Gorzów musi postawić na komunikację zbiorową |ROZMOWA

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Marek Pogorzelec: - Planując komunikację miejską musimy pamiętać, że to jest system krwionośny miasta.
Marek Pogorzelec: - Planując komunikację miejską musimy pamiętać, że to jest system krwionośny miasta. Jarosław Miłkowski
- Będę trzymał kciuki, żeby ten pomysł został dopracowany i zrealizowany - mówi Marek Pogorzelec o pomyśle tramwaju, który w Gorzowie i okolicy miałby jeździć także po torach kolejowych.

Miejscy urzędnicy coraz głośniej mówią o pomyśle tramwaju dwusystemowego, który miałby połączyć Gorzów z sąsiednimi gminami. Wykorzystując torowiska tramwajowe oraz szyny kolejowe, miałby on jeździć od strefy ekonomicznej między Małyszynem a Baczyną po Strzelce Krajeńskie a także między Skwierzyną a szpitalem wojewódzkim w Gorzowie.
Choć to rozwiązanie, które mogłoby się ziścić pewnie dopiero za wiele wiele lat, a część mieszkańców zwyczajnie w nie nie wierzy, to gorzowscy urzędnicy zaplanowali, że już w tym roku chcą zbudować torowisko skręcające z Dworcowej w kierunku terenu równoległego do ul. Jancarza. W przyszłości miałoby ono zostać połączone z torami kolejowymi, a tramwaj na odcinku od Wieprzyc do centrum Gorzowa miałby jeździć po tych samych torach co szynobus. W 2013 takie rozwiązanie publicznie proponował Marek Pogorzelec z podgorzowskich Chwalęcic. Zaprosiliśmy go więc do rozmowy, by wspólnie przeanalizować zapisane w projekcie Planu Zrównoważonej Mobilności Miejskiej plany...

***

- Dlaczego potrzebny jest nam tramwaj na Dworcową i Jancarza? Rozkład jazdy autobusów PKS mieści się na jednej kartce formatu A4, a z pociągami kursującymi z Gorzowa jest niewiele lepiej.
- Tramwaj w pobliżu dworca jest nam potrzebny, to nie ulega wątpliwości. Musimy myśleć o Gorzowie, że to miasto w przyszłości „znormalnieje”. Dziś wśród wszystkich miast wojewódzkich Gorzów jest tym, w którym mieszkańcy zarabiają najmniej i ci sami mieszkańcy są wykluczeni, jeśli chodzi o pociągi dalekobieżne. Wybierają się więc w podróż prywatnymi samochodami, w których czasem zajęty jest jedynie fotel kierowcy. To bardzo nieekologiczne i „dające po kieszeni” rozwiązanie. Powinniśmy więc korzystać z komunikacji zbiorowej, a tramwaj dowożący pasażerów do centrum przesiadkowego będzie temu sprzyjał.
Musimy zdawać sobie sprawę, że powietrze, jakim oddychamy, ma wpływ na nasze zdrowie. Komunikacja zbiorowa jest największym przyjacielem przyrody, pozwala ograniczyć hałas i emisję spalin. Pasażerom musi się jednak opłacać z niej korzystać, inaczej nie ma ona sensu. Pojazdy muszą się poruszać szybko, po możliwie najkrótszej drodze, a kursy w miejscach o największych potokach pasażerskich powinny być realizowane z dużą częstotliwością.

- Urzędnicy chcą, by tramwaj skręcał w ul. Jancarza, bo to daje wiele możliwości na przyszłość, łącznie z podpięciem torowiska tramwajowego do kolejowego. Jakby pan zorganizował trasę tramwajów w okolicy przyszłego centrum przesiadkowego.
- Torowisko tramwajowe powinno być wzdłuż całej ul. Jancarza. Jadąc od strony Wieprzyc, tramwaje powinny w nią skręcać, żeby nie wjeżdżać w pojedynczy „tor powiatowy” między sklepem meblowym a Rolnikiem. Dzięki temu tramwaje mogłyby podjechać do centrum przesiadkowego, a następnie ulicą Dworcową wrócić do już istniejącego torowiska na ul. Sikorskiego.
Należałoby też zrobić skręt dla tramwajów z ul. Sikorskiego w lewo w ul. Jancarza. W ten sposób powstałaby pętla, dzięki której można byłoby uruchomić linie tramwajowe do centrum przesiadkowego z krótszą trasą. One nie musiałyby jeździć z Piasków czy z Manhattanu aż na Wieprzyce. Mogłyby nawracać właśnie na pętli złożonej z Sikorskiego, Jancarza i Dworcowej (po której kursowały dawne linie 4 i 5). Na każdej z tych ulic wystarczyłby jeden tor. Dzięki niedawnym wyburzeniom zrujnowanych budynków kolejowych to rozwiązanie wydaje się być niezbyt kosztowne, choć wolałbym, żeby miasto realizowało projekty znacznie ambitniejsze, wkomponowane w rozwój miasta i kreujące go.

Koncepcja pętli tramwajowej przy dworcu PKP autorstwa Marka Pogorzelca - styczeń 2018.
Koncepcja pętli tramwajowej przy dworcu PKP autorstwa Marka Pogorzelca - styczeń 2018. Google Street View/Marek Pogorzelec

- Przyszło mi do głowy jeszcze inne rozwiązanie. Tym pojedynczym torem koło ZUS-u tramwaje mogłyby jeździć wtedy, gdy nie ma żadnych połączeń kolejowych i autobusowych, a pod centrum przesiadkowe wjeżdżać jedynie w czasie, gdy będzie jakiś pociąg czy autobus.
- Obawiam się, że taki pomysł by się nie sprawdził.

- Dlaczego?
- Bo cały rozkład jazdy tramwajów rozbije się o spóźnienia pociągów. Co z tego, że my sobie rozplanujemy rozkład jazdy, skoro pociąg się spóźni, tramwaj pasażerów nie zabierze, a gdy oni już przyjadą, to tramwaju nie będzie?!
Pociągi spóźniają się nagminnie. Byłoby fatalnie, gdyby to przenosiło się na funkcjonowanie komunikacji miejskiej, bo można sobie wyobrazić, że tramwaj będzie musiał odjeżdżać o godzinie uwzględniającej typowe spóźnienie pociągu. Tylko jak zdefiniować typowe spóźnienie pociągu?
Tramwaje powinny zajeżdżać pod centrum przesiadkowe raczej cały czas, wtedy będzie ono tętniło życiem, a przedsiębiorcom będzie się opłacało inwestować w jego otoczeniu.

Trwa głosowanie...

Czy Gorzów powinien rozwijać komunikację tramwajową?

- A co z tramwajem dwusystemowym? Od Wieprzyc do centrum miałby jeździć po torach kolejowych?
- Rozwiązanie, które przedstawiłem w 2013 roku było ambitne i trudne do realizacji, ale pozwoliłoby zaoszczędzić dużo pieniędzy i kłopotów. Proponowałem, by pojazd dwusystemowy jechał torami kolejowymi wzdłuż ul. Kostrzyńskiej i al. 11 Listopada. Tory kolejowe i tramwajowe są tam w odległości 20-30 metrów od siebie. Można było więc ruch szynowy puścić torami kolejowymi, a na Kostrzyńskiej mielibyśmy miejsce na poprowadzenie dwóch jezdni. Gorzów doprowadził jednak do sytuacji absurdalnej. W ramach programu związanego z rozbudową infrastruktury tramwajowej zamienił wzdłuż Kostrzyńskiej dwa tory na jeden. Zdecydowali o tym ludzie, którzy nie dojeżdżali tramwajem do pracy i nie rozumieją, jak demolujący wpływ na sprawne funkcjonowanie tramwaju mają wszelkiego rodzaju „wąskie gardła”. Nie posłuchano też opinii profesjonalisty - dyspozytora MZK, który w latach 2014-2018 był radnym (chodzi o Grzegorza Musiałowicza - dop. red.).

Marek Pogorzelec: - Gorzów doprowadził jednak do sytuacji absurdalnej. W ramach programu związanego z rozbudową infrastruktury tramwajowej zamienił wzdłuż
Marek Pogorzelec: - Gorzów doprowadził jednak do sytuacji absurdalnej. W ramach programu związanego z rozbudową infrastruktury tramwajowej zamienił wzdłuż Kostrzyńskiej dwa tory na jeden. Gorzowskie Inwestycje Miejskie

- Czasu jednak nie cofniemy. Kostrzyńska została zrobiona. Może prościej byłoby więc teraz zrobić przejazd z torów kolejowych na tramwajowe przy pętli na Wieprzycach? Tam też oba tory są bardzo blisko. A poza tym na odcinku do centrum miasta jest gęsta sieć przystanków. Wzdłuż torów kolejowych w planach jest natomiast tylko jeden.
- Tak, to chyba dobry pomysł i niezbyt kosztowny. Tak też mógłby jechać tramwaj dwusystemowy z Bogdańca czy z Witnicy. Najbardziej sensownym dojazdem do strefy przemysłowej koło Baczyny jest kierunek al. Konstytucji 3 Maja i ul. Myśliborskiej. Niestety, w trakcie przebudowy ul. Myśliborskiej, pod naciskiem ekologów pragnących zachować drzewa rosnące na poboczu, zawężono pas między jezdniami, co uniemożliwia wybudowanie tam w przyszłości torowiska. Na szczęście, na razie jest jeszcze możliwość puszczenia tramwaju obok jezdni.

