Jak Małysz dobrze skacze szopki wychodzą ładniejsze

Krzysztof Korsak 0 95 722 57 72 kkorsak@gazetalubuska.pl
Materiały na szopkę - 100 zł, silniczek do obrotowej platformy - jedno piwo, zrobić własną szopkę - bezcenne.
Materiały na szopkę - 100 zł, silniczek do obrotowej platformy - jedno piwo, zrobić własną szopkę - bezcenne. fot. Aleksander Majdański
Stefanowi Szlachcie z Dobiegniewa najlepiej tworzy się przy relacjach sportowych w radiu. - Jak nasi dobrze grają albo Adam ładnie skacze, od razu lepiej mi idzie! - śmieje się

Chyba akurat trafiał na zwycięskie zawody, bo wszystkie szopki są przepiękne.

Dawniej budował je z opłatków.
- Żeby można było je zjeść - tłumaczy.
- Jadł pan własne szopki?! - nie wierzę własnym uszom.
- Jadłem! - śmieje się mężczyzna.

Jak zestaw MacGayvera

Pan Stefan mieszka w starym domu dwurodzinnym w Dobiegniewie. Pracownię ma na pierwszym piętrze. Pokoik trzy na trzy metry. - Tu nikomu nie przeszkadzam i mi nikt nie przeszkadza - tłumaczy. Na środku stoi drewniany stół (cały w rysach) z dwoma elektrycznymi gniazdkami. Obok duża lampa.

Na szafce leży kilka tubek kleju, z dziesięć rodzajów nożyczek, kilkanaście wierteł, kilkadziesiąt śrubek i inne cuda. Wszystko przypomina zestaw filmowego MacGayvera. Do tego pozwijane w rulon brystole, tektury, bibuły. Jest także damska biżuteria: korale czy klipsy.

W takich warunkach powstają piękne szopki bożonarodzeniowe i krakowskie. Te pierwsze widział każdy z nas (stajenka, zwierzęta i biblijne postacie). Drugie to już zupełnie inna bajka. Ich główną cechą są elementy zaczerpnięte z budynków w Krakowie. Tak właśnie wygląda większość szopek pana Stefana. - Tu jest Brama Floriańska, tu Brama Mariacka niższa, tu kaplica na Wawelu, tu część sukiennic, a tu kawałek wawelskiej katedry - pokazuje na jednej z nich.

Pierwsze szopki krakowskie powstawały w XIX wieku. Od 1937 r. Kraków organizuje konkursy na te najlepsze.

Jadłem własne szopki

Pan Stefan urodził się w 1935 r. w Konarach koło Krakowa. I w tym miejscu zaczęła się jego przygoda z szopkami... - Miałem może z dziesięć lat. Wtedy w każdym domu przed świętami Bożego Narodzenia tworzyło się szopki - wspomina. W jego domu było sześciu braci i dwie siostry. Budowali wszyscy. Roboty było na dzień-dwa.

Szopki powstawały z... opłatków. - Podbierałem je z kościoła albo mamie - śmieje się dzisiaj. Nie było o nie łatwo, dlatego i szopki nie były za duże. Miały ledwie kilka centymetrów. Z kolei figurki wycinaliśmy ze świętych obrazków i pocztówek.

- Dlaczego budulcem były opłatki? - dopytuję.
- Żeby można było je zjeść.
- Jadł pan własne szopki?! - nie wierzę własnym uszom.
- Jadłem - śmieje się mężczyzna.

Przynajmniej do czasu łączenia ich śliną albo wodą. - Później zacząłem używać kleju. Wtedy już nie za bardzo smakowały - wykrzywia w grymasie twarz. Po opłatkach przyszedł czas na... wafle. A szopki zaczęły mierzyć nawet do pół metra wysokości.
Powszechne też było kolędowanie. - Przez kilka tygodni szyło się stroje i robiło próby jak w teatrze. Na wsi było kilka grup i każda chciała wypaść jak najlepiej i zarobić najwięcej. A dzisiaj to założą prześcieradło i wielcy kolędnicy - ironizuje.

Cracovia dziady, Wisła pany

Do szkoły średniej wyjechał aż do Bojanowa w Wielkopolsce. Chodził do technikum rolniczego. Podczas czasie nauki był odpowiedzialny za wystrój szkoły na różnych uroczystościach.

W tym też czasie zapałał miłością do żużla. Na Kolejarza do Rawicza chodził 12 km pieszo, a na Unię do Leszna dojeżdżał. - Nieraz się zwiało z lekcji, żeby być na meczu - uśmiecha się. Później przyszedł czas na studia rolnicze w Szczecinie i Warszawie. Po zakończeniu nauki przydzielono go do pracy w Okręgowej Stacji Hodowli Zwierząt w Zielonej Górze. Odpowiadał za północną cześć dzisiejszego Lubuskiego. W 1954 r. zamieszkał w Dobiegniewie. Zajmował się selekcją bydła, np. określał, która krowa daje więcej mleka. - Dokumentacja krowy jest dużo dokładniejsza niż człowieka - dorzuca.

Trenował też piłkę nożną w Błękitnych Dobiegniew. W 1956 r. na kilka miesięcy z powodów osobistych przeniósł się do rodzinnego Krakowa, gdzie zdążył nawet rozegrać kilka meczów w drugoligowym Hutniku. Ale w Krakowie od dziecka kibicował komu innemu.

- Wisła czy Cracovia?
- Cracovia to dziady, Wisła to pany! - odpowiada bez namysłu.

Ja nie zrobię lepszej?

Wówczas szopki trafiły na drugi plan. Wielki "come back" nastąpił na początku lat 90.
- Zachęciły mnie do tego materiały, jakie pojawiły się na rynku, np. brokaty. Kiedyś czegoś takiego nie było - tłumaczy. Do tego chciał jakoś zagospodarować wolny czas.

- Nie lubię nic nie robić. Poza tym szopki cały czas siedziały w mojej głowie. Wierzyłem, że kiedyś wystąpię w konkursie na najlepszą szopkę krakowską - opowiada. Marzenie udało się zrealizować w 2000 r., już na emeryturze. - Dostać się na wystawę, to już jest ciężko. Co roku bierze w niej udział około dwustu osób. Zobaczyłem wtedy inne szopki i pomyślałem: "Co, ja nie zrobię lepszej?". Bardzo zmobilizował mnie ten konkurs - podkreśla.

Jego szopki były wystawiane w Warszawie, Gorzowie, Słubicach, Międzyrzeczu, a obecnie można je zobaczyć w Zielonej Górze. - Nie chcę ich sprzedawać, bo co mi z pieniędzy - mówi. Ale po chwili przyznaje, że zdarzyło mu się kilka razy zrobić coś na zamówienie. - Ja mam ceny raczej niskie, od 400 do 1,8 tys. zł. W Krakowie podobnej wielkości kosztują przynajmniej dwa razy drożej. Ale w przeliczeniu na czas, to mi wychodzi 1,5 zł za godzinę. Kto dzisiaj będzie pracował za takie pieniądze? - pyta.

Silniczek za piwo

Zrobienie jednej szopki zajmuje mu kilka miesięcy, a niektórych nawet rok. Dziennie to jedna, dwie, trzy godziny. - Siadam i zapominam o całym świecie - mówi. Najpierw jest wizja i pomysł.

- Trzeba wiedzieć, co się chce zbudować, a później zebrać zdjęcia czy widokówki z budynkami, które wejdą w skład szopki. Są to przeważnie wieże - tłumaczy. Kolejnym krokiem jest rysunek techniczny. - Staram się, żeby był wielkości przyszłej szopki. Rysowanie trwa nawet kilka dni - opisuje. Następnie z brystolu powstają poszczególne elementy. - Każde piętro wieży robię osobno i ustawiam obok siebie.

Dopiero potem przechodzę do kolejnych poziomów. Gotowe części przyklejam do podstawy: kartonu albo sklejki - zdradza tajniki pracy. Okna w wieżach to prawdziwie katorżnicza robota. Przy pomocy pęsety trzeba ponaklejać paseczki wielkości włosa. - Idealnego podobieństwa to się nigdy nie uzyska. Ale jak jest 80 proc., jestem zadowolony - przyznaje.

W prawie każdej szopce jest działający zegar. Zwykły, kupiony w sklepie. Dla lepszego efektu wszystko jest oświetlone przy pomocy lampek na choinkę. W szopce nie może zabraknąć miejsca dla świętych figurek, pasterzy czy zwierząt. Pan Stefan wykonuje je z modeliny albo kupuje gotowe. Niekiedy są umieszczane na obrotowej platformie. - Silniczek w sklepie kosztuje 30 zł. A ja idę na złom i za piwo biorę sobie podobny z pralki czy mikrofalówki. Później muszę tylko dostosować obroty, drucik tu, drucik tu i się obraca. Z fizyki w szkole się trochę pamięta - mówi.

Wystawy i kartony

Do pracowni męża czasami zagląda żona, pani Julia (w przyszłym roku będą świętowali pięćdziesiątą rocznicę ślubu). To jakąś herbatkę przyniesie, to chwilę popatrzy. - Ale absolutnie nic nie pomagam. Mąż ma swój gust i robi po swojemu. Tylko czasami pyta mnie "dobrze?". Ale ja zawsze odpowiadam "dobrze, dobrze" - żartuje. Choć mąż przyznaje, że niekiedy prosi żonę o pomoc przy doborze kolorów, bo jest "trochę daltonistą". Pani Julii bardzo się podobają dzieła męża. - Wolę szopki krakowskie niż zwykłe stajenki. Są ładniejsze - mówi.

A pod ich choinką od kilku lat stoi ta sama szopka. Tylko jedna. Reszta jest na wystawach albo w kartonach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3