Jak w sensacyjnym filmie

JANUSZ DOBRZYŃSKI [email protected] (95) 722 69 37
Udostępnij:
Jeszcze trzy lata temu był nikim. Dziś, z roczną gażą 7,5 miliona euro, jest najlepiej opłacanym trenerem na świecie!

Błyskotliwa kariera portugalskiego szkoleniowca zaczęła się na dobre w 2002 r., kiedy przejął przeciętny w skali europejskiej zespół FC Porto i w ciągu kilkunastu miesięcy doprowadził go do tytułu mistrza kraju, zwycięstwa w Pucharze Portugalii i triumfu w Pucharze UEFA. W następnym sezonie poszedł jeszcze dalej. Miażdżąc w finale francuskie AS Monaco 3:0, sięgnął ze swymi podopiecznymi po Puchar Mistrzów! Z anonimowych - w większości - zawodników stworzył najlepszy team Europy, przewyższający rywali przede wszystkim pod względem przygotowania taktycznego. Dla znawców futbolu stało się oczywiste, że to właśnie młody szkoleniowiec jest największą gwiazdą zespołu ze stadionu "Smoków" i ojcem sukcesów. Jeszcze nie ucichły echa wspaniałej wiktorii FC Porto na Arena Auf Schalke w Gelsenkirchen, a już było oczywiste, że prezydent klubu z Porto, Pinto da Costa, nie zdoła zatrzymać u siebie genialnego stratega. Sypały się bowiem propozycje z Realu Madryt, londyńskiej Chelsea, Interu Mediolan i innych renomowanych firm.

Jak w sensacyjnym filmie

Skusiła go perspektywa pracy w jednej z najsilniejszych lig świata i chyba także wielkie pieniądze najbogatszego człowieka Europy Wschodniej i Środkowej Romana Abramowicza, który od roku szokował piłkarski rynek w Anglii. Jego Chelsea miała być najlepszym zespołem Europy, a głównym ogniwem całego planu był właśnie Jose Mourinho. Miliarder z Czukotki zaoferował 70 mln euro za trenera FC Porto, ale w pakiecie z trzema piłkarzami. Do sfinalizowania kontraktu doszło na Morzu Śródziemnym, na pokładzie luksusowego jachtu "Pelorus", a scenariusz całej operacji był jakby żywcem przeniesiony z filmów o Jamesie Bondzie. Argumenty Czerwonego Romana miały widać swoją moc. Jeszcze wiosną 2004 r. Portugalczyk zarabiał w Porto dwa miliony euro rocznie i próżno go było szukać na liście dziesięciu najlepiej opłacanych trenerów Europy. A po przeprowadzce do Londynu, już na "dzień dobry" jego zarobki wzrosły przeszło trzykrotnie.

Perfekcjonista

W Premiership szybko potwierdził swój strategiczny geniusz. Bijąc po drodze kilka rekordów, sięgnął wraz z podopiecznymi po tytuł mistrza Anglii. Byli też bliscy triumfu w Lidze Mistrzów, jednak ich piękne sny przerwał kontrowersyjny gol w półfinałowym meczu z Liverpoolem. Uprzedzając kuszące propozycje ze strony konkurencji, Abramowicz podniósł tygodniową gażę Mourinho z 80 do 100 tys. funtów. Przedłużył też z nim umowę do roku 2010, co podniesie niedługo zarobki trenera do 8,5 mln euro. A ma także kontrakt reklamowy z Mastercard, gwarantujący mu dodatkowe 750 tys. euro. Dodajmy, że drugi na liście najlepiej opłacanych trenerów, Alex Ferguson, zarabia w Manchesterze United 6 mln euro, szwedzki selekcjoner reprezentacji Anglii Sven-Göran Eriksson - 5,8.
Mourinho jest przedstawicielem nowej generacji trenerów, mających zawojować światowy futbol. Żyją nim, śnią i oddychają, dając jednocześnie swoim podopiecznym gwarancję sportowego rozwoju. Portugalczyk uchodzi za trenera uzależnionego od techniki i fachowej literatury w kilku językach. Ma parę tysięcy kaset wideo i płyt DVD, a także bogate dossier zawodników, z którymi pracował. Nie rozstaje się z laptopem, a swoje przemyślenia, obserwacje i piłkarską filozofię zawarł w opasłym notatniku, który nazwał biblią.

Butny i konfliktowy

Mecze obserwuje zwykle z kamienną twarzą, panując nad emocjami. Kilkakrotnie dał się jednak ponieść nerwom. Dwa lata temu rzucił się w tunelu na gracza Sportingu Lizbona, rwąc mu koszulkę i wyzywając od najgorszych. Nie tak dawno wdał się w konflikt z działaczami UEFA, oskarżając szwedzkiego sędziego Andersa Friska. Został za to ukarany zakazem przebywania na ławce i w szatni w dwóch kolejnych meczach Champions League, co tylko zaogniło sytuację. Mecz ćwierćfinałowy z Bayernem Monachium obserwował na wielkim plazmowym ekranie w fitness-clubie kompleksu Stamford Bridge, skąd - za pomocą urządzeń używanych przez służby specjalne - niczym generał wydawał dyspozycje swoim dwóm asystentom. Sędziego finałowego meczu Porto - Benfica o Puchar Portugalii, nazwał oszustem. O niemieckim arbitrze, doktorze Markusie Merku, powiedział: - Ten facet zawsze gwiżdże przeciwko nam. Musieli go chyba wypuścić z więzienia...
Toczy także wojenki z trenerami innych klubów, przedstawicielami mediów, a ostatnio także z niektórymi piłkarzami swej drużyny. Gdy jego rodak, obrońca Ricardo Carvalho poskarżył się prasie, że nie pojmuje decyzji trenera, który posadził go na ławie, Mourinho wściekł się za podważanie jego autorytetu i brak lojalności. A piłkarzowi poradził, że przydałby mu się test na inteligencję... Dał mu ponadto burę w szatni przy całym zespole. - Nie mogłem pozwolić, by przybyły do nas z Lyonu nowy piłkarz Michael Essien miał wątpliwości, kto tu rządzi - uzasadnił szkoleniowiec. - I nie dałem mu nawet dojść do słowa, bo kiedy ja mówię, to oni mają słuchać.

Piłka w genach

Już na swej pierwszej konferencji prasowej w Londynie podpadł dziennikarzom stwierdzeniem, iż wśród innych szkoleniowców nie znajduje żadnego, który mógłby być dla niego wzorem. Jest typem samotnika, niezbyt chętnie nawiązującym bliższe znajomości. Nawet w chwili swego największego triumfu, po zdobyciu Pucharu Mistrzów, chciał natychmiast opuścić Arena Auf Schalke. Od tego zamiaru odwiodła go dopiero żona, nakazując fetować sukces wraz z piłkarzami. Jest bardzo religijny, a przy sobie ma zawsze podobiznę Matki Boskiej, kupioną w sanktuarium w Fatimie. Z równym nabożeństwem traktuje rodzinę, całując często podczas meczów fotografię z najbliższymi. Jego matka pochodzi z arystokratycznej rodziny, natomiast ojciec Felix Mourinho to były bramkarz Vitorii Setubal, Belenenses Lizbona i reprezentacji Portugalii. Jako trener pracował w Rio Ave, gdzie próbował też zawodniczej kariery syn Jose, choć bez większego powodzenia. Światową karierę zrobił za to na ławce trenerskiej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie