Grunt to zwycięstwo

(pat)
W sobotę Lindsay Taylor (nr 20) nie była już tak skuteczna jak w meczu z pabianiczankami
W sobotę Lindsay Taylor (nr 20) nie była już tak skuteczna jak w meczu z pabianiczankami fot. Aleksander Majdański
Stres w środę, stres w sobotę. Taki system przyjęły gorzowianki w ostatnich dniach. Najpierw były nerwy w końcówce pucharowego meczu z Rużomberokiem, a w sobotę w lidze w Lesznie.

DUDA SUPERPOL LESZNO - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 68:75 (17:16, 20:10, 16:26, 10:11, dogrywa 5:12)

DUDA SUPERPOL LESZNO - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 68:75 (17:16, 20:10, 16:26, 10:11, dogrywa 5:12)

DUDA SUPERPOL: Shields 21, Byears 14, Krysiewicz 8, Drzewińska 3, Koc 3 oraz Krężel 12, Czarnecka 5, Cavey 2, Makowska 0.
KSSSE AZS PWSZ: Breitreiner 21, Zohnova 13, Żurowska 6, Taylor 6, Czubak 3 oraz Richards 10, Kaczmarczyk 8, Crawford 6, Zalesiak 2.
Sędziowali: Dariusz Szczerba (Wrocław) i Wojciech Imiołek (Krosno). Widzów 500.

Panie i panowie, po raz kolejny czapki z głów przed akademiczkami! Nasze zagrały na gorszej niż zwykle skuteczności (dwa na pięć rzutów trafiło do kosza), a mimo to znów wygrały. A przecież przed spotkaniem mieliśmy spore obawy.

- Dudę wzmocniły trzy Amerykanki, więc nie będzie łatwo - tonował apetyty gorzowski trener Dariusz Maciejewski. To nie był jedyny kłopot, bo w drużynie gospodyń mobilizowały się eksreprezentantki AZS-u Joanna Czarnecka i Aleksandra Drzewińska, które chciały utrzeć nam nosa. No i ten strach przed pierwszą porażką, która czai się w kącie, by zaatakować znienacka i przerwać piękną serię zwycięstw. Tymczasem w gościnnym Lesznie (tam świętowaliśmy przecież brąz) liderki udowodniły, że jeszcze nie teraz.
O sukces było jednak znacznie trudniej niż zwykle. Duda, która od początku sezonu gra poniżej oczekiwań, rozpoczęła z zębem i dzięki fatalnej skuteczności przyjezdnych, wygrała pierwszą kwartę jednym oczkiem. W drugiej miejscowe poszły za ciosem i po 17 min było już 29:18 dla leszczynianek! Na nic zdały się dwie przerwy Maciejewskiego, bo w tym okresie jedynie Katerina Zohnova zakończyła akcję celnym rzutem. Pod koniec tej części było nieco lepiej, ale do szatni schodziliśmy z pokaźnym bagażem 11 punktów straty.

Solidnie drgnęło za to w trzeciej, gdy zniwelowaliśmy stratę prawie do zera. Czwarta odsłona to już bitwa na całego i nasze długie prowadzenie. Wielka szkoda, że pięć sekund przed końcem Duda wyrwała nam tę zdobycz z zębów. Ale w dogrywce zabrakło ważnego ogniwa gospodyń w postaci potężnie zbudowanej Latashy Byears i AZS po raz kolejny wrócił z tarczą.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie