Gorzów Wlkp: Ruina przy ul. Andersa jest jak bomba!

Renata Ochwat
Rudera przy ul. Andersa należy do prywatnego właściciela, który cały czas przekonuje inspektora budowlanego, że coś... tu buduje
Rudera przy ul. Andersa należy do prywatnego właściciela, który cały czas przekonuje inspektora budowlanego, że coś... tu buduje fot. Aleksander Majdański
Przy ul. Andersa straszy okropny budynek. Ostatnio się tam nawet paliło. - Nie możemy się skontaktować z właścicielem - bezradnie rozkładają ręce w spółdzielni.

Rozpadająca się rudera przy ul. Andersa straszy od 14 lat. - Ostatnio znów ktoś porozbierał część ścian i jest okropnie - mówiła nam Magdalena Zięba, która mieszka w bloku przy ul. Andersa 1-5.

Zasłonił pustakami

Paskudne miejsca w mieście pokazujemy od połowy marca. Wówczas mecenas Jerzy Synowiec przysłał do nas list z wykazem kilkudziesięciu ruder. Choć budynku przy ul. Andersa w nim nie było, natychmiast zadzwonili do nas wtedy mieszkańcy z prośbą o interwencję w jego sprawie. - Żyjemy jak na bombie. Tu kiedyś dojdzie do nieszczęścia - mówili.

Budynek z daleka straszył szczerbatymi ścianami i metalowymi drutami wystającymi zewsząd. Po naszej interwencji w nadzorze budowlanym właściciel od strony ul. Górczyńskiej postawił ścianę z białych cegieł. Ale poza tym nic się tu nie dzieje. - Schodzą się tylko okoliczne męty. Urzędują pijani bezdomni. Coś okropnego, jak tu wygląda! - mówiła nam wczoraj Julia Włodarska, która mieszka po sąsiedzku na placu Jana Pawła II. A jedna z mieszkanek dorzuciła, że w ubiegłym tygodniu znów się tu paliły jakieś śmieci.

Choć wejścia do rudery bronią przerdzewiałe drzwi z solidną kłódką, obok nie ma części ściany. Wewnątrz smród, stosy śmieci i starych łachów. Na tym wszystkim leży ukradziony z supermarketu wózek.

Nikt nie ma pomysłu

Rudera znajduje się na terenie Spółdzielni Mieszkaniowej Metalowiec. - To jest prywatna własność i my nic do tego nie mamy. Wiemy, że się paliło i administrator osiedla od ubiegłego wtorku usiłuje się skontaktować z właścicielem, ale bez skutku - tłumaczyła nam wczoraj Jadwiga Kadziewicz, członek zarządu spółdzielni. Zapewniła, że spółdzielnia wysłała już całe stosy pism do miasta z prośbą o interwencję. Bez skutku.

O tym że, słynna rudera przy ul. Andersa znów może być groźna, Adam Migdalczyk, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego usłyszał od nas. - Postaram się skontaktować z właścicielem, żeby zabezpieczył plac budowy - obiecał wczoraj. Tłumaczył jednak, że nie może nakazać mu rozbiórki szpetnego budynku, bo cały czas trwają tam prace budowlane. - No i poza tym on jest właścicielem części piwnic w tym bloku, co dodatkowo sprawę komplikuje - mówił.

J. Kadziewicz potwierdziła, że rzeczywiście prywatny właściciel ma kilka piwnic. - Nie wiem, jak to się stało, że 14 lat temu dostał spółdzielcze prawo własności do nich. Wiem jedno: nie można go pozbawić tego prawa, bo regularni płaci czynsz - mówiła.
Co posiadacz rudery i piwnic zamierza, nie wiadomo. Nie udało nam się z nim wczoraj skontaktować.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie