Janusz Kubicki:- Władza samorządowa nie jest wszechwładna

Janusz Kubicki
Po publikacji artykułu "To irytuje zielonogórzan" prezydent Janusz Kubicki postanowił zabrać głos. W swojej obszernej opinii stara się wyjaśnić, jak skomplikowanym organizmem jest miasto i o tym co może, a czego nie może władza. Jesteście ciekawi, jak wygląda miasto z tej drugiej, decyzyjnej  strony?
Po publikacji artykułu "To irytuje zielonogórzan" prezydent Janusz Kubicki postanowił zabrać głos. W swojej obszernej opinii stara się wyjaśnić, jak skomplikowanym organizmem jest miasto i o tym co może, a czego nie może władza. Jesteście ciekawi, jak wygląda miasto z tej drugiej, decyzyjnej strony? arch. "GL"
Po publikacji artykułu "To irytuje zielonogórzan" prezydent Janusz Kubicki postanowił zabrać głos. W swojej obszernej opinii stara się wyjaśnić, jak skomplikowanym organizmem jest miasto i o tym co może, a czego nie może władza. Jesteście ciekawi, jak wygląda miasto z tej drugiej, decyzyjnej strony?

W „GL” (24.11.2017) przeczytałem dość obszerny artykuł pt. „To irytuje zielonogórzan”, a dzień później pytanie: „Czy prezydent Zielonej Góry stał się butny?” Rozumiem, że tymi materiałami „GL” rozpoczęła rok wcześniej kampanię wyborczą. Pozwólcie więc, że jako osoba najbardziej zainteresowana dodam do tego swoje trzy grosze. Chciałbym się odnieść do artykułu „To irytuje zielonogórzan”, bo ten materiał jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji o tym, jak skomplikowanym organizmem jest miasto, i o tym co może, a czego nie może władza.

Te rzeczy irytują zielonogórzan [ZDJĘCIA]

Wcale tak nie jest, że prezydent może wszystko...
Od pewnego czasu obserwuję zjawisko przypisywania władzy samorządowej omnipotencji – czyli możliwości zarządzania wszystkim, co znajduje się na terenie miasta. Mówiąc kolokwialnie PREZYDENT może wszystko! Tymczasem tak nie jest!

Władza samorządowa, w tym Prezydent, nie jest wszechwładna ani wszechogarniająca. Jest ograniczona przepisami prawa, a w szczególności ŚWIĘTYM PRAWEM WŁASNOŚCI, prywatnej i spółdzielczej.

Spójrzmy na to poprzez pryzmat wspomnianego w artykule zestawienia. Pan L. Kalinowski pisze – ludzi irytują stare tablice na stacjach kolejowych. Stacje kolejowe to teren zarządzany przez PKP i to PKP decyduje o tym, czy tablice wymienić. Pod tym względem koleje były zawsze trudnym partnerem. Żeby nie powiedzieć, że PKP są Państwem w Państwie.

Warto przypomnieć, iż według tej instytucji gorzowianie tuż po wojnie wysiadali na stacji: Kobylagóra, a jeszcze wiele lat po połączeniu Nowogrodu Bobrzańskiego i Krzystkowic mieszkańcy nowo powstałego miasta mieli do dyspozycji dwie stacje: Nowogród Bobrzański i Krzystkowice. Jednak dla wszystkich „zirytowanych” tą sytuacją mam dobrą wiadomość. Prowadzimy w tej sprawie rozmowy z PKP. Ba, jesteśmy gotowi pokryć koszty realizacji po to, by zielonogórzanie zaczynali lub kończyli podróż na stacji Zielona Góra-Główna, po drodze mijając przystanki Zielona Góra-Przylep czy Zielona Góra- Stary Kisielin. Rozmowy w tej sprawie trwają, o zgrozo już dwa lata! Podobnie sprawa ma się z zamkniętym przejściem kolejowym między Zaciszem i Leśnym. To gestia kolejarzy i nam nic do tego – jako władze miasta nie mamy żadnych możliwości prawnych. Możemy tylko rozmawiać i przekonywać, ale w tej sprawie zarządcy torów są nieugięci.

Tereny prywatne często stają się utrapieniem dla miasta
W istocie tak samo rzecz ma się z terenami Domów Towarowych Centrum i po byłej Estradzie. W 1989 r. Polacy gremialnie zagłosowali za zmianą ustroju. Ustanowiono w nim PRAWO WŁASNOŚCI. A oba te tereny są prywatne. Możemy się irytować, nawet przeklinać, ale tak naprawdę to wszystko. O ile jednak w sprawie terenu po Estradzie po latach właściciel wykonał przyjazny ruch i na jego prośbę radni zmienili obowiązujący tam dotąd plan zagospodarowania przestrzennego, zmieniając przeznaczenie terenu z kulturalnego na handlowy. Nowy właściciel obiecał teren zagospodarować. Choć nie wiem, jak Państwo zareagują, gdy w tym straszącym dziś swym wyglądem miejscu powstanie kolejny supermarket, i to prawdopodobnie najładniejszy. Ale to już decyzja właściciela. W tym temacie możliwości były dwie. Albo kolejne lata „bałaganu” w centrum miasta albo inwestycja. Wybór zero jedyn¬kowy. Zdecydowałem się na inwestycje. W ostatnim okresie wreszcie samorząd, nie Prezydent, tylko Rada Miasta, dostał instrument pewnego nacisku w postaci możliwości naliczenia dodatkowych podatków. Niby fajnie, można by powiedzieć hurra, ale… No właśnie zawsze jest jakieś ale. Jest on tak skonstruowany, iż potrzeba 5 lat, by go móc wykorzystać.

Natomiast jeśli chodzi o teren po CENTRUM, to nie możemy się jak dotąd porozumieć z właścicielem i nie mogę Państwu obiecać, kiedy to nastąpi. To nie my jesteśmy właścicielem CENTRUM! Powiem więcej, nawet nie jesteśmy właścicielem całości Centrum Biznesu. Bo wcześniej ktoś sprzedał 1/3 budynku. Chyba po to, żeby jeszcze bardziej skomplikować sytuację. Dlatego liczę też na pomoc mediów, iż w rzeczonej sprawie naciskać będą nie tylko władze miasta, ale i właściciela. My od dawna deklarujemy rozwiązanie sprawy, ale na partnerskich warunkach. Również dlatego, że za lat kilka nie chcemy się tłumaczyć przed prokuratorem. Na tej transakcji mają zarobić wszyscy, w tym również miasto.

Takich przykładów, gdy natrafimy na mur w postaci prawa własności, można by mnożyć - LOK, Złoty Dom, Gwardia. Tak proszę Państwa – Prezydent i Rada Miasta nie są wszechwładni. Choć wielu tak sądzi.

Miasto plany ma ambitne...

Pisze Pan redaktor o irytacji z powodu braku basenu letniego przy CRS-ie i rozsypującej się widowni amfiteatru i „niezachęcającym” kąpielisku w Ochli. Obiekty odległe, ale coś je łączy. W naszej koncepcji nie przewidujemy basenu letniego przy CRS-ie, bo funkcję letniego kąpieliska ma pełnić Ochla. Piękna, zmodernizowana z basenami, zjeżdżalniami dla dzieci i dorosłych, placami zabaw, miejscami do leżakowania, grillowania, domkami campingowymi itp.

Nasz plan jest ambitny. Modernizacja amfiteatru i powstanie ciągu sportowo-rekreacyjnego od amfiteatru do Ochli. Projektanci nad tym pracowali, przeprowadziliśmy w tej sprawie konsultacje społeczne. Zielonogórzanom generalnie ten zamysł się podobał, po czym grupa ludzi określająca się jako „ruchy miejskie” zablokowała rewitalizację Wzgórz Piastowskich. Tym sposobem i modernizacja amfiteatru, i nowe obiekty sportowe, i uporządkowanie Ochli przeciąga się w czasie. Ale tutaj chciałbym podkreślić, iż jestem zdeterminowany. Ten projekt, może w okrojonym zakresie, musi powstać bo to się zielono¬górzanom po prostu należy. Uczestnicząc w konsultacjach społecznych przekonałem się, iż mieszkańcy miasta chcą jego realizacji. Będziemy modernizować amfiteatr, zrewitalizujemy Wzgórza Piastowskie i poprawimy Ochlę. Trochę szkoda, iż nie wszystko uda się zrealizować w przyszłym roku, ale – jeśli będzie mi to dane – zrealizujemy to w latach następnych.
Z listy redaktora Kalinowskiego zostały trzy pozycje.

Szyba przy Ratuszu.

Rzeczywiście kicha. Pomysł, za którym onegdaj mocno optowali artyści i zielonogórscy muzealnicy, okazał się niewypałem. Od dłuższego czasu głowimy się w jak ten niewypał rozbroić. Zresztą dwóch radnych – Andrzej Brachmański i Paweł Wysocki – suszą mi tym głowę nieustannie. Powiem Państwu – mam dylemat: czy wydawać kilka milionów złotych na nową, może lepszą szybę, czy też zakryć po prostu pozostałości kamienicy przy Ratuszu i przywrócić temu miejscu funkcje spacerową; a może zrobić tu plac zabaw albo zrealizować jeszcze jakiś inny pomysł? Za podpowiedzi będę wdzięczny. Wydawanie kolejnych milionów na kolejną szybę specjalnie mi się nie uśmiecha.

Bazgroły irytują wszystkich

Pobazgrane kamienice. Tak, to rzecz z listy red. Kalinowskiego najbardziej irytująca. Ale kto je bazgra? Prezydent, radni, urzędnicy? Dobrze wiecie, że nie! Bazgrają je nasze latorośle. Nastoletnie dzieci przysłowiowych: Kowalskiego, Nowaka...

Mówiąc o pobazgranych kamienicach, powinniśmy sami siebie zapytać: jak wychowaliśmy nasze dzieci, że niszczą bezmyślnie mury?

Powinniśmy zapytać, czy zawsze reagujemy właściwie na przykłady niszczenia rzeczy? Zapytać rodziców i nauczycieli – gdzie robimy błędy, dlaczego nie udaje się, zapewne mimo starań, wychować dzieciaki na fajnych ludzi? Oczywiście nie dotyczy to większości. Pobazgrane kamienice to dobry punkt wyjścia dla nas do rozmowy o to, dlaczego spray jest na murach, dlaczego dopalacze i narkotyki cieszą się taką estymą, a chuligani rosną w siłę? Może by tak zielonogórskie media, ruchy miejskie, stowarzyszenia i organizacje, szkoły i przedszkola zainicjowały taką dyskusje? A wracając do bazgrołów – irytują powszechnie. Dlatego miasto poparło, też finansowo, inicjatywę radnych z Klubu „Zielona Razem” porządkowania kamienic. Cieszę się, że mocno włączyła się w to młodzież wielu szkół. Jestem wdzięczny firmie Fast i p. Patrykowi Proszkowi za mocne wsparcie tej akcji. Będziemy walczyć z bazgrołami, ale ta walka rozgrywa się nie w urzędzie ani nawet na ulicach, lecz w każdym zielonogórskim domu. Wierzę w to, że nowoczesny monitoring, który ma zostać zainstalowany za ponad 4 mln zł, pomoże nam w walce. Jego montaż ma się zakończyć w maju 2018.

Słabo z zielenią

Aż ciśnie mi się na usta przysłowie – nikt nie jest prorokiem we własnym domu. Bo kiedy przyjeżdżają do naszego miasta ludzie z zewnątrz, to pierwsze na co zwracają uwagę to zieleń. „Ojej, ile tu zieleni, jakie zielone miasto” – nie słyszeliście tego nigdy? Bo ja bardzo często. I podkreślam – zieleń to nie tylko sprawa władz. Nie jest źle z zielenią w mieście! Ale tu uderzam się w piersi, w tym roku było fatalnie, wręcz tragicznie z koszeniem trawy. System zlecania utrzymania zieleni przez zewnętrzne firmy się nie sprawdził. Dlatego w przyszłym roku wracamy do „systemu miejskiego”, czyli zieleń będzie utrzymywać miejska firma. Podjąłem tę decyzję, bo byłem już zmęczony corocznym narzekaniem na stan naszych trawników.

Walką z firmami, które mówiły, że się nie da, że to niemożliwe, że za mało pieniędzy. Ja po prostu chciałbym, aby w naszym mieście były piękne rabaty kwiatowe, nowoczesne, zagospodarowane ronda. Marzy mi się, abym usłyszał od zielonogórzan: „Jakie piękne kwiaty, zieleń”. Jestem przekonany, iż w przyszłym roku będzie o wiele lepiej.

Trzeba też jasno powiedzieć: zieleń miejska to nie skansen! Trzeba nią aktywnie zarządzać. Wycinać co trzeba, w tym i drzewa. Nasadzać, gdzie można. Ale to zupełnie odmienna opowieść, długa, a łamy gazet nie są z gumy. A póki co zachęcam do dyskusji na moim profilu facebookowym, na stronie urzędu miasta i do kontaktów z Radnymi.

Sprawdź! Te rzeczy irytują zielonogórzan [ZDJĘCIA]

Zobacz także: Janusz Kubicki o autobusach na prąd

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie