Formuła 1: Kubica będzie walczył o podium

Redakcja
Robert Kubica broni sześciopunktowej przewagi nad Raikkonenem. Stawką jest trzecie miejsce.
Robert Kubica broni sześciopunktowej przewagi nad Raikkonenem. Stawką jest trzecie miejsce. fot. Tomasz Gawałkiewicz
Podobno nic dwa razy się nie zdarza. Jeśli tak, to w niedzielę mistrzem świata zostanie Lewis Hamilton.

Bo przegrać drugi raz z rzędu praktycznie pewny tytuł po prostu nie wypada.

Rok temu, przed ostatnią Grand Prix w Brazylii, Hamilton miał cztery punkty przewagi nad Fernando Alonso (wtedy McLaren) i aż siedem nad Kimim Raikkonenem (Ferrari). Wydawało się, że wyścig na przedmieściach Sao Paolo będzie tylko formalnością i Anglik zostanie najmłodszym mistrzem świata w F1. Ale życie napisało zupełnie inny scenariusz.

Cztery punkty wystarczą

Kierowca McLarena ruszał z drugiego miejsca, lecz w trakcie wyścigu zawiodły go nerwy i brak doświadczenia w kryzysowych sytuacjach. Podczas zmiany biegów doprowadził do chwilowej awarii skrzyni i spadł na ostatnie miejsce. Lewisowi po szaleńczej pogoni udało się przebić na siódme miejsce, lecz nie starczyło to do tytułu. Anglik przegrał go z Raikkonenem zaledwie o punkt. A jeszcze na dwa wyścigi przed końcem miał nad Finem 17 oczek przewagi.

Dziś Hamilton jest prawie w takiej samej sytuacji. Nad drugim Felipe Massą z Ferrari ma siedem punktów więcej i wciąż może zostać najmłodszym mistrzem świata. Anglik nie musi oglądać się na rywali z włoskiego zespołu. Zakładając, że zwycięży Massa, wystarczy, że zdobędzie cztery punkty, czyli na mecie będzie przynajmniej piąty. Nie powinno być z tym problemów, w końcu jeździ najszybszym bolidem. W tym sezonie kierowca McLarena - bogatszy o doświadczenia - nie popełnia także prostych i zarazem głupich błędów. Chyba tylko defekt lub wielce niesprzyjające warunki na torze (np. deszcz, bo według prognoz ma padać) mogą odebrać mu mistrzostwo. Choć oczywiście niczego nie należy przesądzać...

To tylko jego zasługa

Robert Kubica z kolei broni sześciopunktowej przewagi nad Raikkonenem. Tu stawką jest trzecie miejsce. Jeśli mu się uda, będzie to wielka niespodzianka, wręcz sensacja. Bo po pierwsze, dla kierowcy BMW Sauber to dopiero drugi pełny sezon startów. A po drugie, ważniejsze, bolid szwajcarsko-niemieckiego zespołu jest o wiele wolniejszy niż ferrari Fina. Wysokie miejsce Polaka to tylko jego zasługa. Robert przez cały sezon jeździł pewnie i prawie bezbłędnie. Dzięki temu skrupulatnie wykorzystywał każde potknięcie Raikkonena - w końcu jeszcze aktualnego mistrza świata i zdobywał ważne punkty. Po GP Kanady, gdzie odniósł historyczne zwycięstwo, był nawet liderem klasyfikacji.

Jeśli nie utrzyma miejsca na podium, tragedii nie będzie. Czas Roberta ma dopiero nadejść. Zespół BMW Sauber od momentu wygranej w Kanadzie skupił się nad budową bolidu na sezon 2009. Podobno efekty już są zaskakujące.

Paweł Kozłowski
[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie