Jak wygląda napad na bank po polsku

Redakcja
Obecny rok jest rekordowy pod względem napadów na banki (fot. archiwum)
Obecny rok jest rekordowy pod względem napadów na banki (fot. archiwum)
Udostępnij:
Zdziwi się ten, kto myśli, że po cudzą kasę idą grupy przestępcze czy superspecjaliści, jakich oglądamy w amerykańskich filmach sensacyjnych. W Polsce są to najczęściej amatorzy. Za czarną kominiarką kryje się Kowalski, który może być twoim sąsiadem.

Obecny rok jest rekordowy pod względem napadów na banki. Od początku roku w całej Polsce odnotowano już ponad 100 takich zdarzeń! Ponad dwukrotnie więcej niż przez cały zeszły rok i więcej niż w 2002 roku, który pod tym względem stanowił niechlubny rekord.

Portret psychologiczny takiego bandyty jest naprawdę zadziwiający.

- To nie grupy przestępcze, a pojedyncze osoby najczęściej napadają na placówki bankowe - opowiada podkom. Mariusz Góra z biura Prasowego Komendy Głównej Policji w Warszawie. - I to zwykle nie są profesjonaliści. Ale osoby, które dokonują napadu w konkretnym momencie, gdy na przykład nie mają pieniędzy na doraźne wydatki. Najczęściej nie mają one broni, ale jej atrapę, którą grożą żądają wydania pieniędzy. Sprawcy zazwyczaj działają sami i są zamaskowani.

Właśnie tak wyglądał też napad, do którego doszło 20 listopada w samym centrum Gorzowa Wlkp. Wszystko trwało zaledwie kilka minut. Nikt nic nie widział. - Mam okno naprzeciw banku a o napadzie dowiedziałam się dopiero rano z "GL” - mówiła nam Anna Wójcik z biura podróży przy ul. Pocztowej.

Nie tylko przycisk

Jakiego typu placówki są szczególnie narażone w Polsce na ataki? - Małe, obsługiwane przez jedną lub dwie osoby. Takie, gdzie często nie ma ochrony, a techniczne zabezpieczenia pozostawiają wiele do życzenia, na przykład nie ma kamer lub są źle zainstalowane - tłumaczy policjant. - W takich obiektach często zlikwidowano bariery oddzielające klientów od pracowników, co także wpływa na bezpieczeństwo.

- Każda jednostka czy placówka bankowa powinna być wyposażona w system alarmowy gwarantujący bezpieczeństwo. Podstawą takiej platformy może być centrala alarmowa, która oprócz standardowych funkcji potrafi w pewnych sytuacjach wyręczyć pracownika banku - wprowadza nas w świat bankowych zabezpieczeń Maciej Domagalski, specjalista ds. bezpieczeństwa w firmie Satel.

Wywołanie alarmu wcale nie musi nastąpić - jak to często widzimy w filmach - w wyniku wciśnięcia przez bankowca schowanego przycisku napadowego. Cichy alarm może zostać uruchomiony automatycznie w chwili, gdy z kasety zostanie wyciągnięty ostatni banknot. W efekcie, oprócz powiadomienia odpowiednich służb, może nastąpić samoistne odcięcie możliwości przejścia przez zablokowanie drzwi bądź też opuszczenie rolet.

 

Za zamkniętymi drzwiami

Niektóre banki tworzą strefy buforowe wykorzystując do zatrzymania przestępcy przedsionek między drzwiami zewnętrznymi a wewnętrznymi. Dobrze skonfigurowany system alarmowy po uruchomieniu umożliwi włamywaczowi otworzenie pierwszych drzwi, blokując jednak te drugie. Gdy zatrzasną się za nim drzwi do oddziału, wówczas złodziej znajdzie się w pułapce. Innymi słowy będzie tkwił w przedsionku do czasu przyjazdu policji. Innym rozwiązaniem jest uruchomienie generatora dymu oraz sygnalizatora akustyczno-optycznego.

Wszystko to z pewnością wywołuje dezorientację u napastnika, co w konsekwencji uniemożliwia jego ucieczkę wraz ze skradzionymi pieniędzmi.

- Bankowcy powinni jednak pamiętać o tym, że nawet najlepszy system zabezpieczeń może okazać się nieskuteczny, jeżeli pracownik oddziału nie będzie przygotowany na takie zdarzenie - ostrzega specjalista ds. zabezpieczeń.

 

Nie leje się krew

Dlatego też wraz z instalacją systemów, banki powinny przeprowadzać regularnie praktyczne szkolenia. Przygotowywać pracowników na okoliczność napadu. Od właściwego zachowania personelu placówki może zależeć to, co najcenniejsze - życie, zdrowie i bezpieczeństwo także i nas, klientów.

Bandyta, który napadł na gorzowski bank był wulgarny i zdecydowany. Obsługa spełniła jego żądania. - Pracownicy oddziału zachowali się z godnie z procedurami. W takich sytuacjach najważniejsze jest bezpieczeństwo osób znajdujących się w banku. I tu nikomu nic się nie stało - mówił nam Piotr Utrata, rzecznik prasowy ING Bank Śląski. Zaprzeczył, że bandyta skradł 800 tys. zł (taką nieoficjalną informację podawaliśmy tuż po napadzie). Nie chciał jednak zdradzić, o jaką sumę chodzi.

Ciekawostką jest to, że kiedyś sprawcy bardziej planowali napady i byli agresywniejsi. Podczas gdy obecnie przeprowadzone skoki rzadko kiedy wiążą się z agresją. W czasie tych już ponad stu tegorocznych napadów, żadna z osób przebywających w banku nie ucierpiała.

Napastnik z Gorzowa wciąż nieuchwytny

Bandyta, który napadł na gorzowski bank wciąż jest nieuchwytny. Jaka jest szansa na jego złapanie? Z analiz Biura Kryminalnego KGP dotyczących napadów na placówki bankowe w latach ubiegłych wynika:

* W 2008 r. miały miejsce 34 napady na placówki bankowe - wykryto wtedy sprawców 16 napadów.

* Średnia wykrywalność za ostatnie dwa lata to około 40 procent.

- Należy tu podkreślić, że jeżeli sprawcy napadów nie zostaną wykryci od razu, to potem trwa to dość długo. I jest związane ze żmudną, wielomiesięczną pracą policjantów kryminalnych i operacyjnych. Pracą, która najczęściej zakończona jest sukcesem - mówi podkomisarz Góra.

Według policji największe zagrożenie napadami jest w woj. opolskim, śląskim, dolnośląskim i na terenie podległym Komendzie Stołecznej Policji.

Czytaj też: Napad na bank trwał kilka minut. Policja szuka świadków rabunku

 

 

SŁYNNE NAPADY

Nasłynniejsze w historii napady na banki na terenie RP:

* Napad Kasę Przemysłowców Warszawskich (1906 r.)

Ośmiu przestępców napadło na Kasę Przemysłowców Warszawskich przy ulicy Zgoda 7. Naczelnik banku, który był wówczas również ochroniarzem, zaczął strzelać. To sprowokowało napastników do wymiany ognia. Strzelali do pracowników banku, ale także i do klientów. Kasjerzy zamknęli pancerne szyby, dzięki czemu złodzieje nic nie skradli.

* Napad na bank w Wołowie na Dolnym Śląsku (1962 r.)

To najsłynniejszy napad na bank minionej epoki. Dobrze zaplanowany i perfekcyjnie wykonany. Złodzieje weszli do skarbca przez dziurę wyciętą w stropie, którą wykonali za pomocą podnośnika samochodowego. Zabrali 12,5 miliona złotych w banknotach o nominałach 100 i 50 zł - to była wówczas naprawdę oszałamiająca suma. Skradzionych pieniędzy było tyle, że władze zastanawiały się, czy nie wycofać z obiegu wszystkich banknotów o tych nominałach. Miałoby to pomóc w ustaleniu sprawców, ale ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu. Zamiast tego spisano numery seryjne wszystkich banknotów i rozesłano do placówek bankowych i handlowych. Przestępcy wpadli w czasie wydawania skradzionych pieniędzy.

* Napad na bank w Otwocku (1998 r.)

Trzech zamaskowany przestępców weszło do oddziału. Przedmiotem przypominającym broń sterroryzowali kasjerkę i ochronę. Jednego z ochroniarzy uderzyli kolbą od pistoletu. Potem zrabowali worki z pieniędzmi, w których znajdowało się 200 tys. zł. Złodzieje odjechali samochodem. Po informacjach przekazanych policji i mediom, zarządzono blokadę dróg. Przestępcy postanowili więc porzucić samochód.

Wszyscy sprawcy tego napadu zostali złapani. Okazało się, że jednym z przestępców był ochroniarz banku, powiązany z gangiem wołomińskim.

* Napad na placówkę Kredyt Banku w Warszawie (2001 r.)

Czworo sprawców - trzech mężczyzn i kobieta - weszło do oddziału. W trakcie napadu zginęły trzy kasjerki. Bandyci znęcali się nad nimi przed ich zamordowaniem. Nie przeżył również jeden ze strażników. Łupem sprawców padło 100 tys. złotych.

Wszyscy przestępcy zostali złapani. Jak się okazało jeden z nich był ochroniarzem w tym oddziale, a jego kolega wpuścił całą grupę do banku. Doskonale wiedzieli, że ich łupem padnie stosunkowo mała kwota, jednak nie odstąpili od długo planowanego napadu. Po rabunku i morderstwach zniszczyli taśmy monitoringu i spalili ubrania.

Czytaj też: Napad na bank w Zielonej Górze

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie