Jak zacząć biegać? Czy wiosną pogoda w Żarach sprzyja treningom? Biegać rano czy wieczorem? Podpowiadamy

Materiał partnera zewnętrznego SWISS KRONO
Żarski parkrun, każda sobota, godzina 9.00. W ramach parkrunu biegają też Paweł Andrzejewicz i Agnieszka Łojko, oboje pracują w SWISS KRONO. W tej żarskiej firmie biega kilkadziesiąt osób.
Czas wziąć się za siebie. Tygodnie siedzenia w domu zrobiły swoje, warto więc zadbać o kondycję i… sylwetkę. Wiadomo - siłownia odpada, pływanie i zajęcia fitness w grupach też. Postawmy więc na bieganie! Wiosna nadaje się do tego idealnie. Jak zacząć biegać, w czym, gdzie i kiedy? W odpowiedziach pomogą biegacze z Żar.

- Jak zacząłem biegać? Impulsem był stan zdrowia, musiałem schudnąć – przyznaje Paweł Andrzejewicz z Żar. - Na studiach złapałem prawie 30 kg nadwagi, zacząłem mieć problemy z nadciśnieniem. Lekarz powiedział, że jeśli nie zmienię swojego życia, nawet przed czterdziestką mogę dostać zawału. Usłyszałem jeszcze, że jestem młody i mam dla kogo żyć, urodziła mi się bowiem córka.

Marlena Rybińska kiedyś biegała bardzo dużo, ale gdy pojawiły się dzieci, nie miała już czasu dla siebie. Trzy lata temu postanowiła to zmienić.

Bo bieganie sprawia mi ogromną przyjemność. To kapitalne uczucie – stwierdza.

Bieganie - od czego zacząć w Żarach

Pan Paweł przygodę z bieganiem zaczął od… wizyty u dietetyka. Poprosił, by pomógł mu zrzucić zbędne kilogramy. Dostał rozpiskę z dietą, do której zastosował się bezwzględnie.

Jak wiadomo, dieta działa cuda, ale najlepiej w połączeniu z ruchem. Paweł Andrzejewicz postawił na bieganie. Bo nie wymaga wielu umiejętności, tylko wytrwałości, bo biegało kilku kolegów, bo uprawianie tego sportu ma wiele zalet.

W czym pomaga bieganie?

  • zwiększa wydolność układów mięśniowego i kostnego
  • obniża ciśnienie
  • pozwala schudnąć.

To koledzy namówili pana Pawła, by przyszedł na żarski parkrun (ze względu na pandemię spotkania są chwilowo zawieszone). – Mieszkańcy Żar, którzy zaczynają bieganie, przychodzą na parkrun. Widzą tam i czują pozytywną energię.

W normalnych warunkach żarski parkrun jest bardzo popularny, działa prężnie, za każdym razem jest około 100 osób, a zdarza się niemal 200. Spotykamy się w każdą sobotę, bez względu na pogodę. Biegamy rano, od 9.00. Tu przygodę z bieganiem zaczynało wiele osób – stwierdza P. Andrzejewicz.

Parkrun Żary to bieg, trucht albo marsz na dystansie 5km z pomiarem czasu. Spotkania cotygodniowe i bezpłatne, odbywają się w każdą sobotę przez cały rok. Biega się lub truchta od 9.00. Tak dzieje się w ok. 80 miejscowościach w Polsce. Na całym świecie na bieg na 5 km, ale w różnych dniach i o różnych godzinach, ludzie umawiają się w ok. 2000 miejscowości. Miejscem spotkania w Żarach jest Zielony Las, ul. Leśna.

Marlena Rybińska biega w różnych godzinach, wtedy, gdy pozwala czas. - Biegam rano, o 6.00, ale i o 18.00 i 20.00. Wychowuję dwie córki, pracuję, zatem obowiązki najpierw - stwierdza.

O trasach do biegania wokół Żar, ścieżkach po Zielonym Lesie, a także o tym, w jakich butach biegać, czytaj: LINK

Paweł Andrzejewicz zaczął biegać pięć lat temu.

Początki były ciężkie. W pierwszych parkrunach przybiegałem na końcu, ale miałem ogromną motywację, żeby coś ze sobą zrobić, żeby schudnąć - przyznaje.

Od czego zacząć bieganie?

Przygodę z bieganiem najlepiej zacząć od marszobiegów, z nogi na nogę, truchtem. Czyli trochę marszu, trochę wolnego biegu. Nie należy myśleć o odległościach, pokonanych kilometrach, ale o czasie poświęconym na trening i o systematyczności.

  • W 1. tygodniu ćwiczmy tak: 30 sekund biegu, a po nim 4 minuty i 30 sekund marszu. Powtórzmy ten cykl sześć razy. Kolejne tygodnie przyniosą zmiany czasu biegu i marszu, ale zawsze trzeba powtórzyć wszystko sześć razy.
  • 2. tydzień - minuta biegania, cztery minuty marszu.
  • 3. tydzień - dwie minuty biegu, trzy marszu.
  • 4. tydzień - trzy minuty biegu i dwie marszu.
  • 5. tydzień - cztery minuty biegu, minuta marszu. Biegu przez cały czas spróbujmy dopiero w szóstym tygodniu.

Ważne! Wchodź w kolejny etap dopiero wtedy, gdy już swobodnie wykonujesz poprzedni. Bieganie nie ma być torturą, ale przyjemnością!

Gdy M. Rybińska wracała do biegania, zaczęła jej towarzyszyć młodsza córka, 11-letnia Kamila. – Najpierw były marszobiegi, bez zbytniego wysiłku, żeby się nie przemęczyła. Później zwiększałyśmy odległości.

Nigdy nie było wyznaczania celu, że muszę przebiec dwa kilometry. Tyle, ile miałyśmy wytrzymałości. Trzeba przebiec tyle, by być zadowoloną. Jak czujemy, że wystarczy, to kończymy. I wracamy do domu szczęśliwe – mówi pani Marlena.

Podkreśla, że w bieganiu chodzi o to, by być zadowolonym.

Każdy trening należy poprzedzić rozgrzewką.

O rozgrzewce, zwłaszcza kiedy biega o 6.00 rano, nie zapomina M. Rybińska. Jej znaczenie podkreśla pan Paweł. - Dla biegaczy niezwykle ważne jest rozciąganie, rolowanie, ćwiczenia wzmacniające brzuch, bo cała siła biegowa idzie z brzucha.

Po bieganiu trzeba się rolować i rozciągać, by mięśnie pozostały elastyczne. Słaba mobilność to główna przyczyna kontuzji biegacza – dzieli się swoim doświadczeniem. I namawia, by nie zniechęcać się do biegania, gdy na początku pojawią się bóle mięśni piszczelowych.

Gdy pan Paweł przetrwał trudne początki, zaczął biegać między parkrunami. Najpierw ćwiczył na bieżni w siłowni, żeby nauczyć się biegania w tempie, które później systematycznie zwiększał. Następnie biegał na stadionie Syreny w Żarach, aż… przeniósł się do lasu. I w nim biega cały czas.

Bieganie buduje więzi

Pan Paweł pokonywał najpierw „piątki, dyszki”, krótkie dystanse, które wydłużał wraz z poprawą wydolności. Tego nie naśladujcie - zanim P. Andrzejewicz przebiegł maraton, wystartował w ultramaratonie. Po roku biegania! W biegu GWiNT w Wielkopolsce wybrał najkrótszy dystans, 55 km.

Na trasie poznałem starszego pana, z którym rozmawialiśmy sobie. Trzy kilometry przed metą zabrakło mi sił. Chciałem biec, lecz nie byłem w stanie. Coś strasznego – wspomina.

Ten pan nie chciał mnie zostawić, w końcu, na moje prośby, pobiegł dalej. A ja ledwo stawiałem kroki. 500 m przed metą podbiegł do mnie gość w garniturze, mówił, że biegłem z jego tatą i zaczął mnie dopingować. Wbiegłem na metę ostatkiem sił, ledwie co mieszcząc się w limicie, bo już spuszczali powietrze z bramki. Tam czekał na mnie ten starszy pan. Gdy dostałem medal, rozpłakałem się jak dziecko.

P. Andrzejewicz w ciągu pięciu lat ukończył 20 ultramaratonów. Najchętniej biega w lesie, ale też w górach, które pokochał i gdzie uprawia trekking. W SWISS KRONO, gdzie pracuje, jest w wysokościowej grupie ratunkowej.

W zakładzie biega 30 osób, więc wymyślił, że powinni wystartować w dużej imprezie europejskiej. Jesienią zeszłego roku w gronie 10 000 zawodników SwissCityMarathon w Lucernie znalazło się 21 pracowników firmy. Sześć osób pobiegło w maratonie, a 15 – w półmaratonie. Reprezentowali różne wydziały, bo i administrację, zakup surowca, ochronę środowiska, dział uszlachetniania i fabrykę kleju. Zespół biegnący w maratonie zajął trzecie miejsce, startujący w półmaratonie – 13.

Wyjazd do Szwajcarii sfinansowało SWISS KRONO. Z pewnością przyczynił się do lepszej integracji pracowników firmy.

Bo w SWISS KRONO lubią bieganie, zresztą cały sport. Pracownicy firmy uprawiają różne dyscypliny, a sam zakład wspomaga i swoich sportowców, i tych wokół siebie.

Sport uprawia wielu naszych pracowników. Uważam, że jesteśmy jedną z najbardziej rozbieganych firm w Polsce

– zauważa Jarosław Masina, kierownik marketingu i rzecznik SWISS KRONO, sam też biegający.

Nic więc dziwnego, że żarski zakład jest współorganizatorem Dychy po Żarach i Crossu Górskiego po Zielonym Lesie. Mocno współpracuje z klubami sportowymi w Żarach i Zielonej Górze. Filozofia SWISS KRONO jest prosta: dzięki współpracy zakładu z klubami zawodnicy mogą trenować w większym komforcie, drużyny mogą osiągać wyższe wyniki. A dzięki temu rośnie grono sympatyków zespołu, przybywa kibiców, którzy w dalszej perspektywie sami zaczynają uprawiać sport i stają się aktywni.

Bieganie to sposób na spędzenie czasu z rodziną

Właśnie w Crossie Górskim po Zielonym Lesie w 2018 roku swój pierwszy medal po powrocie do biegania (brązowy) zdobyła Marlena Rybińska, pracująca w SWISS KRONO. Rok później po brąz w minicrossie sięgnęła jej córka Kamila. Rodzina mieszka w pobliżu Zielonego Lasu w Żarach, więc korzysta z jego ścieżek:

Mam dwie córki i bardzo dobry kontakt z nimi. Ale bakcyl biegania połknęła tylko młodsza. Dla mnie to pasja, dla niej też. Widzę, że chce biegać, przebywać ze mną w naturze, w otoczeniu zieleni i śpiewających ptaków. Polecam, to świetny sposób na spędzenie czasu z mamą.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3