Gmina Gubin pełna strachu, Kosarzyn - ewakuacja, Krosno - coraz więcej podtopień

Leszek Kalinowski
W Krośnie na podwórkach pełno wody, w Kosarzynie w gminie Gubin ewakuacja wszystkich mieszkańców
W Krośnie na podwórkach pełno wody, w Kosarzynie w gminie Gubin ewakuacja wszystkich mieszkańców fot. Mariusz Kapała
Udostępnij:
Mieszkańcy powiatu krośnieńskiego uwijają się, jak w ukropie, zabezpieczając się przed wielką wodą, której z minuty na minutę przybywa. Jednak najgorsze przed nami, fala kulminacyjna dotrze do nas w czwartek w godz. 20.00 - 24.00.

Po Krośnie krążyła plotka, że woda płynie szybciej i fala już przyszła, stąd zatopione ulice w dolnej części miasta. Tymczasem dzisiejsza fala kulminacyjna ma mieć 560-570 cm wysokości i utrzyma się na tym poziomie przez trzy dni.

- Myślałam, że już gorzej nie będzie. Jednak dopiero teraz to trzeba być podwójnie czujnym - mówi Maria Barczyk, która spogląda na przepływającą szybko Odrę. - Portu nie widać, drewniane figury na bulwarze toną w wodzie. Droga obok PKS-u pływa. Zamknęli ją. Tak jak tę do banku.
Krzysztof Michalak buduje z worków ścieżkę. Po nich chce dostać się do domu. Czy wystarczą?
- Zobaczymy, woda coraz wyżej. 13 lat temu jeszcze większa była - przyznaje.- Ale przecież to dopiero początek.

Grzegorz Pawłowski przechodzi po workach ustawionych przy ścianie domu. Do mieszkania wchodzi przez okno.
- Przyniosłem koledze chleb i coś do jedzenia - tłumaczy.
Martwią się nie tylko w Krośnie i gminie. Z niepokojem na rzekę spoglądają mieszkańcy gminy Maszewo i Gubin. Największe obawy mają mieszkańcy Miłowa i Bytomca. Pomaga im 60 żołnierzy.
Smutno zrobiło się wczoraj w Kosarzynie (gm. Gubin). Tu łączy się woda z Nysy i Odry. Do domów kilkaset metrów. Woda coraz wyżej. A wały zniszczone przez bobry słabe.

- 13 lat temu Niemcy nas uratowali, bo pękł im wał i woda rozlała się u nich. Teraz tak nie będzie mają nowe, porządne wały - mówi sołtys wsi Andrzej Krystyniuk. - Przywieźliśmy tu już ponad 80 tys. ton piachu, zużyliśmy 8 tys. worków.. Trzeba było nowy wał postawić, bo nie było zabezpieczenia. Na całej długości pracują ochotnicy. Prywatny sprzęt jest wykorzystywany.
- Za cztery godziny aż 60 cm przybyło - mówią pracujący na wałach.

Przed każdym domem piasek. Poukładane worki. We wsi stoi wojskowa amfibia. Na wypadek, gdyby trzeba było ratować kogoś, kto został. Bo sołtys całą rodzinę oddelegował do Gubina.
- Cieszę się, że mieszkańcy są już bezpieczni. Najstarszy ma 86 lat. Znaleźli schronienie w internacie. Mają jedzenie i picie - opowiada. - Ja zostałem na własną odpowiedzialność. Muszę tu dopilnować wszystkiego. Wojsko, policja będzie patrolować, by nikomu do głowy nie przyszła kradzież.
Sołtys patrzy na podmokłe łąki. Załamuje ręce. Jak mówi, mieszka tu 33 lata i jeszcze tyle takiej wody tu nie było.

- Tragedia dla nas wszystkich. Człowiek się budował, remontował. Jak to wszystko zaleje, to co nam pozostanie? Sznurek i do lasu - mówi ze smutkiem i wspomina: - Pochodzę z okolic Kudowy. Przyjechałem tu ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem budować. No i zakochałem się z mieszkance Kosarzyna tak bardzo, że zostać tu postanowiłem…
Sołtysem jest 22 lata. Martwi się o każdego spośród 56 mieszkańców. Dlatego postanowił zostać na straży…

Prace trwają nie tylko w Kosarzynie. Od tygodnia umacniane są wały w całym powiecie krośnieńskim. Jak mówi odwiedzający zagrożone miejscowości starosta krośnieński Jacek Hoffmann - największymi wrogami okazały się zakrzaczenia i bobry, które podziurawiły korpusy wałów jak szwajcarski ser.
Teraz najbardziej potrzeba worków. Te z magazynów gminnych, a także 30 tys. dodatkowych z powiatowych zapasów, zostały już zużyte.

- 260 tys. worków pozyskałem z magazynu wojewódzkiego - mówi starosta. - W czwartek złożyłem zapotrzebowania na 100 tys. sztuk, planuję jeszcze tyle samo kupić. A to z myślą o tygodniowym utrzymaniu wałów.
Do niektórych miejsc trudno się już dostać. Na szczęście do dyspozycji powiatu są trzy pojazdy PTS - amfibie.

Nie tylko starostę spotkaliśmy w terenie. Wójt gminy Maszewo Dariusz Jarociński koordynuje prace na 4,5-kilometrowym odcinku w Miłowie. Burmistrz Andrzej Chinalski walczy na wałach od Połęcka do Strumienna. Miłosz Jasek z Lubuskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych odpowiada za zabezpieczenie wałów od Połęcka w kierunku na Łomy.

A wójt gminy Gubin Edward Aksamitowski - za zbudowanie wału zabezpieczającego Kosarzyn.
- Zagrożone są Łomy i Chlebowo, ale to Kosarzyn leży w dole i ma najgorszą sytuację. Dlatego ewakuowaliśmy wszystkich mieszkańców. Zostali tylko nieliczni, na własną odpowiedzialność, by pilnować swych domów - mówi E. Aksamitowski.

Mieszkańcy zagrożonych terenów nie zważają na zmęczenie, ładują piasek do worków, ustawiają mury. W pocie czoła pracują też funkcjonariusze ze straży państwowej, pod kierownictwem brygadiera Piotra Radnego, jak i ochotnicy.

- W powiecie pracuje także 200 żołnierzy, którymi dowodzi ppłk. Krzysztof Pobiedziński i ppłk. Tomasz Hoffmann - wylicza starosta. - Wspierają nas funkcjonariusze Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Wszyscy liczą, że uda się obronić. Zrobiliśmy co można było zrobić. Choć przez tydzień nie da się nadrobić dziesięcioletnich zaniedbań, związanych z utrzymaniem wałów

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

:P
Misiek - hehehe. Znowu Henio ;P
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie