Gorzów Wlkp.: Afera w wodociągach

Tomasz Rusek 0 95 722 57 72 [email protected]
biorstwo Wodociągów i Kanalizacji to gigant: 150 mln zł majątku, setki pracowników, dziesiątki tysięcy klientów, hektolitry sprzedawanej wody.
biorstwo Wodociągów i Kanalizacji to gigant: 150 mln zł majątku, setki pracowników, dziesiątki tysięcy klientów, hektolitry sprzedawanej wody.
Ostatni kocioł w gorzowskich wodociągach jest związany z wielkimi pieniędzmi.

Rada, która zwolniła prezesa, tłumaczy, że takie wielkie pieniądze miasto mogło przez niego stracić. On przekonuje, że wyleciał z roboty, bo chciał wielkie pieniądze inaczej wydawać.

Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji to gigant: 150 mln zł majątku, setki pracowników, dziesiątki tysięcy klientów, hektolitry sprzedawanej wody. Od tego, jak pracuje, jak dba o koszty i inwestycje, zależy stan naszych portfeli. Wszyscy jesteśmy jego klientami. Niestety, za wodę i ścieki płacimy coraz więcej. Ile w tym winy układów panujących w wodociągach?

Są najlepsi, bo najtańsi

Co roku PWiK wydaje na inwestycje około 10 mln zł. To pieniądze na remonty, prace konserwatorskie, nowe przyłączenia. Do tej pory Kowalski nie miał pojęcia, jak się to odbywa, choć roboty były finansowane z jego pieniędzy. Sprawę nagłośnił dopiero odwołany z hukiem 23 października prezes Leszek Rybka.

- Zlecenia dostają ciągle te same firmy. Straciłem pracę, bo chciałem to zmienić i odciąć niektórych od tortu - tłumaczył dziennikarzom (dziś nie chce rozmawiać o sprawie, jak mówi dla niego ,,to zamknięty etap''.). Sprawdziliśmy to.
Według wyliczeń Rybki z ostatnich 27 zapytań o cenę aż 10 wygrała jedna i ta sama firma.

Najpierw trzeba wyjaśnić, co to zapytanie o cenę. W skrócie polega na tym, że jeśli wodociągi chcą wykonać jakaś robotę, wysyłają do wybranych przez siebie firm pytanie: za ile byście to zrobili. Te odpowiadają, a spółka wybiera najtańszą ofertę.
Dla Rybki to nie przypadek, że ponad jedna trzecia ostatnich zleceń trafiła do tej samej firmy. Kolejnych dziesięć - do następnych dwóch. Nikt w wodociągach nie zaprzeczył, że tak było. Dla szefa rady nadzorczej Jerzego Oleksiewicza sprawa jest jasna: - Wygrywali najtańsi.

Jakim cudem w 10 na 27 zapytań ta sama firma trafiła z najniższą ceną? - Najlepsi mają sprzęt i doświadczoną załogę, mają więc niższe koszty. Tu nie ma i nie było żadnego układu - zapewnia J. Oleksiewicz. Jakim cudem zlecenia z miejskiej spółki dostawało to samo grono przedsiębiorców? - Zapytania kierowane były do sprawdzonych firm, które były rzetelne i zajmowały się odpowiednimi robotami - dodaje przewodniczący rady nadzorczej PWiK.

Ustaliliśmy, że najczęściej roboty robiła firma X. - Proszę nie wymieniać nazwy ani mojego nazwiska. Żadnego układu nie ma. Jesteśmy dobrzy i tyle - skwitował nasze pytania jej szef.

W firmie Y (też miała zlecenia od miejskiej spółki) szef, gdy usłyszał o co chodzi, od razu nas pożegnał. Groził sądem, jeśli wymienimy nazwę firmy. - Na nic się nie zgadzam - trzasnął słuchawką.

Nowa lista, nowe porządki

Rybka zapewniał po odwołaniu, że chciał dopuścić do zamówień nowe firmy. Sprawdziliśmy: robił to w dość osobliwy sposób. Skreślał listę firm, którą proponowali pracownicy PWiK i odręcznie dopisywał ,,swoje''. Czasami podawał też numer telefonu. - Ale bywało tak, że niektóre w ogóle nie zajmowały się tym, czego dotyczyło zamówienie. Czyli wygrać musiała któraś z pozostałych. Dla mnie to było wpływanie na zamówienie - ocenia Oleksiewicz. Rybka komentował nam po dowołaniu: - Chciałem, by wreszcie skończyć z przyznawaniem zleceń tym samym przedsiębiorstwom.

Jednak główny zarzut wobec prezesa dotyczy przetargu na wielką inwestycję na dawnych poligonach. Wodociągi chciały tam zbudować kanalizę za własne pieniądze, a potem dostać zwrot kosztów z Unii. Warunkiem był przetarg. Rybka uparł się przy zapytaniu o cenę. To procedura, która jest szybsza, ale wtedy nie można dostać zwrotu z Unii. - Gdybyśmy tego nie przerwali, stracilibyśmy 4 mln zł, bo tyle wyłożylibyśmy z własnej kasy. A prezes, choć miał informacje, że popełnia błąd, przez dwa miesiące nie chciał się wycofać. Straciliśmy bezsensownie mnóstwo czasu - mówi Oleksiewicz.

Rybka zapewnia, że wyjaśnienia w tej sprawie dostał dopiero tuż przed odwołaniem. Dotarliśmy jednak do dokumentów, które świadczą, że już wcześniej mógł o tym wiedzieć. - Nic takiego nie pamiętam. Jak naruszyłem prawo, niech zawiadomią prokuraturę - ucina.

PWiK odgrażało się, że to zrobi, ale ostatnio zrezygnowało z tego kroku. - Mamy ważniejsze sprawy niż spory z byłym prezesem. Musimy pilnie nadrobić zaległości, których narobił. W pół roku w dużej części zdezorganizował pracę zakładu - odpowiada szef rady nadzorczej.

Kradła bezkarnie

Kolejną sporną kwestią jest sytuacja w Transwodkanie. To spółka-córka wodociągów zajmuje się m.in. transportem wody. Dzięki jej działalności PWiK zaoszczędziło ponad 1 mln zł. Ale przez sześć lat księgowa nakradła tam 100 tys. zł. Rybka po odwołaniu stwierdził, że natychmiast rozpędził jej radę nadzorczą (zasiadali w niej m.in. oficjele: były szef ZGM-u i prezes Słowianki). Ale Oleksiewicz zapewnia, że to zbieg okoliczności, bo aferę wykryto przed przyjściem Rybki i porządki i tak by zrobiono.

Szkopuł w tym, że pełnomocnikiem zarządu ds. Transwodkanu jest Zenon Kaczmarek, wiceszef PWiK. Pomimo afery nie spadł mu włos z głowy. Dlaczego? Oleksiewicz tłumaczy, że to odrębna spółka i nie mogli jej kontrolować. A Z. Kaczmarek dodaje: - Czuję się tą całą awanturą opluty. Przepracowałem w wodociągach 31 lat. Nigdy niczego nie ustawialiśmy. Przecież na wszystko są papiery, dokumentacja, sprawdza nas na bieżąco rada nadzorcza. A pan Rybka po prostu zapomniał, że nie jest już naczelnikiem i chciał tu rządzić sam.

- Daje sobie pan odciąć rękę za to, że przez 31 lat nie było ustawionego przetargu? - pytamy Z. Kaczmarka.
- Tak.

Sytuacją w wodociągach ma się zająć komisja rewizyjna Rady Miasta.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xyz

wasza znajomość tematu jest na poziomie minus jeden - smutne że nic nie wiecie a zabierać głos jakbyście byli radą nadzorczą albo ..... tylko dzięki kaczmarkowi i radzie nadzorczej nie dosżło do takiej sytuacji jak w aferze z pbi albo aferze w wodociągach w międzyrzeczu !!! to oni potrafili powiedzieć stop "dziwnym" decyzją rybki - to rybka zatrudnił pana darka i to rybka podejmował takie decyzje że jeszcze kilka miesięcy i cba i inne abw miały by co robić - brawo dla rady nadzorczej i obecnego dyrektora za to że nie bali się podjąć niewygodnych ale mądrych decyzji !!!!

n
nikt

Ani doświadczenia.Był u Kałamagi handlowcem,tak handlował,że Mars padł!!!!!

T
Tulon

To dlaczego kaczmarek Zatrudnił Dariusza Błażków na stanowisku prezesa(trans..................).przecież on nie ma żadnej szkoły.

f
falshim77

TO Z DNIEM DZISIAJSZY KACZMAREK MOZE UBIEGAC SIE O STATUS INWALIDY,NO BO JAK SIE POZBAWI TYCH LAP TO JUZ KONIEC Z PRZEWALANKAMI.KTOS W KONCU POWINIEN TAM ZROBIC PORZADEK,A W PIERWSZYM ZEDZIE Z KACZMARKIEM

P
PARANOIK

skoro to prawda co mówi Kaczmarek to niech dotrzyma słowa i sobie rączkę utnie,jeśli bedzie miał dwie rączki nadal znaczy się że kłamał

z
zibi49

Poprostu aniolki ci panowie ,tylko w ramki i na oltarze ich wystawic........................a mają wybudowane ful wypas.........

Dodaj ogłoszenie