reklama

Gdy w Warszawie i Krakowie cieszono się z niepodległości tutaj trwała walka o granice

dariusz.chajewski@polskapress.pl
Archiwum
Połowa lutego 1919 roku, zostaje podpisany pokój w Trewirze. W Polsce powoli mija już nastrój święta, krok po kroku młode państwo zaczyna nabierać kształtów. Jednak tak naprawdę krzepnące państwo nie ma jeszcze granic. Na każdej z nich trwają przepychanki, które wkrótce zamienią się w otwarte konflikty.

Połowa lutego 1919 roku, zostaje podpisany pokój w Trewirze. W Polsce powoli mija już nastrój święta, krok po kroku młode państwo zaczyna nabierać kształtów. Jednak tak naprawdę krzepnące państwo nie ma jeszcze granic. Na każdej z nich trwają przepychanki, które wkrótce zamienią się w otwarte konflikty.

Polska granica zachodnia również ukształtowała się nie w 1918, ale rok później. II Rzeczpospolita objęła tylko wschodnie skrawki Środkowego Nadodrza, a i tak musiała je wyszarpać w powstańczych bojach. Polska niepodległość przyszła tutaj kilkadziesiąt lat później, w wyniku kolejnej krwawej wojny.

Kto ty jesteś?

Dla naszego regionu w dobie odrodzenia Polski najważniejsze decyzje zapadły 16 lutego 1919 roku. Tego dnia podpisano w Trewirze rozejm, w którym znalazły się decyzje dotyczące granicy zachodniej kształtującego się państwa. Na wyraźne żądanie marszałka Ferdinanda Focha, a pod wpływem referatu Romana Dmowskiego, wygłoszonego kilkanaście dni wcześniej podczas konferencji paryskiej, do układu dopisano postanowienia dotyczące zakończenia konfliktu polsko-niemieckiego, a zwłaszcza trwającego powstania wielkopolskiego. Zobowiązano Niemców do zaprzestania kroków zaczepnych przeciw Polakom, wytyczono także linię demarkacyjną. Niemcy dokonali zresztą licznych prowokacji, próbując przesuwać front na wschód.

Pierwsze konkretne decyzje w sprawie przyszłego kształtu Polski zapadły podczas konferencji pokojowej w 1919 r. w Wersalu pod Paryżem, gdzie zebrali się przywódcy 27 państw, które walczyły i zwyciężyły w wojnie. 28 czerwca 1919 podpisano traktat pokojowy z Niemcami, który jednocześnie ustalał polską granicę zachodnią. Niemcy utraciły na rzecz Polski prawie całą Wielkopolskę. Polsce przyznano też pas Pomorza wzdłuż Wisły, jednak bez Gdańska, który otrzymał status wolnego miasta i pozostawał pod zarządem Komisarza Ligi Narodów. Natomiast na Śląsku, Warmii i Mazurach miały odbyć się plebiscyty.

Czy przyjęcie kryterium etnicznego również w naszym regionie spowodowałoby istotne przesunięcie granicy na korzyść Polski? Według badań prof. Leszka Belzyta z UZ, który przestudiował statystyki pruskie na początku XX wieku, większość ludności powiatu babimojskiego używała języka polskiego jako ojczystego, ale już np. w powiatach międzyrzeckim, skwierzyńskim i wschows kim przeważał język niemiecki. Na Łużycach większość obywateli podawała język łużycki jako ten ojczysty i niemiecki jako drugi. To był wyznacznik narodowości. Na pograniczu generalnie przemawiała ona za niemieckością, ewentualnie funkcjonowały rozmaite enklawy, polskie, czy łużyckie, jak chociażby Chwalim. Żywioł niemiecki przeważał, lata kolonizacji rzeczywiście zrobiły swoje. Plebiscyt zapewne wykazałby, że - jak na Górnym Śląsku - są głębokie podziały narodowościowe nawet w poszczególnych gminach i miejscowościach.

Jak od linijki

Jak od linijki granicę podzielono na 14 sekcji, z których każda otrzymała oznaczenie: od A do O (bez I). Natomiast granicę z Prusami Wschodnimi podzielono na pięć sekcji, oznaczonych cyframi rzymskimi od I do V. Każdą sekcję rozpoczynały tzw. główne kamienie graniczne, zwane także kamieniami wersalskimi - od napisu, jaki na nich wykuto, nawiązującego do miejsca i daty podpisania traktatu pokojowego. Były to bloki kamienne o bokach 40x40 cm i wysokości ponad grunt około 75 cm. Właściwy przebieg granicy wyznaczały normalne i pomocnicze kamienie graniczne. Kamienie normalne miały boki szerokości 25x25 cm, ich wysokość to około 50 cm.

Przebieg granicy rodził nowe problemy i nowe... miejscowości. Po wytyczeniu rubieży wersalskiej Zbąszyń przypadł Polsce, co zmusiło Niemców do budowy swojej nowej stacji poprzez wzniesienie miasta kolejarzy - Zbąszynka (Neu Bentschen), zlokalizowanego kilkanaście kilometrów na zachód od „pierwowzoru”. Tutejsza stacja kolejowa, na której zbudowano obok starego nowy, okazały dworzec, stała się najważniejszą na granicy zachodniej stacją pasażersko-towarową. I jeszcze jedna historia. W okresie międzywojennym dokonywano tu... wymiany szpiegów.

