Granice wielkiej korupcji

HENRYKA BEDNARSKA DARIUSZ CHAJEWSKI
Czy specjaliści od ścigania korupcji mieliby u nas co robić? Na pewno zajęliby się aferą w Olszynie, w której oskarżono kilkunastu celników i pograniczników.

Niewykluczone, że przyjrzeliby się gorzowskiej aferze budowlanej. Kilkanaście osób ma w tej sprawie zarzuty prokuratorskie, trzy miesiące w areszcie siedzieli m.in. szefowie firm budowlanych i prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak. Prezydentowi zarzucono działanie na szkodę miasta i firm budowlanych. - Będziemy służbą elitarną, która zajmie się przede wszystkim nadużyciami na styku władzy publicznej i biznesu - mówi Tomasz Frątczak, dyrektor biura przyszłego szefa Urzędu Antykorupcyjnego Mariusza Kamińskiego.

Granice wielkiej korupcji

Urząd to pomysł PiS z programu wyborczego partii. Dziś projektem ustawy o jego powołaniu ma zająć się rząd. Prawdopodobnie od razu projekt trafi do Sejmu. Jak przewiduje dyr. Frątczak, ustawa może być uchwalona na przełomie lutego i marca. Zaraz potem urząd zacznie działać. - Po co urząd? Żeby znacznie ograniczyć korupcję, która jest w naszym kraju poważnym problemem - tłumaczy dyr. Frątczak. Zapewnia, że urząd będzie ścigał korupcję na szczytach władzy, ale nie zapomni też o tej drobnej, która najbardziej doskwiera Polakom.
Czy urząd zająłby się więc sprawą zielonogórskiego policjanta, który odstąpił od wykonywania obowiązków w zamian za szmatę do mycia podłogi? Albo gorzowską ogrodnik miejską, już skazaną za branie łapówek za to, że jednej firmie pomagała wygrywać przetargi na roboty?
- Bardzo trudno jest wyznaczyć granicę poważnego przypadku korupcji - uważa zielonogórski prokurator Kazimierz Rubaszewski. - Bo czy wyznacznikiem będzie wartość łapówki, a może ranga zamieszanego w nią urzędnika? Na razie więcej jest niewiadomych niż pewników.
Ministerialny urzędnik nie chce na razie mówić o szczegółach.

To ryzyko

W urzędzie ma pracować 500 osób. - Przeprowadzimy otwarty nabór, mile widziany będzie każdy uczciwy i kompetentny człowiek. Zwłaszcza młody, nie obciążony schematami, które pozostały w różnych służbach po okresie PRL. Część osób to będą ludzie już zajmujący się egzekwowaniem prawa, ściganiem i kontrolowaniem - mówi dyr. Frątczak.
Spece z urzędu działać będą w całym kraju, ale na razie z Warszawy. W przyszłości ma powstać dziesięć delegatur. Może w miastach będących siedzibą prokuratorskich apelacji. Za tym zdaje się przemawiać struktura prokuratorskich oddziałów ds. przestępczości zorganizowanej. - Czy przeszedłbym do tej nowej policji? - zastanawia się proszący o anonimowość zielonogórski prokurator. - Nie. Tam będzie trudno dotrwać do emerytury, bo więcej w tym wszystkim będzie polityki niż ścigania przestępstw. Nie wiem, czy te tysiąc złotych więcej, o których się mówi, jest warte tego ryzyka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.