Janosik, Kloss byliby dumni! Posłuchaj, jak artyści Filharmonii Zielonogórskiej grają muzykę z polskich seriali, jedź do Łagowa na Bel Canto

Zdzisław Haczek
Zdzisław Haczek

Wideo

Udostępnij:
Na początku czerwca 2018 r. muzycy Filharmonii Zielonogórskiej dali porywający koncert polskiej muzyki filmowej, a na koniec miesiąca zapraszają do Łagowa na Festiwal Bel Canto.

Są takie koncerty w Filharmonii Zielonogórskiej, że cieszę się, iż nie zajmuję melomanom fotela, tylko stoję pod ścianą za statywem z kamerą. Bo bym przecież nie usiedział! Tylko entuzjastycznie z fotela wyskoczył. A w piątek, 8 czerwca 2018 r., Jan Walczyński - znany i ceniony dyrygent i aranżer - kolejny raz przywiózł do Zielonej Góry muzykę filmową. Zabrzmiały szlagiery kina przedwojennego, skomponowane m.in. przez Henryka Warsa jak „Miłość ci wszystko wybaczy” z filmu „Szpieg w masce” z 1933 r. czy „Ach, jak przyjemnie” z filmu „Paweł i Gaweł” z 1938 r.

Ale w części drugiej koncertu J. Walczyński zaprosił na spotkanie z polskim serialem telewizyjnym. I co się okazało? Na przykład to, że motywy z „Janosika”, „Stawki większej niż życie” czy „Czarnych chmur” są czymś w rodzaju piosenek w wykonaniu światowych gwiazd, otwierających kolejne części filmów z Bondem. Rozpoznawalne, porywające... Po prostu świetne kompozycje. A jeszcze jak zostały przez zielonogórskich filharmoników zagrane!

Ale Jan Walczyński uświadomił nam też coś innego. Oto przebojową muzykę do naszych seriali często pisali najznakomitsi polscy jazzmani. - Ale tu mamy jazz bez jazzu - dopowiadał dyrygent i aranżer. Bo przecież faktycznie „Stawka większa niż życie” czy „Janosik” - ale też „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” - to kapitalna muzyka Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza (rocznik 1928), który już pod koniec lat 40. XX wieku otwierał Polaków na jazz. Co nie było w socrealizmie takie proste.

Piękne nuty do seriali „Lalka” (1977) czy „Polskie drogi” (1977) napisał Andrzej Kurylewicz, którego w połowie lat 50. XX w. wyrzucono z uczelni za propagowanie jazzu - „szkodliwego produktu imperializmu”. „Przyłbice i kaptury” (1985) to kompozycja Wojciecha Karolaka - wirtuoza organów Hammonda. A „Prawo i pięść” (1964), czyli „polski western” z akcją osadzoną tuż po wojnie na Ziemiach Odzyskanych? W czołówce i ostatniej scenie, kiedy Gustaw Holoubek jedzie gazikiem, słyszymy jak Edmund Fetting śpiewa balladę „Nim wstanie dzień” ze słowami Agnieszki Osieckiej... Autor muzyki: Krzysztof Komeda - przedwcześnie zmarły gigant światowego przecież jazzu.

Zielonogórscy filharmonicy wśród pięknych okoliczności przyrody w Łagowie
A tego weekendu (29 czerwca - 1 lipca 2018) w malowniczym Łagowie artyści Filharmonii Zielonogórskiej zachwycą trzema koncertami w ramach III Festiwalu „bel canto”.
Artyści wystąpią w amfiteatrze:
- piątek 29 czerwca 2018, 18.00 - koncert symfoniczny „Śpiewamy polskie pieśni narodowe” (orkiestra FZ pod batutą prof. Czesława Grabowskiego),
- sobota, 30 czerwca 2018, 21.00 - koncert kameralny (soliści: Marta Lasota - sopran, Paweł Ślusarz - bas, akompaniament: Ryszard Zimnicki - fortepian),
- niedziela, 1 lipca 2018, 16.00 - koncert symfoniczny „Opera i operetka” – koncert symfoniczny (orkiestra FZ pod batutą prof. Czesława Grabowskiego, soliści: Marta Lasota - sopran, Paweł Ślusarz - bas.
Na wszystkie wydarzenia wstęp wolny.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie