Jacek Katos - kim jest? Co mówią o nim przyjaciele i znajomi? Jakie tajemnice zdradzają?

Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski
Jacek Katos - artysta wielu talentów.
Jacek Katos - artysta wielu talentów. Olimpia Bombińska/ Michał Korn
Jacek Katos, nasz redakcyjny kolega, nie lubi o sobie mówić. O swojej poezji, tekstach piosenek, które napisał. O filmach, które nakręcił lub w których wystąpił. Wreszcie o owadach, którymi od lat jest zafascynowany. No to zapytaliśmy kilka osób, by powiedziały nam, kim jest ten człowiek – orkiestra?

Grzegorz Lipiec, reżyser i scenarzysta filmowy:
- Jacek Katos - cudowny przyjaciel wielu talentów. Ukształtował mnie jako człowieka. Wprowadził w arkana telewizyjne. Dzięki niemu poznałem placki ziemniaczane z keczupem, w trudnych finansowo wspólnych chwilach patent ze smażoną cebulą. Korzystam do dziś, choć ta inflacja cebuli… Katos rozpostarł przede mną wszechświat: Nkcka Cave'a, Dawida Bowie, Dead Can Dance i inne niedostępne mi dźwiękowe kosmosy. Sam tworzył muzyczny Rozkrock oraz ArtZiny, będąc tegoż podziemia prekursorem. Uwrażliwił na malarstwo, poezję, słowo kreśląc własne literackie konstelacje. Jednocześnie potrafimy porozumiewać się pozawerbalnie i zawsze na siebie liczyć. Zrewolucjonizował Sky Piastowskie głębszą myślą. A owady, fauna? One były gdzieś z boku. Najpierw jako tatuaż, a potem cicha pasja i rosnące zasoby patyczaków w jego pracowni. O foto microkosmosie Jacka wiedziałem szczątkowo. Jacek nie narzuca się. Acz akurat ta zajawka wymaga ciszy, koncentracji i cierpliwości zapewne. Jest to więc nowy rozdział dla mnie w Katosa interdyscyplinarnych podróżach przez sztukę i życie.

Jacek Katos - artysta wielu talentów.

Jacek Katos - kim jest? Co mówią o nim przyjaciele i znajomi...

Bartek Jędrzejak, dziennikarz telewizyjny:
- Katos, choć na początku to był dla mnie Pan Katos, był jednym z pierwszych operatorów, z którym ponad 20 lat temu, to będzie chyba 25 lat temu, pojechałem na swoje pierwsze zdjęcia. Było operatorem, który wziął mnie pod swoje skrzydła. Wtedy nie miałem żadnego doświadczenia. Byłem prawdziwym żółtodziobem. Moje chcenie o pracy w telewizji nie miało żadnych praktycznych podstaw. Opierało się na marzenia oraz próbach i błędach. Katos to był dla mnie jak Mroczny rycerz, jak kruk. Zawsze w Czerni. Lekko zdystansowany. Nawet przez moment czułem lęk, jak jechaliśmy razem na zdjęcia, bo zdawałem sobie sprawę ze swoich braków, a przy nim trzeba było trzymać poziom. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy zamiast Panie Katosie, mogłem powiedzieć Katos. Wspierał, podpowiadał, kreował, dzielił się wiedzą. Pracował z wieloma znanymi prezenterami i dziennikarzami, którzy robią teraz ogólnopolskie kariery. To nie tylko ja. To choćby komentator sportowy Rafał Darżynkiewicz czy wydawca Dzień Dobry TVN Agnieszka Wojtkowiak. Do dzisiaj mamy kontakt, nie tylko dzięki mediom społecznościowym. Mijamy się w Zielonej Górze, jak jestem u rodziny.
Katos to fajny facet, świetny operator, turbo kreatywny człowiek!

Kajetan Suder, urzędnik wokalista i gitarzysta zespołu Biała Ćma:
- Katos jest inspirującym i niełatwym w klasyfikacji człowiekiem. Odważny i bezkompromisowy w artystycznym wyrazie, rozważny i szczery w relacjach międzyludzkich. O artystycznej działalności, osiągnięciach i wyróżnieniach Katosa powiedziano już bardzo wiele – jest obiektem zainteresowania kulturoznawców, językoznawców - m. in. Magdaleny Lachman i Tomasza Cieślaka-Sokołowskiego. Darzę Jacka szacunkiem i wdzięcznością wyjątkową. Poświęcił mi wiele uwagi, nieocenionych rad i wskazówek na różnych etapach mojego życia, chociaż poznaliśmy się stosunkowo dość późno. To znaczy - z chwilą gdy go poznałem, Katos był już ukształtowany, pełnowymiarowy, a jego szaleństwo było już dojrzałe. Takiego mentora potrzebowałem, aby przełamać bariery ograniczające moje aktywności artystyczne. Moja działalność muzyczna (Biała Ćma) została w dużej mierze zainicjowana i zainspirowana przez Katosa, jego wiersze, rozmowy, wsparcie, ale również ciekawość. Jacek posiada jedną cechę unikatową. To zdolność łączenia ludzi i kształtowania pozytywnych konsekwencji takich fuzji. Dzięki temu w obrębie jego wpływów funkcjonuje nieograniczony geograficznie bufor pełen akcji literackich, muzycznych, filmowych, teatralnych – wszystkie w symbiozie i przenikaniu energii.

Jacek to nie tylko artysta. To także oddany przyjaciel doskonale wyczuwający moment, zakres i proporcje w wymianie doświadczeń. Nie zależy mu na wygraniu dyskusji. Uważnie słucha, jasno precyzuje swoje stanowisko i nie ma skłonności do przekonywania na siłę. Potrafi utrzymywać wzorowe relacje z ludźmi niezależnie od ich przekonań, wyznawanych wartości czy pozycji społecznej. Dzięki temu przyciąga jak magnes charaktery barwne, niejednoznaczne, niepokojące – wielu z nich to autentyczni fani.

Zielona Góra ma szczęście, że Katos tutaj decyduje realizować swoje aspiracje artystyczne. Stał się bowiem „zielonogórskim ambasadorem”, renomowanym, eksportowym znakiem towarowym, cieszącym się zasłużonym uznaniem współczesnej awangardy, alternatywy i środowisk akademickich. Trzeba to powiedzieć wyraźnie - Katos nie jest lokalny.

Na koniec myśl, która pojawia mi się zawsze, gdy rozmowa jest o Jacku. To nie życie odcisnęło się na Katosie, tylko Katos na życiu.

Marcin Łokciewicz, arteterapeuta, pedagog, autor książki „Zamek rządzi”:
- Katosa znam od niepamiętnych czasów, poznał nas zdaje się Ziggy Stardust z Kożuchowa. To były piękne czasy alternatywy, punk rocka, koncertów, happeningów, kabaretów i ogólnie rock n rolla. To były początki "Sky Piastowskie", bardzo imponowało mi to, co wyprawiała wtedy ta ekipa z Katosem w składzie. Po studiach czasem gdzieś się widzieliśmy, mijaliśmy, ale wspólnie zaczęliśmy działać, kiedy trochę głośno zrobiło się o moich działaniach artystycznych prowadzonych w szpitalu w Zaborze. Kiedy w Lubuskiej postanowiono nagłośnić prowadzoną przeze mnie akcję "Wirtualne Pozdrowienia", powstał pomysł, by zrealizować o tym film. Przygotowałem sobie scenariusz, teksty itd. i zaczęliśmy nagrywać w siedzibie Gazety Lubuskiej. W pewnym momencie Katos mówi: „Weź wywal te wszystkie kartki, to jakaś masakra. Chcesz wyjść na nie wiem...pana z teczką? Pogadajmy normalnie”. Zaczęliśmy wszystko od początku normalnie rozmawiając, w pewnym momencie Katos mówi: - Już mam, co chciałem. Nie byłem przekonany, ale kiedy zobaczyłem efekt finalny po montażu, zdałem sobie sprawę, że typ ma to coś. Talent, 3 oko, dostrzega to, czego inni nie są w stanie zobaczyć. Niezależnie czy są to filmy czy zdjęcia owadów tylko Katos potrafi je zrobić w tak specyficzny, genialny sposób. Później jeszcze parę razy kręciliśmy różne materiały wideo dotyczące choćby mojej książki „Zamek rządzi” i rozumieliśmy się bez słów. Ja nawijałem, Katos beznamiętnie to kręcił spalając przy tym 2, 3 papierosy, a później montował z tego, co powiedziałem przedniej urody film. Poza byciem genialnym filmowcem i fotografem, to przede wszystkim bardzo dobry i wrażliwy człowiek.

Natalia Dyjas-Szatkowska, teatrolog, była dziennikarka „GL”:
- Jacek Katos to człowiek, jakiego w dzisiejszych czasach spotyka się już bardzo rzadko. Bezinteresownie dobry, do bólu uczciwy i zawsze gotowy do niesienia pomocy drugiej osobie. To jednak, co zawsze najbardziej fascynowało i fascynuje mnie w Katosie, to jego umiejętność wkręcania się w dany temat na 150 procent. Jak fascynują go skoki narciarskie, to żadnych nie odpuści (a jak praca nie pozwala mu oglądać ich na żywo, to skoki nagrywa i potem ogląda je, nie sprawdzając wyników). Jak skupia się na ukochanych owadach, to wie o nich wszystko. Jak jest w pracy, to materiał musi mieć zebrany do cna, potem ujęć ma tyle, że starczyłoby na 5 newsów. Ale to cały Katos! Do dziś pamiętam nasz wspólny materiał, wybory samorządowe w Zielonej Górze. Jest 1 w nocy, spływają wyniki, rozmawiamy w sztabie z jedną z kandydatek, Jacek jest już umęczony bieganiem po całym mieście. Widzę, jak z tego zmęczenia po nosie płynie mu kropla potu. Nie wytarł, ręka mu nie zadrżała. Nagrał materiał do końca. Dopiero, gdy wyłączył kamerę, odetchnął. Taki to jest człowiek. Zawsze wszystko na maksa.

Mariusz Kapała, fotoreporter Gazety Lubuskiej:
- Katos to bardzo autentyczny facet. Ma charakter, swoje zdanie i potrafi być asertywny. Ma mocną osobowość. Miło się z nim dyskutuje, bo to rozmowy bardzo konstruktywne i przynoszące dobre efekty. Dobrze się z nim współpracuje. W jego towarzystwie każdy czuje się dobrze. Podziwiam jego pasje. Jego wiedza o owadach jest imponujące, a zdjęcia na pewno warto obejrzenia. Mam swoją teorię, skąd u Katosa wzięło się to zainteresowanie owadami. Musiał kiedyś go ukąsić jakiś robal i zaszczepił w nim zamiłowanie do entomologii (dział zoologii zajmujący się owadami – przyp. red.). Podziwiam, że w tej całej różnorodności owadów, potrafi dostrzec takie szczegóły, tak przedstawić owady, że stają się niesamowite, jakby były nieziemskimi istotami, jakby trafiły do nas z kosmosu. Dzięki swojej pasji Katos jest tym szczęściarzem, który ma taką cząstkę kosmosu w swoim domu. A on sam jest dla mnie takim kosmitą, oczywiście w bardzo pozytywnym sensie. Jest człowiekiem, którego warto znać!

Leszek Kalinowski, dziennikarz GL:
- Jacka Katosa znam chyba od 30 lat. Choć na początku nasza znajomość była na dystans. Zawsze na czarno ubrany, z tatuażami, angażujący się w oryginalne, artystyczne projekty. Chyba się go bałem... cha cha... Przy bliższym poznaniu okazało się, że nie ma się kogo bać, bo Katos nie tylko szanuje każdego człowieka i jakby mógł, oddałby by wszystko, by inni byli zadowoleni. Katos nie skrzywdzi nawet muchy, która lata nad jego uchem i nie daje mu spokojnie spać czy zjeść. To człowiek o gołębim sercu, wrażliwy, ciekawy świata i ludzi. Tolerancyjny i wyrozumiały dla każdego. Codziennie stara się, by wywołać uśmiech na czyjeś twarzy. Doskonale wie, jaką siłę ma dobre słowo czy drobny gest. Zgadzam się z Natalią, że wszystko, czego się dotknie Katos, musi być zrobione na maksa. Na full. Taki już jest, zaangażowany i perfekcyjny. Nic dziwnego, że w swoim otoczeniu ma wielu przyjaciół, na których może zawsze liczyć. A oni na niego. I to sobie bardzo ceni i pielęgnuje. Dzięki temu udaje się wiele rzeczy, wydawałoby się niemożliwych, zrealizować. Bo jak tu odmówić Katosowi. Nie da się!

POLECAMY TEŻ

Hodowla owadów egzotycznych staje się w Polsce coraz bardziej popularna

Zobacz z bliska fascynujący świat owadów. Centrum Przyrodnic...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie