.

15 lutego, 7:47, Gość:

prosta dla prostych , klub stodoła dico polo kochany wschód biber i disco poplo na wesoło potem na wesoło gromadka 500 plus i dalej disco polo ,hulaj dusza w rytm disco polo .

15 lutego, 9:14, Mmmmmm:

I z czym masz problem? Znam wielu, którzy całe życie chodzą z kijem w d.. byleby czuć się lepszymi niż są. Słoma z butów wystaje, ale słuchają tylko Chopina, którego nie rozumieją, tyrają od rana do nocy dla banku na raty, których nigdy nie spłacą, popierają zawsze jedynie słusznych liberałów, którzy ich całe życie d... walą, wiecznie uczą się języków obcych, które na zawsze zostają dla nich obce i żyją tylko NA POKAZ. Mózgi sprane byciem 'lepszymi' od innych i naśmiewanie się z tych, którzy żyją jak chcą, słuchają czego chcą, głosują na kogo chcą, jedzą co chcą i robią to, co lubią, a nie to, co wypada.

a to już druga kategoria idiotów !!!

G
Gość
14 lutego, 21:58, Jola z Gądkowa:

Zenkomania story. Śmieszna i prosta.

prosta dla prostych , klub stodoła dico polo kochany wschód biber i disco poplo na wesoło potem na wesoło gromadka 500 plus i dalej disco polo ,hulaj dusza w rytm disco polo .

O
Ordynator
14 lutego, 22:09, Gość:

DNO DNA....!!!!👎👎👎

Puść sobie rmf fm czy inne radio zet i przetłumacz teksty z angielskiego-jeszcze bardziej denne niż Zenek !!!!

b
bobas

wlasnie wrocilam z kina nic ciekawego film sie skonczyl w polowie zycia zenka liczylam na czasy na dzis

J
Jola z Gądkowa

Zenkomania story. Śmieszna i prosta.

Dodaj ogłoszenie