- Gdy spoglądam na mapkę w projekcie planu mobilności, widzę, że tam jednak jest poprowadzona możliwa linia tramwaju przez Myśliborską do strefy.
- Trudne, ale możliwe. Bardzo bym się ucieszył, gdyby to udało się zrealizować. Już dziś potrzeby przewozowe na tym kierunku są duże, a firm ma przybyć. Warto powalczyć o realizację tego zamierzenia. Tramwaj jadący niezależnie od ruchu samochodowego mógłby szybko i sprawnie się przemieszczać, mielibyśmy mniej spalin w mieście i mniejsze koszty związane z koniecznością budowy miejsc parkingowych.

- Dlaczego właściwie potrzebny byłby nam tramwaj dwusystemowy?
- W mojej koncepcji sprzed lat tramwaj dwusystemowy miał bardzo mocne uzasadnienie ekonomiczne. Po zainwestowaniu w remont torowiska na Kostrzyńskiej straciliśmy mocny argument, ale miasto powinno mieć plany na przyszłość. Gdy dziesięć lat temu przedstawiałem ten pomysł w „Wyborczej”, pisałem, że planując coś na jutro, trzeba myśleć o pojutrze. Takie plany są zatem cenne. Trzeba jednak bardzo dużo starań, żeby one w ogóle zostały zrealizowane. Nie wystarczy zrobić konkurs urbanistyczny dla architektów z całego świata, wybrać projekt i schować go do szuflady. Jeżeli nie będziemy mieć ambitnych planów, to sami przekreślamy przyszłość naszego miasta. Będę więc kibicował, żeby ten projekt został dopracowany, a potem zrealizowany.
Planując komunikację miejską musimy pamiętać, że to jest system krwionośny miasta. Szczególnie trzeba o tym pamiętać w kontekście tramwajów. Torowiska się przecież nie przeniesie w inne miejsce. Tory trzeba budować tam, gdzie dziś są duże potoki pasażerskie i w którym będą w przyszłości. Powinien więc zostać zrealizowany plan transportowy w takim kształcie, jaki został przyjęty. Zakłada on budowę torowiska przez ul. Piłsudskiego na Górczyn oraz połączenie istniejących torowisk aleją ks. Andrzejewskiego i al. Ruchu Młodzieży Niezależnej przez park Kopermika. Takie rozwiązanie daje możliwość pójścia dalej ul. Słowiańską w stronę strefy przemysłowej.
Realizacja planu transportowego nie oznacza jednak, że nie należy myśleć szerzej. Sama idea w planie mobilności, żeby tramwajem dwusystemowym połączyć Gorzów ze Strzelcami Krajeńskimi, gdzie kolej przecież nie dojeżdża, jest bardzo dobra.

Gorzowscy urzędnicy mówią, że na wysokości ul. Jancarza można byłoby połączyć tory tramwajowe z torami kolejowymi.
Gorzowscy urzędnicy mówią, że na wysokości ul. Jancarza można byłoby połączyć tory tramwajowe z torami kolejowymi. Jarosław Miłkowski

- Tylko, że ze Strzelec Krajeńskich na Manhattan w Gorzowie samochodem jedzie się około 20 minut. Tramwajem to byłoby dwa razy tyle. Kilka minut zająłby dojazd ze Strzelec do Zwierzyna, dwadzieścia kilka minut dojazd do Gorzowa Wschodniego i kolejne minuty na trasę po mieście.
- 20 minut albo i lepiej to często się stoi w korku na Walczaka. Nie jestem pewien, czy tramwaj dwusystemowy powinien jechać przez Zwierzyn. Marzy mi się, żeby droga krajowa nr 22 przestała być dla nas „drogą wstydu”. Gorzów jest największym miastem na tej trasie, a jednocześnie odcinek biegnący przez Lubuskie utrzymany jest w najgorszym stanie.
Spora część DK22 we wschodniej części kraju jest przebudowana na drogę ekspresową, taką jak S3. Powinniśmy lobbować za tym, żeby cała droga tak wyglądała. Ze względów zarówno ekonomicznych jak i ekologicznych taki szlak komunikacyjny powinna uzupełnić kolej. To by był bardzo dobry kierunek dla kolei aglomeracyjnej, która mogłaby biegnąć aż do Dobiegniewa, nazywanego przez pasażerów kolejowych połączeń dalekobieżnych „stacją Gorzów Wielkopolski Wschód”.

- ???[zdziwienie]
- Bo tam łatwiej niż do Krzyża podjechać samochodem po studentów uczących się dalej niż w Poznaniu. Są godziny, gdy stacja w Krzyżu „zamyka się na Gorzów” i zwyczajnie nie mają oni jak wrócić do domu.

- A pociąg dwusystemowy w kierunku Skwierzyny to dobry pomysł? Do tego miasta jeździ przecież szynobus, jest też droga S3...
- Kierunek kolei aglomeracyjnej w stronę Skwierzyny też jest dobry. I nawet można to zrobić tak, że jadąc ze Skwierzyny nie trzeba byłoby przesiadać się po dojechaniu w okolice dworca. Tam, gdzie był kiedyś peron towarowy, a więc za osobowym peronem drugim, jest miejsce, które można wykorzystać.

Marek Pogorzelec: - Tam, gdzie był kiedyś peron towarowy, a więc za osobowym peronem drugim, jest miejsce, które można wykorzystać.
Marek Pogorzelec: - Tam, gdzie był kiedyś peron towarowy, a więc za osobowym peronem drugim, jest miejsce, które można wykorzystać. Jarosław Miłkowski

Zwycięski projekt międzynarodowego konkursu urbanistyczno-architektonicznego na opracowanie projektu koncepcyjnego zagospodarowania i zabudowy centrum Gorzowa przewidywał budowę mostu w tym miejscu. Tym mostem mógłby też jechać tramwaj do lewobrzeżnej części miasta - w okolice II LO i Nova Park, gdzie istnieją duże potrzeby przewozowe.
Czas przestać opowiadać o kładce dla pieszych w tym miejscu! Przez tak szeroką rzekę jak Warta w Gorzowie robienie takich konstrukcji jest nieuzasadnione. Warto tam zrobić most dla potrzeb miejskich, z wyłączeniem ruchu dużych pojazdów, które przecież mają jak przejechać przez Gorzów.

- Mówi pan, że nie trzeba byłoby się przesiadać. Ja od prezesa MZK wiele razy słyszałem, że nie musi być tak, że z punktu A do punktu B trzeba jechać bez przesiadki. Wystarczy dobrze ułożony rozkład jazdy i choćby to, że z jednego autobusu na drugi można przesiąść się na jednym przystanku.
- Miasta o wielkości podobnej do Gorzowa mają ambitne plany rozwoju. Choćby Zielona Góra, która chce zrobić szybką kolej aglomeracyjną z Nową Solą i Sulechowem. Jeśli mielibyśmy sprawne połączenia ze Skwierzyną, gdzie interesów wspólnych jest przecież dużo, potoki pasażerskie też by były, szczególnie jeśli zwiększymy częstotliwość odjazdów. Tramwaj dwusystemowy ma tę przewagę nad koleją, że może on dojechać do Skwierzyny i od razu wrócić. Nie musi, tak jak szynobus, jechać dalej w stronę Zbąszynka i Zielonej Góry. A że tramwaj dwusystemowy miałby więc większą częstotliwość kursowania, więcej ludzi będzie chętnych do podróżowania.
Pamiętajmy, że mamy drogą ropę, a ona jeszcze może być bardziej droga. Powinniśmy myśleć, żeby jak najwięcej naszych podróży było wykonanych komunikacją zbiorową. Ona jest szansą na dostatek i czyste powietrze dla nas wszystkich.

- Przez ostatnie pół wieku Gorzów wybudował zaledwie kilkaset metrów nowych tras tramwajowych, czyli tory od miejsca po byłej pętli Silwana do ul. Fieldorfa-Nila. Dlaczego pan wierzy, że to wszystko może być rzeczywistością?
- Trudne, ale... jestem optymistą. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli ma się ambitne plany, w które się wierzy i realizuje w sposób systematyczny, nie ulegając pojawiającym się przeciwnościom oraz naturalnej chęci wybrania łatwiejszej drogi, to sukces jest naturalną konsekwencją. Zdaję sobie sprawę, że w sferze publicznej o sukces jest trudniej, bo wiele zależy od tego z kim się pracuje, a nie zawsze można wybierać. Krytykanci i ludzie złej woli często są w stanie „podciąć skrzydła” i sprawić, że człowiek zada sobie pytanie „w imię czego wypruwam z siebie żyły ?”. W sukces trzeba jednak wierzyć.

***
Marek Pogorzelec to były pracownik Miejskiego Zakładu Komunikacji, autor wielu publikacji w miesięczniku „Pszczelarstwo” oraz książek poświęconych roślinom miododajnym. Jest pszczelarzem, prowadzi szkółkę specjalizującą się w rozmnażaniu roślin miododajnych. W podgorzowskich Chwalęcicach, gdzie mieszka, stworzył arboretum, z najbogatszą w Polsce kolekcją lip występujących w naturze.

Czytaj również:
Dworcowa w Gorzowie zmieni się nie do poznania. Będzie na niej deptak, nowy przystanek. A jak będą jeździć samochody?
Zobacz wideo: Poznań - przejazd tramwaju

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie