Jan Błachowicz: To będzie moja sobota. Znokautuję Cumminsa w drugiej rundzie

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Jan Błachowicz
Jan Błachowicz youtube.com/UFC
- To fajny test po porażce z Alexandrem Gustafssonem. Wtedy stójka działała idealnie, a nie zagrały mi zapasy. Podczas przygotowań mocno skupiliśmy się na tym elemencie. Zobaczymy, jak to zaprocentuje w walce - podkreśla Jan Błachowicz (MMA 19-6), który podczas sobotniej gali UFC 210 w Buffalo zmierzy się z Amerykaninem Patrickiem Cumminsem (8-4).

Od tygodnia jest Pan w USA, w niedzielę w Buffalo zawalczy Pan na gali UFC 210. Jak wrażenia z Buffalo?
Pogoda jest strasznie słaba, jest zimno i cały czas pada. Na szczęście kiedy wybraliśmy się nad Niagarę, trafiliśmy akurat jedyny ładny dzień. Skorzystaliśmy z tego w stu procentach, widok był bardzo fajny. To trzeba zobaczyć. Zwłaszcza że byłem tak blisko - gdybym tam nie pojechał, na pewno bym żałował. Po Buffalo raczej dużo nie chodzimy, pogoda do tego zniechęca. Zwiedziliśmy tylko najbliższą okolicę. Byliśmy w militarnym parku, widzieliśmy statki z okresu II Wojny Światowej. Zaskoczyło nas to, że w Buffalo spotkaliśmy wiele polskich akcentów. Dowiedzieliśmy się, że Kazimierz Pułaski jest tu uważany za twórcę amerykańskiej kawalerii. Praktycznie na każdym rogu widać tu jakieś nawiązanie do naszego kraju. To bardzo miłe.

Jak czuje się Pan na ostatniej prostej przed sobotnią walką?
Teraz akurat trochę słabo. Zostały mi ostatnie kilogramy do ścięcia, to najgorszy moment dla każdego zawodnika. (śmiech) [Rozmawialiśmy w czwartek wieczorem czasu polskiego - red.] Ale wiem, że kiedy jutro po ważeniu coś zjem, będzie już bardzo dobrze. Czuję, że to będzie moja sobota. Jestem naprawdę dobrze przygotowany. Fizycznie i mentalnie. Sparingi wychodziły mi idealnie. Jeżeli nie zawiedzie mnie głowa, a pod tym względem powinno być dobrze, w sobotę będzie ogień.

Marcin Tybura o walce Błachowicza z Cumminsem

Po kontuzji dłoni, przez którą nie zawalczył Pan w lutym z Ovincem St. Preux, nie ma już śladu?
Na szczęście tak. Wszystko dzięki Piotrkowi Kwiatkowskiemu z Rehabilitacji Łomianki oraz ekipie z Centrum Medycznego MML. Uraz jest zaleczony, czuję się jakby nigdy go nie było.

Nadal trochę szkoda Panu walki z wysoko notowanym OSP, czy już Pan się z tym pogodził?
To już dla mnie stara sprawa. W ogóle zapomniałem, że ta walka miała dojść do skutku. Wiadomo, na początku było rozczarowanie. Ale to bardzo szybko minęło. Nie płaczę nad rozlanym mlekiem, idę dalej.

Najlepszym przykładem jest Pana kolega z S4 Fight Club, Marcin Tybura, któremu odwołano dwie walki, kiedy w końcu wszedł do oktagonu wygrał, a teraz zmierzy się z byłym mistrzem UFC wagi ciężkiej Andrejem Arlovskim?
Tak, Marcin faktycznie miał swoje przeboje z odwołanymi walkami, a ja z ręką. Jego walka skończyła się dobrze, liczę na to, że podtrzymam tę passę pomimo pewnych problemów po drodze.

Jak widzi Pan szanse Tybury z Arlovskim?
Głęboko wierzę w Marcina. Jest w stanie przejść każdego. Wydaje mi się, że to Arlovski będzie miał problem z tym, co zrobić z Marcinem. Uważam, że "Tybur" ma papiery na to, by pokonać Białorusina i w stójce i w parterze.

Pana sobotni rywal, Patrick Cummins, to dobry przeciwnik w tym momencie Pana kariery?
Wydaje mi się, że tak. To będzie fajny test po walce z Alexandrem Gustafssonem. [We wrześniu Błachowicz przegrał ze Szwedem na punkty - red.] Wtedy stójka działała idealnie, a zapasy mi nie zagrały. Teraz je zweryfikujemy, sam jestem ciekaw, jak będzie to wyglądało. Podczas przygotowań mocno skupiliśmy się na tym elemencie. Zobaczymy, jak to zaprocentuje w walce. Cummins jest numerem 12 w rankingu, ja też jestem 12. Włodarze UFC nie mogli tego zestawić lepiej.

Najsłabszym punktem Cumminsa powinna być stójka?
Jest w tej płaszczyźnie bardzo dziurawy. Nie narzuca też zbyt mocnego tempa. Ale walka walce nierówna, teraz może wyglądać trochę inaczej. Dlatego jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz. Trzeba będzie uważać przede wszystkim na jego sprowadzenia, nie mogę dać się skontrolować na macie. Z drugiej strony nie jesteśmy małymi chłopcami, a w rękawicach do MMA każdy cios jest groźny. W stójce też postaram się nie wyłapać żadnego mocnego uderzenia czy kopnięcia.

Kiedy Cummins przegrywa, to przez nokaut. Po czterech walkach z rzędu zakończonych decyzją sędziów postara się Pan skończyć go przed czasem?
Byłoby fajnie. Zawsze przyjemnie jest skończyć rywala. Na pewno będę szukał nokautu. Wizualizuję sobie, że stanie się to w drugiej rundzie. Chcę go skończyć w stójce, ale jeśli walka przeniesie się do parteru, to nie będę oddawał korzystnej pozycji na siłę, byle tylko wstać. Jeżeli będzie taka okazja, wykorzystam swoją przewagę w parterze. Uciekał do stójki będę, jeśli on będzie na górze.
W październiku UFC po raz drugi zorganizuje galę w Polsce. Były już jakieś rozmowy na temat Pana występu w trójmiejskiej Ergo Arenie?
Na razie nie było żadnego kontaktu w tej sprawie. Skupiam się na walce z Cumminsem. Ale nie ukrywam, że fajnie byłoby znów wystąpić przed polską publicznością. I zmazać zły występ z Krakowa. Liczę na to, że załapię się na kartę walk w październiku.

Do gali w Polsce zostało ponad pół roku. Jeśli wystąpi Pan w Ergo Arenie będzie Pan chciał w międzyczasie zrobić jeszcze jedną walkę?
Pół roku to faktycznie dość długa przerwa. Dlatego fajnie byłoby po walce z Cumminsem zrobić dwa, trzy tygodnie roztrenowania i szybko złapać kolejny pojedynek, żeby nie czekać tyle czasu. Zobaczymy, jakie plany wobec mnie będzie miało UFC. W tej chwili najważniejsza dla mnie jest walka z Cumminsem. A dalej co ma być, to będzie.

Październikowa gala powinna być większym sukcesem komercyjnym niż ta sprzed dwóch lat? Choćby ze względu na to, że Polacy w UFC osiągają duże sukcesy, Joanna Jędrzejczyk jest mistrzynią wagi słomkowej, a Karolina Kowalkiewicz, Krzysztof Jotko, Pan, Marcin Tybura i Daniel Omielańczuk są notowani w "15" swoich kategorii wagowych.
Mam taką nadzieję. Wierzę w to, że UFC nie popełni drugi raz tych samych błędów promocyjnych. Teraz powinno wyjść dużo lepiej. Pod względem promocji, organizacji, jak i samych walk. Chociaż te ostatnie zależą głównie od zawodników.

W walce wieczoru gali w Buffalo mistrz Pana kategorii półciężkiej Daniel Cormier zmierzy się z Anthonym "Rumble" Jonhsonem. Kto jest Pana faworytem?
Szanse oceniam pół na pół. Jeśli dojdzie do drugiej rundy, przewagę będzie miał Cormier. Jeśli wygrać ma "Rumble", to tylko i wyłącznie przez nokaut w pierwszej.

Jeśli będzie Pan piął się w rankingach, być może kiedyś przyjdzie okazja zmierzyć się z jednym z nich. Który bardziej by Panu odpowiadał?
Trudno powiedzieć. "Rumble" ma beton w pięściach, Cormier to tytan kondycyjny i zapaśniczy. Każdy ma swoje plusy, ich minusy też pewnie dałoby się znaleźć. Jeśli kiedyś dojdzie do takiego starcia, wtedy będę rozkminiał, co i jak. Bo oczywiście fajnie byłoby zawalczyć i z jednym i z drugim.

Johnson wyznał ostatnio, że kiedy startował w wadze półśredniej, przed jedną z walk zbił 28 kilogramów w dwa miesiące. Temat ścinania wagi w ostatnich miesiącach jest bardzo głośny, u części zawodników organizm się buntuje i nie są w stanie przystąpić do walki, zdarzają się nawet przypadki śmiertelne. Jak Pan podchodzi do zbijania wagi?
W moim przypadku startuję z około 106 kilogramów. Nad całą procedurą czuwa mój dietetyk Jacek Feldman. Rozpisuje mi taką dietę, że waga schodzi, a mimo tego czuję się silny i najedzony. W ten sposób zbijam wagę do około 97-98 kilo. Wtedy mocno obcinam węglowodany w pożywieniu i pozostałe kilogramy tuż przed ważeniem ścinam z wody w organizmie. Dzięki pomocy dietetyka nie mam z tym większego problemu. Przechodzę to w miarę komfortowo. W miarę, bo lubię jeść. Dużo i niezdrowo. (śmiech) Do robienia wagi podchodzę z głową. Zbijanie 20 czy więcej kilo jest dla mnie chore, prędzej czy później odbije się to na zdrowiu takiego zawodnika. U mnie to około cztery kilo typowego ścinania z wody, resztę załatwia dieta.

Wiele federacji, w tym UFC, wprowadziło dwa ważenia. Poranne, na którym robi się wagę i popołudniowe, dla kibiców i mediów, na którym podaje się wyniki pierwszego ważenia, a w międzyczasie zawodnicy mogą się nawodnić i najeść. Według Pana obecne przepisy dostatecznie chronią zawodników?
Patrząc na to, co dzieje się na świecie, wielu zawodników cierpi z powodu zbijania wagi. Zdarzają się nawet zgony. To nie jest w porządku. Wiadomo, wielu dla pieniędzy zrobi wszystko. Na najwyższym poziomie szczegóły mają duże znaczenie. Dwa czy trzy kilo więcej podczas walki robi różnicę, wielu będzie szukało takiej przewagi. Ale czy warto ryzykować kosztem zdrowia, a nawet życia? Niech każdy sobie odpowie na to pytanie. Jesteśmy dorośli, każdy wie co i za ile robi. Nie jestem zwolennikiem zakazywania, ale z drugiej strony czasem ostrzejsze przepisy by się przydały. Dopóki ich nie ma, powinien wygrać zdrowy rozsądek wśród zawodników.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Marcin Tybura o walce Błachowicza z Cumminsem

Wideo

Materiał oryginalny: Jan Błachowicz: To będzie moja sobota. Znokautuję Cumminsa w drugiej rundzie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3