Gorzów Wlkp: Obcy tu nie wejdzie

Tomasz Rusek
Maja Krupa ma 3 lata. Chodzi do przedszkola przy Łużyckiej. Jej babcia Barbara Witczak zapewnia, że wnuczka czuje się tutaj bezpiecznie.
Maja Krupa ma 3 lata. Chodzi do przedszkola przy Łużyckiej. Jej babcia Barbara Witczak zapewnia, że wnuczka czuje się tutaj bezpiecznie. fot. Krzysztof Tomicz
Kolejny raz sprawdziliśmy, jak wybrane gorzowskie szkoły i przedszkola chronią wasze dzieci przed obcymi.

Znowu okazało się, że najlepiej obcych zatrzymują przed drzwiami nie wymyślne urządzenia, tylko stare, dobre, sprawdzone od lat sposoby.

Nie kosztują wiele. I to one najskuteczniej zadziałały na naszego reportera, gdy próbując wejść do szkół udawał dilera i złodzieja: na grzbiecie bluza dresowa, na plecach plecak. Na pewno nie wyglądał na przedszkolaka, gimnazjalistę ani rodzica.

Przedszkola na pierwszy ogień

Na pierwszy ogień poszło przedszkole nr 18 w samym centrum, przy ul. Łużyckiej. Przy drzwiach było ostrzeżenie, że budynek jest monitorowany, ale i tak szarpnęliśmy za drzwi. Zamknięte. Nie da się wejść niezauważonym.

Trzeba zadzwonić i dopiero wtedy otwiera ktoś z personelu. - Rodzice sobie chwalą takie rozwiązanie. Bezpieczeństwo przede wszystkim - mówi dyrektorka Katarzyna Gawłowska. Dodaje, że takie środki ostrożności wymusiła lokalizacja przedszkola: ścisłe centrum i okoliczne zakamarki, w których panowie lubią sobie wypić piwo czy coś mocniejszego...

Próbujemy dalej. Tym razem na cel bierzemy przedszkole nr 10 przy ul. Lelewela na osiedlu Staszica. Bramka otwarta, wchodzimy na teren placówki. Ale drzwi do budynku już zamknięte. Natychmiast zjawia się jedna z pracownic. - W czym pomóc? - pyta (choć brzmi to bardziej jak ,,Czego pan tu szuka?!''). I koniec rozmowy. Wejść się nie da.

Inaczej jest w przedszkolu nr 12 przy ul. Sportowej. Na ścianie wisi wielkie ostrzeżenie, że ,,obcym wstęp wzbroniony''. Ale to tylko teoria. Wchodzimy bez trudu, nie zatrzymuje nas pani przy wejściu, bo... jest zajęta rozmową z koleżanką. Szatnia dzieci jest cała nasza. Buty, ubrania - nic tylko brać. Wychodzimy nie zaczepiani przez nikogo.

Szkoły dla wszystkich

Sprawdzamy jak nam pójdzie w szkołach. Najpierw gimnazjum nr 7 przy Estkowskiego. Akurat jest przerwa. Mijani uczniowie patrzą na naszego reportera podejrzliwie.

Od razu poznają, że to ktoś spoza szkoły. Na schodach mody chłopak z plakietką ,,dyżurny'' jest o krok od zatrzymania naszego człowieka, ale ostatecznie nic nie robi.

Chodzimy po korytarzu. Celowo przepychamy się przez uczniów, nie witamy się z nauczycielami. Mijamy ich co krok ale żaden nie reaguje! Przy schodach lekko potrącamy dwie nauczycielki. Żadnej reakcji, choć reporter nawet nie odwrócił głowy. Wchodzimy do toalety. Błyskawicznie pustoszeje. Gdybyśmy chcieli tu dobić narkotykowego targu, nie mielibyśmy z tym żadnego kłopotu.

Podobnie jest w podstawówce nr 5 przy al. Konstytucji 3 Maja. Choć kręcimy się podczas przerwy pomiędzy uczniami, a potem wchodzimy z nimi do budynku, nauczyciele nie reagują. W środku okazuje się, że większym zagrożeniem są jednak... schody. Kafelki, którymi zostały wyłożone, są potwornie śliskie.

Na samej górze mijamy rodziców, którzy najpewniej odprowadzili pierwszaków na lekcje. - Czy pani dziecko jest tu bezpieczne? - pytamy w końcu jedną z kobiet. - Oczywiście. To jakaś ankieta? - dopytuje z uśmiechem.

Dmuchanie na zimne

W ostatnich latach w gorzowskich szkołach nie doszło do poważnych incydentów spowodowanych przez obcych (nie licząc ,,najazdu'' grupy nastolatków na jedno z gimnazjów). Pomimo tego szkoły zbroją się w kamery. - Kiedyś takie urządzenia były w niektórych placówkach, teraz już niemal we wszystkich - mówi naczelnik wydziału edukacji Adam Kozłowski.

Gdy poznał wyniki naszego raportu przyznał jednak: - Widać technika to nie wszystko. Uczulę dyrektorów na takie przypadki. Nie może być tak, że np. po przedszkolu ktoś obcy chodzi sobie bez problemów. Ale może po prostu nigdy nic takiego się nie stało i stąd nikt waszego reportera nie zatrzymał.

Naczelnik podkreśla, że organizacja zasad wchodzenia do budynku zależy wyłącznie od dyrektora. - Jeśli chce, może zamknąć drzwi na czas zajęć i wpuszczać gości pod kontrolą.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kamson

Ja chodze do 3 gim w 7.I czuje sie tam bezpieczna ...Szkola jes tsuper.A co do redaktora .to cos mi sie zdaje ze widzialam Pana Tomka Ruska w 7 we wtorek .ale specialnie mnie to nie zdziwilo bo akurat byla kawiarenka brytyjska i myslama ze moze tam on idze..Ale cot am... pzdro

r
rodzic

Uważam, że kontrola wchodzących powinna odbywac się również w godzinach tzw. "odbierania dzieci". Niestety w godzinach odbioru dzieci rodzice chodza po placówce jak po własnym domu. Obcy spokojnie da radę sie wbić w tłum. Kradzieże odziezy naszych dzieci również się zdarzają, ale są kamuflowane, bo dyrekcje wywieszą tabliczkę: "że za rzeczy osobiste nie odpowiadają" i sprawa wydaje sie załatwiona. Kiedy w koncu wejdziemy do Europy?

Dodaj ogłoszenie