Głogów: Była pracownica MOK-u dostanie odszkodowanie

Anna Białęcka 0 76 833 56 65 [email protected]
Ewa Karlińska wygrała proces. - Mam ogromną satysfakcję i wróciła mi wiara w sprawiedliwość - powiedziała po ogłoszeniu wyroku. Obok mecenas Beata Soczak.
Ewa Karlińska wygrała proces. - Mam ogromną satysfakcję i wróciła mi wiara w sprawiedliwość - powiedziała po ogłoszeniu wyroku. Obok mecenas Beata Soczak. fot. Anna Białęcka
Sąd uznał, że zwolnienie Ewy Karlińskiej z pracy w ośrodku kultury było niezasadne. Kobieta dostanie odszkodowanie, w sumie grubo ponad 8 tys. zł.

E. Karlińska został zwolniona w kwietniu 2007 roku. Oficjalnie powodem była reorganizacja działalności Miejskiego Ośrodka Kultury. - A tak faktycznie, to zwolniono mnie z powodów politycznych, za męża - przekonywała sąd.

- On był dyrektorem MOK, a nowa władza wiązała go z poprzednią ekipą rządzącą miastem. To nie były powody merytoryczne.

Nie była osobą z ulicy

Podczas ostatniej rozprawy przesłuchiwany był świadek strony pozwanej. Był to prezydent miasta Jan Zubowski. Sąd przyjął od niego przyrzeczenie mówienia prawdy. Przesłuchując świadka sędzia Jadwiga Kawalec - Walorska starała się ustalić, czy zmiana regulaminu działalności ośrodka, miała uzasadnienie.

- Chodziło przede wszystkim o zmniejszenie administracji, na rzecz poszerzenia oferty kulturalnej. Zniknęło między innymi stanowisko wicedyrektora, co pozwoliło na większe wydatki na działalności merytoryczną i ograniczenie kosztów funkcjonowania placówki - zapewniał J. Zubowski. - Dyrektorka sama przygotowała regulamin, a ja jedynie go zatwierdziłem.

Jednak sądowi nie udało się wyciągnąć ze świadka konkretnych faktów, dotyczących korzyści z wprowadzenia nowego regulaminu. Prezydent zapewnił, że dyr. Barbara Mareńczak miała wystarczającą wiedzę, by przygotować projekt reorganizacji. - To przecież nie była przypadkowa osoba z ulicy - mówił. Jak wynika z faktów, projekt był gotowy już 17 dni po rozpoczęciu przez nią pracy w MOK-u.

Teraz jest więcej ludzi

Sąd zapytał także prezydenta, ile potrzebowałby czasu na poznanie 20-osobowej załogi, obejmując stanowisko dyrektora. - Kiedy byłem dyrektorem szkoły, moi nauczyciele zaskakiwali mnie nawet po 14 latach pracy, nie ma więc recepty na czas potrzebny na poznanie załogi - powiedział.

A dyrektorce MOK-u wystarczyło zaledwie kilkanaście dni.
Przesłuchanie pozwanej B. Mareńczak również nie przekonało sądu do słuszności zwolnienia E. Karlińskiej. I nie ma co się sądowi dziwić. Okazało się, że w chwili, gdy Mareńczak objęła funkcję, było 20 pracowników, a obecnie jest ich już 22, mimo zwolnionych dwóch osób - Ewy Karlińskiej i dyr. Violetty Rybki, żony byłego prezydenta. Ponadto B. Mareńczak podpisała umowę z firmą zewnętrzną na prowadzenie strony internetowej.

Płaciła jej miesięcznie przez kilka miesięcy 1.400 zł, a obecnie 400 zł. Ponadto pracownicy działu artystycznego w MOK-u otrzymują wynagrodzenie dodatkowe z umów-zlecenie za świadczenie dodatkowych czynności, jak pozyskiwanie funduszy zewnętrznych. Nie mają bowiem tych zadań w umowach o pracę.

Słono zapłacą

Na podstawie wyroku sądu, z budżetu ośrodka zwolniona pracownica otrzyma około 8 tys. zł odszkodowania plus odsetki od chwili złożenia wniosku do sądu, 900 zł za koszty pracy adwokata poszkodowanej, MOK pokryje także koszty procesu. Wyrok nie jest prawomocny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie