Jakie są odjazdowe, a jakie obciachowe miejsca w Kostrzynie?

Jakub Pikulik 95 722 57 72 [email protected]
Te miejsca w Kostrzynie nad Odrą warto odwiedzić.
Te miejsca w Kostrzynie nad Odrą warto odwiedzić. Jakub Pikulik
Udostępnij:
Niepowtarzalny klimat miasta tworzy jego burzliwa historia, zaskakujące miejsca i piękna przyroda. To właśnie ich tropem chcę Was poprowadzić po moim mieście.

Szkoda, że wycieczkę po moim rodzinnym mieście zaczynamy w miejscu, które z jednej strony jest jego dumą, a z drugiej obciachem. I to jakim! Mowa o dworcu kolejowym - tak, to tu zaczyna wizytę w Kostrzynie większość przyjezdnych. Dworzec przeszedł gruntowny remont, wreszcie jest prawdziwą wizytówką miasta. Często widzę ludzi, którzy z zadziwieniem oglądają jego konstrukcję. A ludzi tu sporo. Większość dojeżdża do pracy w Berlinie. Podziwiają, bo to przecież jeden z zaledwie dwóch dwupoziomowych dworców kolejowych w Polsce. Szkoda, że prowadzące do niego tunele remontu się nie doczekały. Cuchną, są coraz bardziej pomazane sprayem. Idąc nimi, wstrzymuję oddech. Zazwyczaj działa...

Na szczęście po wyjściu z dworca można trafić na coś, czego akurat w Kostrzynie nikt by się nie spodziewał. Czerwona, oryginalna, angielska budka telefoniczna szybko odwraca uwagę od śmierdzących tuneli. No i coś jeszcze. Przy dobrej pogodzie można w okolicy dworca i budynku poczty spotkać najprawdziwszego pucybuta! To Dariusz Gruźliński, policjant na rencie, który w ten sposób zasłynął nie tylko u nas. To prawdopodobnie jedyny pucybut w Lubuskiem, jeden z niewielu w Polsce. Swoje usługi oferuje w kratkę, ale zawsze dodaje centrum miasta kolorytu.

Czytaj więcej o Kostrzynie nad Odrą: **Kostrzyn nad Odrą - informacje, wydarzenia, artukuły**

Sztuka i żużel

Znasz inne miejsca? Daj znać!

A może znasz miejsca w Twojej miejscowości, które zasługują na umieszczenie w naszym rankingu? W jaki sposób? Wyślij mail z uzasadnieniem na redakcyjną skrzynkę [email protected] gazetalubuska.pl
Zadzwoń lub odwiedź nas w redakcjach:
- 95 722 57 72 w Gorzowie
- 95 758 07 61 w Słubicach
- 95 742 16 83 w Międzyrzeczu

Teraz coś dla fanów żużla i sztuki przez duże S. Jak można połączyć te dwie rzeczy? Zapraszam do pracowni plastycznej Meszuge. Prowadzi ją Mariusz Kaczmarek, artysta plastyk, ale też wielki kibic czarnego sportu. W podziemiach dawnego urzędu miasta przy ul. Kościuszki pachnie farbą drukarską. Znajdziemy tu nie tylko obrazy, jedną z niewielu w kraju pras litograficznych (to wymierająca technika druku), ale też setki żużlowych pamiątek. Są tu stare zdjęcia żużlowców, programy sprzed wielu lat, unikatowe już proporczyki. Kaczmarek namalował podobizny niektórych zawodników Stali Gorzów! Jest coś jeszcze. W jednym z pomieszczeń powstała miniatura toru przy Śląskiej w Gorzowie! Tego oryginalnego, sprzed przebudowy. A na nim są miniaturowi żużlowcy!

Z pracowni mamy blisko na ul. Sportową. To przy niej stoi stara lokomotywa Pt47. Wyprodukowano ją w 1949 r., a służbę zakończyła 28 maja 1987 r. Od tego czasu jest... pomnikiem. Doskonale widać ją z ulicy, ale niewielu wie, że można zajrzeć do jej wnętrza. Wystarczy wdrapać się po dość stromych schodkach. Drzwi są otwarte. Aż żal bierze, że większość z wyposażenia rozkradli złomiarze. Ale niektóre kurki, przekładnie, mechanizmy wciąż jeszcze działają. Nie wierzycie? Spróbujcie! Przekonacie się, że praca maszynisty nie była lekka.

Szaszłyki? Palce lizać!

Zgłodnieliście? Wybierzcie się do baru Gucio. Uwielbiam przyrządzane tu szaszłyki. Nigdzie indziej nie smakują tak, jak właśnie w tym barze. Znaleźć go łatwo: jest położony przy wylocie z miasta w stronę Szczecina. Bar cieszy się ogromnym powodzeniem wśród kierowców, a prawdziwe oblężenie przeżywa w czasie Przystanku Woodstock.

Jeśli już jesteśmy przy tej imprezie, to wybierzmy się w miejsce, które znają setki tysięcy, jeśli nie miliony ludzi. O czym mowa? O woodstockowej górce. To tu co roku na Przystanku Woodstock rozbija się Akademia Sztuk Przepięknych. Ale wtedy jest gwarno, ciasno, upalnie. Ja wolę się tu wybrać wiosną, jesienią, albo nawet zimą. Widok jest przepiękny! Niemal zawsze rozciąga się stąd panorama miasta. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć oddalony o 30 km... Oderturm we Frankfurcie! Zimą, gdy leży śnieg, wzgórze służy maluchom. Zjazd na sankach z tego miejsca to prawdziwa frajda. Przy okazji moja prośba: jeśli już wjeżdżacie lub wchodzicie na woodstockowe wzgórze, zabierzcie stąd po sobie śmieci.

Chcielibyście poczuć klimat drugiej połowy lat 90.? Zapraszam na bazar. Co prawda teraz jest on już cieniem ogromnego kompleksu z czasów swojej świetności, ale wciąż można tu zasmakować i powąchać klimatu sprzed lat. Wystarczy wejść pomiędzy stragany, żeby uderzył nas zapach grillowanej lub smażonej kiełbasy. Klienci z Niemiec ją uwielbiają, a to właśnie oni zostawiają tu najwięcej pieniędzy. I choć większość oferowanych artykułów nie grzeszy jakością, to ceny są przystępne. Kiedyś wiele towarów chowano tu "pod ladą": podrabiane płyty, ciuchy znanych marek. Teraz czasy są inne. Ale na mojej twarzy pojawia się uśmiech, gdy wspominam zakupy, które robiliśmy tu niegdyś z rodzicami, przeciskając się alejkami wśród setek innych klientów.

Widok jest przepiękny! Niemal zawsze rozciąga się stąd panorama miasta. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć oddalony o 30 km... Oderturm we Frankfurcie!

Tu Warta wpada do Odry

Jeśli jesteście miłośnikami przyrody, możecie wyskoczyć za miasto. Ja uwielbiam trzy miejsca. Pierwszy to cypel, gdzie Warta wpada do Odry. Przy niskim poziomie wody wędruję do samego końca. Stojąc na cyplu przed sobą mam już tylko wodę. Widoki, cisza i spokój naprawdę pozwalają się odprężyć. Drugie miejsce to zabytkowa stacja pomp na os. Warniki. Budynek robił na mnie wrażenie odkąd pamięta. Dodatkowo od niedawna zaczynającym się tu wałem można udać się na naprawdę długi spacer. Warto odwiedzić też Wyspę Odrzańską. Lubię rozciągający się stąd widok na Twierdzę Kostrzyn. Widać ją z zupełnie innej perspektywy. Lubię oglądać stare, wybudowane przez Niemców, a ostatnio zamieszkałe przez Rosjan koszary. Od początku lat 90. nikt tu nie mieszkał.

Gdy przyjeżdżają do mnie znajomi spoza Kostrzyna, zawsze muszę się tłumaczyć z kilku rzeczy. Poza smrodem w tunelach dworca pytają o budynek z dwoma wieżami, stojący przy drodze w stronę Gorzowa. Dawniej służył kolejarzom, teraz pozostały po nim tylko ściany. Drugi to dawna stacja transformatorowa przy ul. Wyszyńskiego. Idealne miejsce na restaurację, loft czy galerię. Też stoi puste i niszczeje. Szkoda, że nikt o nie nie dba, bo moim zdaniem takich, ocalałych po wojnie budowli, mamy w mieście niewiele.

Oferty pracy z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie