GORZÓW WLKP. Sędzia Alina Czubieniak z Gorzowa winna, ale bez kary - uznała Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego

Zbigniew Borek
Od wiosny wyrazy wsparcia dla sędzi Czubieniak płynęły ze środowisk prawniczych z całej Polski. Specjalny sprawozdawca ONZ ds. niezależności sędziów i prokuratorów Diego Garcia Sayan zażądał od rządu polskiego wyjaśnień w tej sprawie fot. Jakub Pikulik
Trzy lata temu sędzia Alina Czubieniak z Gorzowa uchyliła areszt Mateuszowi P., upośledzonemu 19-latkowi, podejrzanemu o pedofilię. Dzięki temu dostał on obrońcę. Sędzię Czubieniak spotkały jednak konsekwencje dyscyplinarne. W jej obronie interweniowały środowiska prawnicze w całej Polsce i za granicą, nawet specjalny wysłannik ONZ. W czwartek 21 listopada jej sprawę ponownie rozstrzygała Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, która uznała sędzię Czubieniak za winną. - Nie uważam, że zrobiłam coś złego, wręcz przeciwnie. Jeśli więc ponownie zdarzy mi się podobna sprawa, to moje rozstrzygnięcie będzie identyczne - komentuje na gorąco dla „Gazety Lubuskiej” sędzia Alina Czubieniak.

- Mateusz P. podszedł do dziewięcioletniej dziewczynki w parku w Międzyrzeczu, przytulił ją i pocałował. Próbował jej też włożyć rękę pod spódniczkę, ale zaczęła krzyczeć, wyrwała się i uciekła. Nie próbował jej zatrzymać. To człowiek z mentalnością dziecka – mówiła sędzia Czubieniak „Gazecie Lubuskiej” wiosną tego roku, gdy ukarała ją Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego.

Mateusz P. już na początku pierwszego przesłuchania powiedział policjantom, że nie pisze, nie czyta. Było widać, że jest upośledzony. - I temu upośledzonemu analfabecie wręczono plik pouczeń napisanych językiem prawniczym – mówiła sędzia Czubieniak. Później Mateusza P. przesłuchał jeszcze prokurator i sąd w Międzyrzeczu – nadal bez obrońcy. Chłopak trafił do aresztu.

Dopiero po aresztowaniu - znów po wręczeniu temu chłopcu pouczeń na piśmie - sąd w Międzyrzeczu z uwagi na „wątpliwości co do poczytalności” wyznaczył mu obrońcę z urzędu. Adwokat napisał zażalenie na areszt i na to, że jego klient został pozbawiony prawa do obrony. To zażalenie rozpatrywała w sądzie odwoławczym w Gorzowie Alina Czubieniak. Uchyliła areszt. - W przypadku tego człowieka naruszono art. 42 Konstytucji RP i art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka o prawie do obrony. O tym, że to prawo ma być realne, świadczą też wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i dyrektywa Unii Europejskiej. Oskarżony ma prawo do obrony i trzeba go o tym pouczyć. Nie jest dla mnie żadnym pouczeniem wręczenie pliku dokumentów komuś, kto nie potrafi czytać – uzasadniała w rozmowie z GL.

W mediach rozszalała się jednak burza pod hasłem: sąd w Gorzowie uwolnił groźnego pedofila. – Nie wypuściłam na wolność, tylko uchyliłam decyzję o areszcie do ponownego rozpoznania. Co ciekawe, także prokurator Prokuratury Okręgowej w Gorzowie na posiedzeniu odwoławczym wnosił o uchylenie aresztu do ponownego rozpoznania. Skutek był taki, że Mateusz P. przez 15 dni był na wolności. - Nie w wyniku mojej decyzji, tylko sądu w Międzyrzeczu. Mógł on posiedzenie aresztowe wyznaczyć nazajutrz czy za dwa dni, a nie za 15 – mówiła Czubieniak.

Mateusz P. nikomu przez te 15 dni nic złego nie zrobił. Nie próbował kontaktować się czy wpływać na ofiarę lub świadków. Potem sąd w Międzyrzeczu - tym razem w obecności obrońcy - orzekł areszt w warunkach szpitala psychiatrycznego. P. był tam około sześciu tygodni. Biegli stwierdzili, że jest całkowicie niepoczytalny. Ostatecznie sąd umorzył przeciwko niemu postępowanie, kierując go na terapię. Ambulatoryjną, nie w zamkniętym szpitalu. Zastosował także nadzór elektroniczny, tzw. obrączki. Według biegłych Mateusz P. nie zagraża otoczeniu i nie wymaga izolacji.

Tymczasem rzecznik dyscyplinarny wszczął przeciwko Alinie Czubieniak postępowanie, zarzucając naruszenie art. 249 kodeksu postępowania karnego. Twierdził, że obrońca mógł pojawić się dopiero na etapie postępowania sądowego. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmiażdżył te zarzuty i Alinę Czubieniak uniewinnił całkowicie. Co więcej, stwierdził, że wydany przez nią wyrok jest wzorcowy.

Od tego uniewinnienia odwołał się rzecznik dyscyplinarny z apelacji i osobiście minister Zbigniew Ziobro. Uznali, że Czubieniak naraziła dobro postępowania, a 15 dni Mateusza P. na wolności mogło zagrozić małoletniej pokrzywdzonej. W międzyczasie w Sądzie Najwyższym powstała Izba Dyscyplinarna, jeden ze sztandarów forsowanych przez PiS zmian w sądownictwie. Izba ogłosiła karę upomnienia dla Czubieniak. - Uzasadnienie sędzia sprawozdawca odczytał w znacznej mierze z pisma, które miało kilka stron. 15 minut to zbyt krótko, żeby je przygotować, a tak długa była przerwa – wspomina sędzia z Gorzowa, która rozpoznała w uzasadnieniu dokładne cytaty fragmenty z odwołania ministra Ziobry. Kara upomnienia miała na Alinę Czubieniak „oddziaływać wychowawczo”, ale być też przestrogą dla całego środowiska, że władza będzie reagowała na „naganne postępowanie sędziów”. - Sędzia sprawozdawca dodał, że ja w zasadzie wydałam sprawiedliwe orzeczenie, tylko się „zagapiłam” i powołałam na niewłaściwy przepis, co też jest nieprawdą – mówi Czubieniak. - I jeszcze sędzia przewodniczący porównał to z sytuacją, w której dostaję mandat za wjechanie samochodem w teren zabudowany z nadmierną prędkością... Zagwarantowanie upośledzonemu człowiekowi konstytucyjnego prawa do obrony zostało porównane do przekroczenia prędkości!

Po rozprawie powiedziała dziennikarzom (m.in. GL): „Było to najbardziej żenujące widowisko, w jakim brałam udział”, „Nie wiem, jak ci państwo mogą patrzeć sobie w oczy w lustrze”. Za to rzecznik dyscyplinarny wszczął kolejne postępowanie, uznając, że dokonała „znieważających ocen” sędziów SN i wyraziła wbrew zasadom etyki opinię na temat toczącego się postępowania.

Od wiosny wyrazy wsparcia dla sędzi Czubieniak płynęły ze środowisk prawniczych z całej Polski. W jej obronie oficjalnie interweniowali m.in. stowarzyszenie Iustitia, Amnesty International, fundacja Batorego, ale też American Bar Association (amerykańska organizacja adwokatów). Wszyscy oni są zgodni: ukaranie za merytoryczną treść orzeczenia, które było prawidłowe, zgodne z prawem i uwzględniało prawo człowieka do obrony to represja łamiąca praworządność kraju i niezależność orzekania. Specjalny sprawozdawca ONZ ds. niezależności sędziów i prokuratorów Diego Garcia Sayan zażądał od rządu polskiego wyjaśnień w tej sprawie. To pierwszy przypadek wezwania rządu kraju europejskiego w takiej sprawie. Odwołanie od wyroku upomnienia dla Czubieniak złożyła nawet nowa Krajowa Rada Sądownictwa, zdominowana przez osoby powołane za rządów PiS.

W czwartek (21 listopada) obrońcy sędzi Aliny Czubieniak przed Izbą Dyscyplinarną SN wnieśli o odroczenie rozprawy do czasu rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy o legalności i niezawisłości sędziów nowej Izby Dyscyplinarnej (taki był wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej sprzed kilku dni). Sędziowie tej izby po przerwie jednak oddalili wniosek o odroczenie.

Ostatecznie uznali sędzię Czubieniak za winną przewinienia dyscyplinarnego, ale odstąpili od kary. Wyrok jest prawomocny.

W rozmowie z „Gazetą Lubuską” po zakończeniu rozprawy przed Sądem Dyscyplinarnym sędzia Alina Czubieniak podkreśla, że ustne uzasadnienie, jakie wygłosił sąd, było tak nieprecyzyjne, że i ona, i niezależni obserwatorzy przyjęli je „ ze zdziwieniem, wręcz niedowierzaniem”. - O ile dobrze zrozumiałem, to Sąd Dyscyplinarny uznał, że moje orzeczenie było prawidłowe, ale zastosowana przeze mnie podstawa prawna niewłaściwa. I to było według tego sądu rażące naruszenie przepisów prawa. Nie sposób się z tym zgodzić, bo zastosowałam przepis właściwy, ale nawet gdyby było inaczej, to nieprawidłowa podstawa prawna w prawidłowym orzeczeniu nie jest rażącym naruszeniem przepisów prawa – komentuje sędzia Czubieniak.

Sąd Dyscyplinarny uznał, że szkodliwość społeczna „czynu” sędzi Czubieniak nie była znaczna i dlatego odstąpił od wymierzenie kary upomnienia (orzeczonej w pierwszej instancji), a kosztami procesu obciążył Skarb Państwa. - Nadal uważam, że nic złego nie zrobiłam. Wręcz przeciwnie: zadbałam o prawo do obrony niepełnoprawnego intelektualnie człowieka. Zarówno z przepisów europejskich, jak i krajowych jasno wynika, że prawo do obrony jest jednym z podstawowych praw człowieka i obywatela Polski. Dlatego jeśli ponownie zdarzy mi się podobna sprawa, to moje rozstrzygnięcie będzie identyczne - komentuje na gorąco dla „Gazety Lubuskiej” sędzia Alina Czubieniak.

Dla GL rozstrzygnięcie Sądu Dyscyplinarnego komentuje także sędzia Olimpia Barańska – Małuszek, szefowa oddziału stowarzyszenie sędziowskiego Iustitia w Gorzowie:

- Ten „wyrok” ma być przestrogą dla sędziów: nie wchodź w spór z ministrem sprawiedliwości/prokuratorem generalnym, bo będzie kara. To też przełom, ponieważ osoby zasiadające w Izbie Dyscyplinarnej nie uszanowały wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE. To znak, że upolitycznienie i uzależnienie sądów od woli polityków to najważniejszy cel. Tak jak dla sędzi Czubieniak ważny był sprawiedliwy i bezstronny sąd, tak powinno to być ważne dla każdego obywatela. A państwo polskie już nie daje tej gwarancji. Można to porównać do sytuacji, gdy jesteśmy chorzy, idziemy do przychodni, ale nie wiemy, czy leczy nas lekarz, czy przedstawiciel handlowy jednej firmy farmaceutycznej. My, sędziowie, nadal robimy wszystko, by przywrócić normalność i gwarancje państwa prawa – komentuje sędzia Olimpia Barańska – Małuszek.

Flesz - Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sj23
21 listopada, 19:45, Gość:

Oby więcej takich sędzi , jak ta Pani, może kiedyś powróci normalność. Zyczę tej Pani zdrowia I niezłomności w dalszej pracy zawodowej.

Buhahaha

G
Gość
21 listopada, 18:02, Gość:

Co to za szczęście że, za podobnymi, decyzjami nie poszli inni i nie zwolnili z "pierdli" "zasłużonych w odbywaniu kar....Wariuję ze szczęścia.

co za osioł hahaha nawet nie rozumie co czyta hihihi

N
Nietka
21 listopada, 18:02, Gość:

Co to za szczęście że, za podobnymi, decyzjami nie poszli inni i nie zwolnili z "pierdli" "zasłużonych w odbywaniu kar....Wariuję ze szczęścia.

Nic nie zrozumiałeś. Masz zryty beret albo jesteś prymitywem nieumijacym używać mózgu.

G
Gość

Oby więcej takich sędzi , jak ta Pani, może kiedyś powróci normalność. Zyczę tej Pani zdrowia I niezłomności w dalszej pracy zawodowej.

G
Gość

Co to za szczęście że, za podobnymi, decyzjami nie poszli inni i nie zwolnili z "pierdli" "zasłużonych w odbywaniu kar....Wariuję ze szczęścia.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3