Krwawiąca granica

Niemcy nie mogli pogodzić się z nowym kształtem europejskich granic. Dlatego w 1922 roku powołali marionetkową prowincję Grenzmark PosenWestpreussen (Marchia Graniczna Poznań-Prusy Zachodnie), w której skład weszło zaledwie kilka przygranicznych powiatów od Piły, przez Skwierzynę i Międzyrzecz, po Babimost i Wschowę. Ale za to podkreślała ona „prawa” Niemiec do Wielkopolski. Prowincję tę zlikwidowano dopiero w 1938 roku, po chwilowym ociepleniu stosunków między Trzecią Rzeszą i II Rzecząpospolitą.

Nasi zachodni sąsiedzi przez cały okres międzywojenny prowadzili także wojnę celną i gospodarczą. Całość uzupełniała zażarta wojna propagandowa, podsycana przez Berlin pod osławionym hasłem „krwawiącej granicy”.
Polacy także nie położyli uszu po sobie. Były także postulaty miejscowej ludności polskiej. Weźmy pismo delegacji powiatów międzyrzeckiego, babimojskiego i wschowskiego skierowane do uczestników konferencji pokojowej, z prośbą o przyłączenie do Polski. Tutaj były wymienione nawet konkretne miejscowości. Mamy zatem żądanie przyłączenia Dąbrówki, stu, Kargowej, Nowego Kramska. Podnoszono argumenty etniczne, a nawet jeśli gdzieś tego motywu jakoś zabrakło, jak chociażby w Babimoście, to próbowano przekonywać, że wynika to z intensywnej kolonizacji niemieckiej i germanizacji, sprawiających, że statystyki są zafałszowane.

Argumenty te nie zostały uwzględnione, gdyż strona niemiecka naturalnie kontratakowała i miała swoje argumenty. Po tylu latach kolonizacji Niemcy przekonywali, że wnieśli tutaj kluczowe wartości cywilizacyjne. I co ważne. W Niemczech, niezależnie od poglądów politycznych, od skrajnej prawicy po lewicę, może z wyjątkiem komunistów, wszystkie siły wystąpiły solidarnie w obronie granic.

KARGOWA Jak wygląda Kargowa z lotu ptaka? Zobacz, naprawdę w...

Do poprawki

Specjalna komisja miała prawo przeprowadzać korekty linii ustalonej w Wersalu, jednak w obrębie zaledwie siedmiu kilometrów. Mimo nacisków, a nawet terroru Niemców, Polacy próbowali wpłynąć na decyzje komisji. Wzdłuż całego lubusko--wielkopolskiego pogranicza odbywały się manifestacje. Na przykład w Pszczewie zbierano podpisy pod petycją. Mieszkańcy Wijewa, które zostało zajęte przez niemieckich pograniczników, wymogli zmianę decyzji i wieś znalazła się w Polsce, podobnie jak Potrzebowo i Radomyśl. W zamian w granicach Niemiec znalazły się Śmieszkowo i Dębowa Łęka. Nie zdały się jednak na wiele interwencje Polaków z Pszczewa, Nowego Kramska i Dąbrówki. Mieszkańcy tego regionu wysłali nawet swojego przedstawiciela do komisji delimitacyjnej z żądaniem wręcz przyłączenia ziemi babimojskiej do Polski. Niestety, bez efektów. Dochodziło do licznych incydentów, które nie zawsze były tylko manifestacjami. Na przykład w 1920 roku, w pierwszy dzień Wielkanocy, 150 mieszkańców z Kargowej próbowało przejść do kościoła w Kopanicy obsadzonej przez polskie wojsko...

Później było gorzej

W przeciwieństwie do rządów i polityków ludzie w miarę szybko przystosowali się do nowych porządków, zwłaszcza że w wielu miejscach rubież była wyznaczona, delikatnie mówiąc, „z kapelusza”. Na przykład granica przecięła Trzciel. Podzieliła pola, łąki, gospodarstwa, a nawet budynki. Wielu mieszkających tam Polaków wykorzystywało to do przemytu do Niemiec mięsa i gęsi, a Niemcy szmuglowali do nas kamienie do zapalniczek i żyletki. Miasteczko nazywane było stolicą przemytników. Kilka lat przed wybuchem II wojny światowej proceder zaczął zanikać, gdyż Niemcy uszczelnili granicę i zaostrzyli kontrole. Powodem było rozpoczęcie budowy Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego i zaognienie stosunków z Polską. W 1936 roku wprowadzono nawet zakaz lotów samolotów nad tym regionem. Przemytników zastąpili wtedy szpiedzy i dywersanci. Sielanka nie trwała jednak długo. Wojna bez końca. Około roku 1930 wzrosły w Niemczech nastroje odwetowe i nacjonalistyczne, zaczęły się przypadki niszczenia znaków granicznych. W listopadzie 1930 na drodze celnej Silna - Pszczew uszkodzono siekierą zaporę graniczną. Wcześniej wycięto tam swastyki.

[b]Ułani w Nowej Soli [/b

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3