Interes bez sentymentów

Michał Iwanowski

Byłaby to dobra wiadomość dla naszego regionu, gdyby była prawdziwa. Jak doniósł wczoraj dziennik "Sueddeutsche Zeitung", niemiecki związek piłkarski po cichu zabiega o przejęcie od Ukrainy organizacji Euro 2012 i przygotowuje się do duetu z Polską. Szkoda byłoby Ukraińców, ich przyszłych stadionów i emocji. Szkoda byłoby Polski Wschodniej, tamtejszych autostrad i nowych przejść granicznych. Ale tym samym środek inwestycyjnej ciężkości znalazłby się właśnie tutaj, na polsko-niemieckim pograniczu. Nikt by już nie wątpił, że trzeba szybko skończyć autostradę A2 i poszerzyć trasę S3, że trzeba zbudować nowe mosty na Nysie Łużyckiej i Odrze. I wreszcie - nikt by nie wątpił, że hotele i pensjonaty na Ziemi Lubuskiej to trafiona inwestycja.

Problem w tym, że to wiadomość mocno wątpliwa. Nikt jej nie potwierdza, a wszyscy jej zaprzeczają. Oficjalne i politycznie poprawne hasło brzmi: Polska i Ukraina to jedna drużyna. Z jednej strony wybór organizatora mistrzostw to decyzja o znaczeniu politycznym. Ale przecież w polityce nigdy nie mówi się "nigdy". Z drugiej strony - to dla nas decyzja o znaczeniu cywilizacyjnym. Rządzi więc interes, w którym nie ma politycznych sentymentów. Na którą stronę w końcu padnie?

Pewnie jeszcze nie raz usłyszymy, że ktoś chce przejąć Euro 2012. Dopóki sami nie wybudujemy stadionów, mostów, autostrad... Bo to w końcu nasz interes.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rakoczy
Czasy euforii Pana trenera Górskieiego i naszych "Orłów" są aksjomatami wspomnień o polskim piłkarstwie z socjalistycznej epoki.

Teraz nie ma takich futbolowych doznań.

Polskie i ukraińskie mistrzowstwa "chwieją się", jak iluzjonista w cyrku.

W Polsce nie ma symptomów zmian w zarządzaniu Polskim Związkiem Piłki Nożnej.

Pan prezes Grzegorz Lato, nie potrafi rugować aparatczków, którzy z wielkimi brzuchami i czarnymi płucami od tosycznych związków po nałogowym paleniu tytoniu systemaycznie, gdy obserwują mierne mecze, faktycznie kreują polską piłkę nożną.

Dlaczego ?

Czyżby dzięki nim ma nową intratną posadę ?

Kibicuję panu premierowi Tuskowi w próbie zorganizowania piłkarskiej, europejskliej imprerzy w mojej ojczyźnie.

W Lubuskiem i bez organizacji europejskiej gry w piłkę nożną powstają nowe, ważne drogi komunikacyjne.

Hotele to marketingowy szczegół.

Są niezbędne bez względu na piłkrskie apogeum.

To prawda, standardem usług niektóre przewyższają wiele hoteli w Niemczech i innych państwach "starej" Unii.

Polska zasługuje na miano oranizatora europejskich mistrzostw w piłce nożnej.

Panie redaktorze, proszę pana o kreratywny optymiznm w kwestii polskiego piłkarswta i organizacji, tak ważnej sportowej imprezy.

Ważne, by w polskich lokalnych i centralnych piłkarskich strukturach nie było korupcji, nepotyzmu i sprtowej nonszalancji.

A jak jest faktycznie ?

Czołem !

Rakoczy
Dodaj ogłoszenie