Granie na czas?

ANNA BIAŁĘCKA 833 56 65 abialecka@gazetalubuska.pl
Pacjent czekał na karatekę 1,5 godziny. Zmarł po przywiezieniu do szpitala. Dyspozytorska pogotowia musiała wybierać między nim, a dwojgiem dzieci z drgawkami.

- Wezwaliśmy pogotowie około godz. 21.00 - mówi brat zmarłego Stanisław Lizurej. - Poinformowaliśmy, że brat ma poważne trudności z oddychaniem. Usłyszeliśmy od dyspozytorski, że jedyna karetka jest w tej chwili w Cebrze i najwcześniej może przyjechać za godzinę.
Stan chorego pogarszał się, więc rodzina jeszcze dwukrotnie ponaglała pogotowie.
- W końcu zadzwoniliśmy do pogotowia w Legnicy, gdzie nas zapewniono, że spróbują wpłynąć na stację w Głogowie.

Granie na czas?

Faktycznie, po kilku minutach od tego ostatniego telefonu karetka pojawiła się pod domem, jednak od pierwszego wezwania minęło do tego czasu 1,5 godziny.
- Po przyjeździe zespół karetki udzielił bratu pomocy doraźnej, podaniu mu jakieś zastrzyki i tlen - wspomina S. Lizurej. - Zabrano go do szpitala, gdzie jednak po kilkudziesięciu minutach zmarł. Czyżby dla głogowskiego pogotowia jedynym sposobem pomocy było granie na czas? - pyta rozgoryczony głogowianin.
Stefan Lizurej został już pochowany, a rodzina pozostaje w przekonaniu, że można było mu pomóc, gdyby karetka przyjechała na czas.
Jak wyjaśnia kierująca stacją pogotowia Beata Kopacka, tego tragicznego dnia pogotowie faktycznie miało do dyspozycji tylko erkę. - Zespół ratunkowy musiał pojechać z pacjentem na chirurgię do Wrocławia - powiedziała. - Jest jeszcze jedna, ale dyżuruje w Przemkowie. Próbowaliśmy ściągnąć karetkę z Polkowic, ale i ta była na wyjeździe.

Drgawki lub duszności

Natomiast, jak wynika z wyjaśnień lekarki, erka pojechała na pomoc do Cebra, gdzie mężczyzna miał rozległy zawal.
- Po jej powrocie okazało się, że mamy dwa wezwania - mówi. - Wcześniejsze do dwójki dzieci z wysoką gorączką i drgawkami oraz właśnie to do pana Lizureja. Niestety, dyspozytorka stanęła przed koniecznością dokonania wyboru. Wybrała dzieci. Jest nam bardzo przykro.
Wybór, jak się okazało miał tragiczne skutki. - Pracownica pogotowia, która przyjmowała wezwanie, do dzisiaj bardzo przeżywa tę sytuację - dodaje B. Kopacka. - Niestety, przed takimi wyborami staje wielokrotnie.

Dwie to za mało

Powiat głogowski ma do dyspozycji dwie karetki, a to, jak przekonują lekarze i jak pokazuje życie, zbyt mało. Pewnie udałoby się znaleźć pieniądze na kolejny samochód, bo nawet prezydent miasta deklarował, że gmina miejska może się dołożyć, ale to nie wszystko. Najważniejsze, poza samochodem, są etaty dla zespołu nowej karetki, a to już są poważne koszty. Może o tym zadecydować tylko wojewoda, a on uważa, że w proporcji do ilości zaoptowanych pacjentów ilość samochodów i zespołów ratunkowych jest wystarczająca.
Tragiczna w skutkach sytuacja, do której doszło kilka dni temu na pewno powinna być powodem do poważnego zastanowienia się, zwłaszcza pomyśleć powinni ci, którzy mogą decydować.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.