reklama

Jak trwoga to do... uzdrowiciela, a nawet wróżbity

Beata BieleckaZaktualizowano 
Po mastektomii Bogusia Flieger zaangażowała się w pomoc innym amazonkom. Dzieli się z nimi m.in. wiedzą na temat rehabilitacji, podrzuca przepisy leczniczych mikstur. fot. Beata Bielecka
Bogusia walczyła z rakiem pijąc domowe mikstury. Alina robi masaże dźwiękiem. Pomogła między innymi chłopakowi z porażeniem mózgowym. Sama kąpie się w wywarze z siana, który leczy jej alergie. Krzysztof wierzy, że jego chorej mamie pomógł wstać z łóżka bioenergoterapeuta, z którym... porozmawiała przez telefon.

Coraz częściej osoby chore szukają pomocy u osób, które zajmują się niekonwencjonalnymi metodami leczenia. - Lekarze różnie na to reagują, ale potem często dziwią się jak widzą wyniki - opowiada Bogusia Flieger ze Słubic, która pięć lat temu przeszła operację raka piersi.

Sposób na raka

- Gdy obudziłam się po mastektomii, czułam się strasznie okaleczona - wspomina słubiczanka. Nie wiedziała jeszcze wtedy, co ją czeka. Wynik badania histopatologicznego wykazał, że w organizmie jest tak dużo komórek rakowych, że czeka ją czerwona chemia, najgorsza jaka jest. Dostała tak dużą dawkę, że zmienił jej się nawet kod genetyczny. Gdy po chemii zaczęły jej odrastać włosy okazało się, że z blondynki zmieniła się w szatynkę.

Dla niej najważniejsze jednak było to, że włosy odrosły. Szybciej niż innym kobietom, które przeszły przez to co ona. Bo Bogusia przekopała się przez internet i dowiedziała się o lekach, które wspomagają odporność i odtruwają organizm.

Gdy podpytywała lekarza, czy warto je brać stwierdził, że jest to prywatna sprawa pacjenta. Z mężem wiedzieli jednak, że muszą spróbować wszystkiego. Bo stawką jest jej życie. - Pomogły mi amerykańskie leki z wyciągów z roślin, m.in. Noni i Ac- Zymes - mówi. Miesięczna kuracja kosztuje około tysiąca złotych, ale z pomocą całej rodziny kupowała preparaty. Domowymi sposobami walczyła też z grzybicą, która zaatakowała jamę ustną, przez co nie mogła nic przełknąć. Piła po łyżeczce oliwy z oliwek z cytryną i wodą. Też pomogło. Podobnie jak sok z buraków.

Leczenie dźwiękiem

Dwa lata temu Alina Kozłowska ze Słubic odkryła działanie mis tybetańskich.
- Byłam na pokazie masażu dźwiękiem w Karpaczu - opowiada. - Tam poznałam Małgorzatę Musioł z Garbicza koło Rzepina, która zajmuje się terapią dźwiękiem. To był czas gdy miałam ogromne problemy z alergią - wspomina. - Byłam cała w bąblach. Po tym masażu dolegliwości zaczęły ustępować i przez kilka dni miałam spokój. To było coś niesamowitego - mówi.

Gdy wróciła do domu natychmiast zapisała się na kurs do M. Musioł. Teraz sama pomaga innym. Małemu chłopcu chorującemu na zanik mięśni, do którego jeździła przed kilka miesięcy masaże dźwiękiem usprawniły ręce i zredukowały napięcia.

Misy podziałały też leczniczo między innymi na ciało mężczyzny, który cierpiał na bóle kręgosłupa po tym, jak spadł na niego 300 kg snopek siana. Jeździła do niego do szpitala. Dzięki masażom mógł zrezygnować z leków przeciwbólowych. -

Terapia dźwiękiem to jedna z najstarszych terapii, stosowana w Indiach i Tybecie od ponad 5 tys. lat - opowiada pani Alina i pokazuje metalowe misy zbudowane ze stopu dwunastu metali. - Przywieziono mi je z Tybetu - dodaje uderzając pałeczką w jedną z nich. Gdy to robi dźwięk przepływa przez ciało masowanej osoby. - Każdy z nas ma kanały energetyczne i dopóki przepływ energii jest prawidłowy jesteśmy zdrowi - mówi pani Alina. Opowiada też o naukowcach z Poznania, którzy przeprowadzili badania na ten temat. Wynika z nich, że podczas masażu dźwiękiem ciało i umysł wprowadzone zostają w stan głębokiego relaksu, w którym dochodzi do zsynchronizowania półkul mózgowych. Ciało pozbawione napięć i blokad zaczyna odczuwać lekkość i spokój. Wtedy uaktywniają się procesy samoleczenia.

- Zdrowie jest w naszych rękach - przekonuje pani Alina. - W dzisiejszym świecie gdy ludzie potwornie pędzą, trzeba szukać sposobów, żeby radzić sobie ze stresem, bo jest przyczyną powstawania wszystkich chorób - podkreśla. W niekonwencjonalny sposób dba też o ciało. Kąpie się w wywarze z siana, który łagodzi objawy alergii, na którą cierpi. Łyka też piołun, który oczyszcza organizm.

Siła pozytywnego myślenia

W naturalne sposoby leczenia wierzy również słubiczanin Andrzej Jesikiewicz, który jest po kursach reiki. - To jedna z dziedzin ezoteryki, która poprzez dotyk potrafi wyeliminować wiele dolegliwości - opowiada.

- Rejki uczy jak otworzyć nasze kanały energii, która daje nam życie - mówi. Reiki jest energią i sztuką jej wykorzystania opartą na pięciu uniwersalnych zasadach: Właśnie dziś nie martw się, Właśnie dziś nie złość się, Bądź uprzejmy dla innych, Uczciwie zarabiaj na życie (albo ciężko pracuj nad sobą), Bądź wdzięczny za wszystko, co Cię spotyka.

Andrzej zainteresował się ezoteryką przez przypadek. - Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że się tym zajmę, to bym się roześmiał - mówi. - Ale siedem lat temu mieliśmy z żoną wypadek samochodowy. Zderzyliśmy się czołowo z tirem. Auto zostało całkowicie skasowane, a nam nic się nie stało. Zacząłem się nad tym zastanawiać. Odpowiedzi szukałam w parapsychologii, filozofii.

Dowiedziałem się bardzo dużo na temat podświadomości - wspomina. Mówi, że podświadomość rządzi naszym życiem. - Siła pozytywnego myślenia sprawia, że człowiek może wykreować sobie przyszłość. Jeśli ma wizję, do której dąży, tak głęboko może sobie zakodować w umyśle prawdę pozytywną, że ta prawda mu się ziści. Podświadomość ukierunkuje człowieka. Niektórzy ludzie mają bardzo łatwy dostęp do podświadomości. Potęgą jest więc pozytywne myślenie - wierzy słubiczanin. Interesuje się też numerologią.

- Całe ludzkie życie jest zapisane w cyfrach. Człowiek przychodzi na ten świat i ma wszystko zapisane w dacie urodzenia Analizując ją można dowiedzieć się jakim kto jest człowiekiem, co go czeka, na co powinien zwracać uwagę, jakie mamy predyspozycje zdrowotne - opowiada.

Wyleczył na odległość

Gdy kilka lat temu mama Krzysztofa z Kostrzyna nad Odrą, kobieta grubo po osiemdziesiątce, złamała kość łonową lekarze uprzedzali, że w tym wieku szanse na jej zrośnięcie są znikome. - Bardzo się martwiliśmy, bo mama nie była w stanie nic samodzielnie robić - opowiada kostrzynianin.

- Od razu pomyślałem o Zbyszku (Zbigniewie Wołasiewiczu z Choszczna - przyp. red.), który wielokrotnie wcześniej pomógł mojej rodzinie i znajomym - mówi. Od lat jego nazwisko figuruje w "Złotej Księdze Uzdrowicieli". Wołasiewicz ma tytuł mistrzowski z bioenergoterapii, należy do Krajowego Cechu Radiestetów i Bioenergoterapeutów.

Krzysztof wspomina, jak uzdrowiciel pomógł synowi koledze, który został dotkliwie pobity i leżał w śpiączce na intensywnej terapii w gorzowskim szpitalu. Nie mógł się z niej wybudzić. Lekarze zgodzili się, żeby spróbował pomóc mu w tym bioenergoterapeuta z Choszczna. - Udało się!- wspomina Krzysztof. Udało się też w przypadku jego mamy.

- Ona w takie rzeczy w ogóle nie wierzy dlatego musieliśmy posunąć się do małego podstępu - opowiada kostrzynianin. - Zbyszek powiedział, że będzie jej w stanie pomóc nawet na odległość, ale musi nawiązać z nią kontakt choćby przez telefon. Zadzwonił do nas, a my udając, że chce z mamą rozmawiać wnuczka daliśmy jej słuchawkę. - Kasiu co u Ciebie słychać - powiedziała mama i zdziwiła się, że za chwilę rozmowa urwała się. - Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale po kilku tygodniach mama była całkowicie sprawna. Kość się zrosła - opowiada Krzysztof.

Pani Janina z Rzepina gdy tylko jej coś dolega szuka przepisów medycyny ludowej. - Moja córka cierpi na łuszczycę i dotychczas ulgę przynosiły jej tylko maści ze sterydami. Ma chorą wątrobę i to jej bardzo szkodziło. Znajoma opowiedziała mi o nalewce z konwalii, którą sama stosuje, bo też ma łuszczycę. Zrobiłam ją. Córka odstawiła wszystkie leki i od pół roku nie ma żadnych problemów z chorobą - opowiada.

- Bardzo wierzę w takie naturalne metody leczenia. Wielokrotnie sama też sobie pomogłam pijąc różnego rodzaju nalewki, które przyrządzam - dodaje.

MÓWIĄ, ŻE TO POMAGA

Po mastektomii Bogusia Flieger zaangażowała się w pomoc innym amazonkom. Dzieli się z nimi m.in. wiedzą na temat rehabilitacji, podrzuca przepisy leczniczych mikstur.

(fot. fot. Beata Bielecka )

* Przepis pani Bogusi na sok z buraków
* 1 kg buraków mniejszych, 1 duża marchew, 1 średni seler, 2 średnie cebule, 2 ząbki czosnku, 1 łyżeczka kminku, chrzan ( ok. 10 cm korzeń), łyżka soli. Warzywa pokroić, wrzucić do sokowirówki. Zmieszać z 3 litrami zagotowanej wody. Przechowywać w lodówce. Pić trzy razy dziennie, pół godziny przed jedzeniem.

* Przepis pani Aliny na miksturę oczyszczającą wątrobę z kamieni żółciowych
*4 łyżki gorzkiej soli, pół szklanki oliwy z oliwek, 1 duży lub 2 małe świeże czerwone grejpfruty (trzeba uzyskać 3/4 szklanki soku). Trzeba najpierw przygotować roztwór solny. Rozpuścić 4 łyżki soli w 3 szklankach wody. Przelać do słoika. Wyjdą z tego 4 porcje, po 3/4 szklanki każda. Schłodzić w lodówce. O 18.00 wypić jedną porcję schłodzonej soli gorzkiej. Po dwóch godzinach powtórzyć to. O 21.45 odmierzyć 1/2 szklanki oliwy i wlać do półlitrowego słoika. Wycisnąć następnie sok grejpfruta. Potrzeba co najmniej 1/2 szklanki soku do 3/4. Dodać sok z oliwy. Zamknąć szczelnie słoik i mocno wstrząsnąć aż mieszanina stanie się wodnista. O 22.00 wypić miksturę. Trzeba to zrobić w ciągu 5 minut. Po każdym łyku można zjeść odrobinę cynamonu lub brązowego cukru. Trzeba się potem położyć do łóżka. Nie można się ruszać przynajmniej przez 20 minut. Rano po przebudzeniu trzeba wypić trzecią porcję soli gorzkiej. Po dwóch godzinach można już jeść. Warto zacząć od soku owocowego, a potem lekkich potrwa.

* Mieszanka wzmacniająca organizm
Po 100 gram: orzechów, moreli, rodzynek, suszonych śliwek, słonecznika, dwie cytryny ze skórką zmielić w maszynce. Dodać 100 g miodu. Dobrze wymieszać. Włożyć do szklanego naczynia, przykryć pokrywką. Przechowywać w chłodnym miejscu. Stosować: dzieci- 1 łyżeczka od herbaty dziennie, dorośli - od 2 do 4 łyżeczek.

* Nalewka pani Janiny na łuszczycę
Kwiaty konwalii (z dwóch większych wiązek) zalać 200 ml czystego spirytusu. Odstawić na trzy tygodnie. Odcedzić. Smarować tym chore miejsca.

* Mikstura dla osób chorych na nadciśnienie tętnicze, choroby serca, stwardnienie rozsiane mózgu
1 cytrynę sparzyć wrzątkiem, dobrze wytrzeć suchą ściereczką, zetrzeć razem ze skórką na tarce o małych otworach. 200 gram żurawiny i tyle samo dzikiej róży dobrze rozgnieść. Wszystko włożyć do szklanego naczynia, dodać 200 gram miodu, dobrze rozmieszać, przykryć i odstawić na cała dobę. Przyjmować po 1 łyżce stołowej trzy razy dziennie na 15 minut przed jedzeniem.

- Numerologia, czyli liczby zapisane w ludzkim życiorysie, nie kłamią. Zdarzają się tylko małe pomyłki, bo człowiek rodzi się w różnych etapach dnia. I z tego to może wynikać - mówi Andrzej Jesikiewicz.
(fot. fot. Beata Bielecka )

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3