Gwałciciel zaatakował w Lubsku. Ciche i spokojne miasto powoli ogarnia psychoza

Janczo Todorow
Sprawca przystawił ostry przedmiot do szyi Patrycji. Zostały po nim trzy nacięcia, jedno z nich bardziej głębokie.
Sprawca przystawił ostry przedmiot do szyi Patrycji. Zostały po nim trzy nacięcia, jedno z nich bardziej głębokie. fot. Janczo Todorow
W szkole, do której chodzi niedoszła ofiara poniedziałkowego napadu, rozklejono wizerunek sprawcy i ulotki ostrzegawcze.

Duża przedwojenna kamienica w centrum miasta. Godzina 9.40. 17-letnia Patrycja wychodzi z mieszkania i idzie do szkoły. Kiedy zamyka drzwi na klucz, ktoś wbiega na klatkę schodową przez drzwi od podwórka i atakuje ją od tyłu. Jest wysoki i silny. Jedną ręką przytrzymuje dziewczynę, a drugą przystawia ostry metalowy przedmiot do szyi. Po nim pozostają trzy nacięcia.

Dziewczyna ćwiczy karate, ale w tym momencie jest sparaliżowana ze strachu. Z góry schodzi sąsiad, napastnik spłoszony ucieka.

We wtorek w mieście huczało od plotek i domysłów. Pracownica poczty rozpoznała sprawcę ostatnich napadów w mężczyźnie, który wpłacał pieniądze. Natychmiast powiadomiła policję, Niestety, trop okazał się fałszywy, mężczyzna nie odpowiadał rysopisowi.

We wtorek śledczy przesłuchiwali Patrycję. Dziewczynie zapewniono pomoc policyjnego i szkolnego psychologa. - Nie mam wrogów, nie wiem, kto mógłby mnie zaatakować. Razem z tatą ćwiczę karate, ale w tym momencie byłam jak sparaliżowana. Gdyby mnie zaatakował z przodu, to bym próbowała zastosować chwyty. Bałam się nawet krzyczeć, żeby go nie zdenerwować - opowiada Patrycja.

W szkole, do której chodzi dziewczyna, we wtorek rozwieszono ulotki ostrzegawcze i portret pamięciowy napastnika. Przypadkowo spotkane na ulicy dziewczyny na pytanie, czy boją się, że one zostana zaatakowane, odpowiadają: - Nie boimy się, bo trzymamy się razem. Nie chodzimy same.

- Przyglądam się na ulicy każdemu mężczyźnie, czy jego twarz odpowiada rysopisowi sprawcy napadów. Nie możemy ulec jednak panice. Jeżeli będzie koniecznie rozpoczniemy akcję ostrzegawczą w mieście - zapewnia wiceburmistrz Halina Kaczmarek.

Rodzice Patrycji jeszcze nie mogą wyjść z szoku, jakiego doznali z powodu napadu na córkę. - To napewno nie był żart. Przecież, gdyby nie został spłoszony, to nie wiadomo, co by się stało. Nie wiem, co myśleć. Może jest to ten sam sprawca, co atakował w Zielonej Górze, a może inny. Szczęście w nieszczęściu, że skończyło się tylko na strachu. Ale teraz już córka nie będzie szła sama do szkoły, będziemy ją odprowadzać - zapewnia Anna T., matka Patrycji.

Andrzej T., ojciec dziewczyny, uważa, że sprawca ataku w Lubsku może być zupełnie inną osobą. - Może to być ktoś, kto usłyszał o atakach w Zielonej Górze i postanowił zrobić to samo. Mamy nadzieję, że policja sobie szybko poradzi z tą sprawą. Wcale się nie dziwię, że córka sparaliżowana strachem nie próbowała nawet się bronić. Badania przeprowadzone w USA dowodzą, że kobiety ćwiczące karate dobrze się sprawują w walce z instruktorem, ale w sytuacjach ekstremalnych w realnym życiu bardzo często ze strachu nie korzystają ze swoich umiejętności.

- Obecnie prowadzone są intensywne czynności w sprawie tych napadów - mówi Marek Waraksa, rzecznik prasowy lubuskiej policji. - Na razie sprawę z Lubska prowadzimy osobno, ale nie wykluczamy, że może być dziełem tego samego sprawcy. Nie wiemy też, jakim narzędziem zaatakowano w tym miescie. Wiemy tylko, że był to ostry przedmiot. Zapewniam, że każdy sygnał od mieszkańców w sprawie napadów jest skrupulatnie sprawdzany.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie