Ile waży dusza? (wideo)

DANUTA KULESZYŃSKA 0 68 324 88 43 [email protected]
Bartosz Kudliński miał dyżur i wiedział, że pacjentka z którą jest na zdjęciu za kilka dni odejdzie na TAMTĄ stronę... Nie mógł jej pomóc...
Bartosz Kudliński miał dyżur i wiedział, że pacjentka z którą jest na zdjęciu za kilka dni odejdzie na TAMTĄ stronę... Nie mógł jej pomóc... Fot. Tomasz Gawałkiewicz
Rozmowa z Bartoszem Kudlińskim, specjalistą anestezjologii i intensywnej terapii ze szpitala w Zielonej Górze, który na co dzień obcuje ze śmiercią.

- Ile waży dusza?
- Nie wiem... Ponoć kilkanaście gramów... Jak ktoś umiera, to zapada się w sobie. Najbardziej widać to po twarzy, skórze, szyi... Ale nie takie rzeczy zaprzątają mi głowę, w tym momencie... Zastanawiam się, co powiedzieć rodzinie.

To bardzo traumatyczne przeżycie dla nas wszystkich. Ładunek emocjonalny, jaki wtedy przebiega jest nie do opisania. Trzęsą się ręce, drży głos, myśli w różne strony biegają... Ot, choćby dziś...musiałem powiedzieć zrozpaczonemu mężczyźnie że jego żona nie przeżyje, że za kilka dni odejdzie. Nie mogłem skłamać, nie mogłem dawać złudnej nadziei...

- Pan wierzy w Boga?

- Wierzę, że śmierć jest w pewnym sensie końcem i początkiem. Wierzę, że coś jest po drugiej stronie i ta właśnie myśl powstrzymuje mnie od ostatecznego załamania i popadnięcia w otchłań rozpaczy. Bo jeżeli TAM nie ma nic, to cały mój wysiłek, moja praca, całe moje poświęcenie tracą sens. Więc ja wierzę, że TAM jest brama, a za nią droga, która prowadzi tylko w jedną stronę. I nie ma dla mnie znaczenia, czy jest to droga przez niebieskie łąki, czy ogniste otchłanie. Ważne, że ona jest i że prowadzi do istnienia: czy będę mrówką, smokiem, czy będę grał na harfie, albo palił się w kotle... Nieważne. Ważne, by istnieć. Mamy 38 milionów Polaków, proszę wybrać 38 milionów rozwiązań... Byleby coś było.

- Śmierć boli? - Ona jest wszędzie wokół. Ja tylko od czasu do czasu ocieram się o nią i próbuję jej wydrzeć kogoś z rąk. Śmierć, którą ja widzę wypełnia uczucie pustki. Czasami jest tak, że otwieramy okna, by dusza o którą pani pytała, mogła sobie wyjść. To taki nasz wewnętrzny przesąd... Potem robi się cisza, pustka... Ale wie pani, co w tym wszystkim jest dla mnie najważniejsze? Że w ludziach, którzy pozostali, w tych rodzinach, ale także i w nas samych widać wówczas ogromną chęć życia. Bo śmierć jest nierozerwalnie związana z życiem. Wiemy tylko, że pewnego dnia przyjdzie. Im później, tym lepiej. Ale trzeba żyć, bo nie ma nic silniejszego niż życie. Popatrzmy tylko dookoła.

- I cieszmy się tym, co mamy, co jeszcze przed nami, jak powietrze łapmy każdą chwilę...- Życie jest potężną rzeką, która od początku istnienia wszechświata, aż do jego końca będzie płynęła. My jesteśmy w niej zanurzeni. I to nie śmierć jest czymś ważnym, ale życie właśnie.

- Ale to śmierć wyrywa nas z tej rzeki. I pan każdego dnia doświadcza jej obecności i często staje bezradny... Gdy człowiek przechodzi na TAMTĄ stronę, pan chyba jeszcze mocniej zaczyna kochać życie. - Ja się w nim wręcz zanurzam każdego dnia. Jak stąd wychodzę (z oddziału intensywnej terapii - dop.DK), wtedy to życie smakuje mi jak papieros, którego nie paliło się przez 20 lat. Jak człowiek stanie w rozświetlony, słoneczny poranek na deptaku, który jest świeżo zroszony deszczem... gdy wciągnie powietrze, które jest całkiem inne od tego powietrza tutaj... gdy popatrzy na ludzi, którzy są całkiem inni... gdy czuje ten wiatr, słońce na twarzy... Proszę mi wierzyć: jest naprawdę przepięknie. Tylko ktoś, kto wie co może stracić, potrafi to docenić.

- Dziękuję.

Czy jest życie po życiu?

Co dzieje się z nami po śmierci? Czy istnieje życie po życiu? Zapytaliśmy naszych czytelników, czy w to wierzą. Posłuchajcie ich opinii.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xxxxx

A ja więże w życie po śmierci że dusza jednak zostaje i jednak idzie do nieba albo do piekła.Tylko na niebo czeba sobie tu na ziemi zasłużyć ludzkim pielgrzymowaniem.Ojciec święty też mówił że życie to pielgrzymowanie.Z prochu powstałeś i w proch się zmienisz.Tylko wystarczy być bratem dla brata.I dobrym dla ludzi.A napewno pójdziemy do nieba.

G
Gość, a co...

Życie jest potężną rzeką, która od początku istnienia wszechświata, aż do jego końca będzie płynęła.
Czyli, zdaniem Pana Doktora, życie powstało w momencie Wielkiego Wybuchu?! Pogratulować mu wiedzy przyrodniczej w takim razie... Ale pacjentom raczej współczuć.

Warto zobaczyć, co ma do powiedzenia prof. Religa

G
Gość

Zdumiewający jest poziom odpowiedzi zawartych w materiale video (no, poza tym ostatnim facetem, który najwyraźniej spławił dziennikarza)...
Czyżbyście ludzie byli aż tak puści, czy nigdy się nad tymi sprawami nie zastanawialiście? Co dzieje się z człowiekiem po śmieci? To proste - ulega rozkładowi, a jego ciało staje się, prędzej lub później materiałem do budowy nowych, żywych organizmów.

G
Gość

Nie ma "życia po życiu", nie ma nieba, nie ma piekła, nie ma boga...
Jest tylko nieustanny obieg materii w którym braliśmy, bierzemy i brać będziemy nieustający udział. I to jest fajne.

G
Gość
W dniu 02.11.2008 o 00:15, ~mlody~ napisał:

Uwazam to wszystko za bzdury.


BZDURĄ JEST TO ŻE SIĘ URODZIŁEŚ.........
S
Sarna

Bo jak sam piszesz jesteś "młody",jeśli będziesz miał kogoś tak bliskiego że życie bys za niego oddał ,a ten ktos odejdzie nagle ,to we wszystko uwierzysz abyś nie oszalał i nie zwariował z tęsknoty za nim (a jesli będzie to Twoje dziecko?????)

D
DK

życie, bez wiary traci wszelki sens

~mlody~

Uwazam to wszystko za bzdury.

Dodaj ogłoszenie