Iga Świątek pokazała w Dubaju ludzką twarz. Jednak nie jest Wonder Woman - mówi Wojciech Fibak

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Iga Świątek wróci na korty pod koniec marca, w Miami
Iga Świątek wróci na korty pod koniec marca, w Miami Fot. Rex Features/East News
- Porażki nigdy nie są przyjemne, ale może dobrze, że pokazała w końcu ludzką twarz. Niektórym zaczynało się wydawać, że jest jakąś Wonder Woman - ocenia występ Igi Świątek w turnieju WTA w Dubaju Wojciech Fibak.

Nasza tenisistka sprawiła w środę swoim kibicom niemiłą niespodziankę. Nie samą porażką z Garbine Muguruzą, bo Hiszpanka to była numer jeden na świecie, była mistrzyni Roland Garros i Wimbledonu. W tym roku w dodatku wraca do mistrzowskiej formy, przed Dubajem dotarła do finału turnieju w Doha. Niepokojący był za to styl, w jakim przegrała, bo był to zdecydowanie jej najgorszy mecz w tym roku. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że najgorszy od dawna. W pierwszym secie Świątek dała się kompletnie zdominować rywalce, a wyrównaną walkę nawiązała dopiero w połowie drugiego.

Ostatecznie i tak górą była (6:0, 6:4) Muguruza. - Na początku meczu byłam zestresowana. Nie mogłam znaleźć nic, co pomogłoby mi wrócić do gry. Skupiałam się głównie na błędach, które popełniałam. Już w pierwszej rundzie miałam wiele nieczystych uderzeń, ale pod tym względem to był dla mnie prawdopodobnie najgorszy dzień. Tak się zdarza. Trudno jest wygrać spotkanie na poziomie WTA, gdy częściej uderzasz ramą rakiety niż jej strunami - podsumowała swój występ Polka na konferencji prasowej (cytat za tennis.com). - Po pierwszym secie miałam w sobie dużo złości. W takiej sytuacji trudno podejść z czystą głową do gry. Czasami zdarzają się takie dni jak dziś. Trudno mi znaleźć powód, dlaczego tak grałam. Gdybym go znała, mogłabym coś zmienić - dodała.

Już na spokojnie odniosła się później do swojej gry w social mediach. „Dziękuję za wsparcie, jakie dawaliście mi przez ostatnie tygodnie. To czas pełen ważnych lekcji i doświadczeń. Czasami przychodzi dzień, w którym trudno ułożyć wszystkie puzzle tak, aby do siebie pasowały i tak było wczoraj. Czas więc wracać do domu. Do zobaczenia w Miami” - napisała na Twitterze.

To dopiero trzecia porażka Świątek w tym sezonie (wcześniej przegrała z Jekateriną Aleksandrową w turnieju WTA w Melbourne i z Simoną Halep w Australian Open).

„Muguruza zmiażdżyła rywalkę, zajmującą o jedno miejsce wyżej w rankingu. Na korcie uczennica Conchity Martinez od dawna jest jedną z najlepszych. Powrót do ‘top 10’ to tylko kwestia czasu” - dosadnie skomentował spotkanie hiszpański dziennik „Marca”.

Spokojnie porażkę swojej młodszej koleżanki po fachu przyjął Wojciech Fibak. - Niektórym zaczynało się już wydawać, że Iga zawsze będzie już grać tak, jak w Adelajdzie [wygrała turniej bez straty seta - red.]. Że nic już nie zdekoncentruje i nie wybije jej z rytmu, ani nawierzchnia, ani warunki atmosferyczne, ani rywalka po drugiej stronie siatki. Zaliczyła bardzo twarde lądowanie z tego kosmosu, w którym się ostatnio poruszała, ale może i dobrze. Pokazała że jest człowiekiem, a nie jakąś Wonder Woman. Okazuje się, że nadal są chwile, gdy nie może trafić czysto w piłkę, a ta nie leci tam gdzie by chciała. Opuszcza ją serwis. To normalne i dobrze, że wszyscy sobie o tym przypomnieli - podkreśla były zwycięzca turnieju w Dubaju [nie było go wtedy jeszcze w kalendarzu ATP, pierwsza oficjalna edycja odbyła się w 1993 roku].

Fibak chwali również Świątek za postawę w drugim secie. - Kiedy w końcu złapała rytm pokazała, że z najlepszymi też gra równo. Nawet z taką przeciwniczką, jak Muguruza, która jest ostatnio w świetnej formie. Żeby wygrać z Igą, nawet przy jej tak wyjątkowej niedyspozycji w pierwszym secie, Hiszpanka musiała zagrać swój najlepszy tenis. To też trzeba podkreślić, bo to nie było tylko tak, że Iga miała słabszy dzień. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem Muguruzę tak regularną, tak dobrze poruszającą się po korcie, tak trafiającą serwisem. Normalnie ona popełnia seriami podwójne błędy co wynika z tego, że jest jedną z tych tenisistek, które nie patrzą tam gdzie serwują. Ja tego nie zupełnie rozumiem, bo bym nawet w karo serwisowe nie trafił, jakbym nie spojrzał, ale one tak robią i to się przekłada na skuteczność. Wczoraj natomiast Muguruza nie zrobiła nawet jednego podwójnego błędu. Zagrała niemal perfekcyjne spotkanie - podkreśla.

Kolejny turniej, w którym weźmie udział Świątek, to rozpoczynający się 23 marca Miami Open, nazywany „piątą lewą Wielkiego Szlema”. Poprzedzająca go tradycyjnie impreza w Indian Wells została przeniesiona.

Wideo

Materiał oryginalny: Iga Świątek pokazała w Dubaju ludzką twarz. Jednak nie jest Wonder Woman - mówi Wojciech Fibak - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie