Jarosław Szarek przejmuje ster w IPN. Nadchodzi czas wielkich zmian

Dorota Kowalska
Jarosław Szarek został w piątek nowym szefem Instytutu Pamięci Narodowej. Zdążył już skrytykować jego poprzednie kierownictwo
Jarosław Szarek został w piątek nowym szefem Instytutu Pamięci Narodowej. Zdążył już skrytykować jego poprzednie kierownictwo Michał Dyjuk
Stało się tak, jak przypuszczała większość: nowym prezesem IPN został Jarosław Szarek, były uczeń i podwładny wicemarszałka Ryszarda Terleckiego z PiS. Tym samym o przyszłości tej instytucji decydują dzisiaj wyłącznie ludzie związani z PiS

Agencja Informacyjna Polska Press/x-news

W Instytucie Pamięci Narodowej szykują się zmiany. Nowym prezesem IPN został dr Jarosław Szarek, jego kandydaturę na to stanowisko rekomendowały zarówno Kolegium IPN, jak i sejmowa Komisja Sprawiedliwości. Wcześniej Szarek odpowiadał na pytania posłów komisji. Co mówił?

O mordzie w Jedwabnem w lipcu 1941 r.: „Polskie państwo nie brało udziału w Holokauście. Polskie Państwo Podziemne karało śmiercią wszystkich tych Polaków, którzy niegodziwie się zachowywali. Tego nie zamierzamy ukrywać, ale przekaz historii, i to każde państwo robi, buduje się na pozytywnym wizerunku. To jest chyba naturalne”. Podkreślił, że relacje polsko-żydowskie są jednym z najbardziej skomplikowanych elementów polskiej historii, ale budowanie polskiego wizerunku nie może polegać na pokazywaniu najgorszej strony naszych dziejów. Polska już w 1940 r. informowała państwa zachodnie o losie Żydów - jeszcze przed Holokaustem - i mimo to Zachód nie zareagował.

Poseł Michał Szczerba z Platformy dopytywał, kto w takim razie był wykonawcą zbrodni w Jedwabnem.

„(…) Wykonawcami tej zbrodni byli Niemcy, którzy wykorzystali w tej machinie własnego terroru - pod przymusem - grupkę Polaków. I tutaj odpowiedzialność w pełni za tę zbrodnię pada na niemiecki totalitaryzm. Polskie Państwo Podziemne wszelkie przejawy kolaboracji z Niemcami, szmalcownictwa, karało śmiercią” - stwierdził Szarek. Co jeszcze powiedział?

O badaniach: „Jeżeli pojawią się nowe fakty, dokumenty, to trzeba je badać, przed tym nie możemy uciekać”.

O nauce: „W nauce, jak i w życiu, najważniejsze jest dochodzenie do prawdy”.

Zdaniem nowego prezesa IPN obecność Jana Tomasza Grossa na jednej z konferencji współorganizowanych przez IPN była „gigantycznym błędem”.

„Nie ma zgody na udział w poważnych konferencjach naukowych takich ludzi jak pan Gross (…). Taka sytuacja nie może się powtórzyć”.

O Instytucie Pamięci Narodowej: „Instytut Pamięci Narodowej to jest miejsce szczególne. Naszym zadaniem jest przekazać pamięć o polskim dziedzictwie (...). Mam wizję, jak to zrobić, żeby wykorzystać potencjał edukacyjny każdego pionu, by przekazać historię młodemu pokoleniu i Polakom. IPN musi wyjść na zewnątrz. Nie może być zamknięty w gabinetach”.

O poziomie edukacji historycznej: „Młodzież nie zna elementarnych rzeczy. Mamy wąską elitę wśród młodego pokolenia i tam jest nadzieja. Tam są jednostki wybitne, ale 90 proc. nie zna elementarnych rzeczy. Do takich rzeczy doprowadziła polska szkoła”.

O Lechu Wałęsie: „Lech Wałęsa uruchomił proces własnej autodestrukcji”. W ocenie nowego prezesa IPN, mimo że Wałęsa pozostaje symbolem Solidarności, to jednak jego kilkuletnia współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa jest bezdyskusyjna. Szarek przypomniał, że Wałęsa nawet o własnych kolegach ze Stoczni Gdańskiej mówił, że są nikim. „Wy jesteście nikim, ja w ciągu jednego wykładu zarobię więcej niż wy przez całe życie” - cytował słowa Wałęsy Szarek, dodając, że są one „podważeniem całego ideału Solidarności”.

I już na koniec: „Zmienia się klimat społeczny. Wyrosło młode pokolenie (...). W Polsce jest ogromna nadzieja i oczekiwanie na zmiany w Instytucie Pamięci Narodowej i jestem gotowy tych zmian dokonać. Wiem, jak to zrobić” - podsumował swoją wizję funkcjonowania IPN dr Szarek.

Tyle na razie wiemy o poglądach nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i o tym, w jakim kierunku może pójść kierowana przez niego instytucja.

A co wiadomo o samym Szarku? Urodził się w 1963 r. w Czechowicach-Dziedzicach, jest doktorem historii, absolwentem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pracę doktorską pisał pod kierunkiem prof. Ryszarda Terleckiego. Terlecki, obecnie wicemarszałek Sejmu i poseł PiS, to ważna postać w kontekście tego, co dzieje się obecnie w Instytucie Pamięci Narodowej, ale o tym później.

Szarek od 1981 r. współpracował z Miejską Komisją Koordynacyjną NSZZ „Solidarność” w Czechowicach-Dziedzicach. Po wprowadzeniu stanu wojennego zaangażował się w działalność opozycyjną. W latach 2009-2012 był członkiem Rady Programowej Radia Kraków, pracował w „Czasie Krakowskim”, publikował m.in. w „Gazecie Polskiej”, „Nowym Państwie”, „Gościu Niedzielnym”, „Dzienniku Polskim”, londyńskim „Tygodniu Polskim”, „Polonii Christiana”, „Gazecie Polskiej Codziennie”, „Naszym Dzienniku”.

Od 2000 r. Szarek jest pracownikiem Oddziału Krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej, zajmował się w nim edukacją młodzieży. Został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Zasługi za dokumentowanie prawdy o najnowszej historii Polski.
Szarek był jednym z kilku kandydatów na stanowisko szefa IPN, ale wiadomo było, że konkurs wygra ten, który będzie najbliższy Prawu i Sprawiedliwości. Także dlatego, że w IPN zmiany zaczęły się przed tymi wyborami. Wcześniej wyłoniono bowiem nowy skład Kolegium IPN, zasiadły w nim osoby zgłoszone wyłącznie przez klub poselski i senatorski Prawa i Sprawiedliwości. Ich kandydatury zostały potem zaaprobowane przez Sejm i Senat, ale wiadomo, że w obu izbach większość ma partia Jarosława Kaczyńskiego. Prezydent również, zgodnie z ustawą, wyznaczył swoich dwóch członków do Kolegium IPN. Czyli wszystkie osoby, które będą decydowały o tym, co dzieje się w Instytucie Pamięci Narodowej, są rekomendowane przez Prawo i Sprawiedliwość. Z tego, co mówi się przy Wiejskiej, są to ludzie bliscy posłowi Ryszardowi Terleckiemu, często związani z krakowskim oddziałem IPN. Sam Terlecki od 2000 do 2006 r. był naczelnikiem Biura Edukacji Publicznej w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, potem dyrektorem tego oddziału. Teraz okazało się, że nowy prezes IPN to także osoba związana z wicemarszałkiem Sejmu.

Szarek zdążył już zresztą skrytykować nie tylko naszą politykę historyczną po 1989 r., ale też rządy poprzedniego prezesa Łukasza Kamińskiego. Mówił o „nikczemnych działaniach” wobec prof. Krzysztofa Szwagrzyka, któremu kierownictwo IPN miało utrudniać poszukiwania szczątków ofiar komunizmu, a potem „przypisywać sobie jego zasługi”.

Stare kierownictwo IPN, w postaci jego wiceprezesa Pawła Ukielskiego, także startowało w konkursie na szefa instytutu, ale umówmy się, szanse Ukielskiego na wygraną były marne. O tym, jak będzie wyglądał IPN i jakie już dosięgły go zmiany, rozmawiałam z Ukielskim kilka tygodni temu. Bo trzeba pamiętać o tym, że w kwietniu Sejm uchwalił nowelizację ustawy o IPN. - IPN jest taką instytucją, która zajmuje się archiwami, edukacją, ma dbać o pamięć, o historię, o rozliczenie komunistycznych i niemieckich oprawców. Teraz kompetencje instytutu będą rozszerzone, a więc - jak rozumiem intencje ustawodawcy - chodzi o to, aby IPN miał jak najwięcej narzędzi do sprawnej realizacji dodatkowych zadań związanych z szeroko rozumianą polityką historyczną. Zobaczymy, jak to wyjdzie w praktyce - mówił. I dalej: - Likwidowana jest Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, część jej kompetencji pozostaje przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego, część zaś przechodzi do IPN i dotyczy upamiętnień polskiej martyrologii, polskiego czynu zbrojnego itd. Zdecydowanie rozszerzono też zakres chronologiczny. Zapis ustawowy mówi o Polsce porozbiorowej, zatem cały XIX w. - od trzeciego rozbioru do roku 1989 - wchodzi w zakres zainteresowania IPN. Ustawodawca zdecydował się również podnieść do rangi oddzielnego biura dotychczasowy Samodzielny Wydział Poszukiwań. To gruntowna zmiana, bo - z jednej strony - nadano tym działaniom dodatkową rangę i w pełni je usankcjonowano, a z drugiej - spowoduje to zintensyfikowanie poszukiwań. Biuro Edukacji Publicznej podzielono na dwa odrębne: Biuro Badań Historycznych i Biuro Edukacji Narodowej.

Zdaniem Ukielskiego część zmian jest dobra, część budzi wątpliwości. Wiceprezes IPN nie miał przekonania co do konieczności podziału Biura Edukacji Publicznej, ponieważ uważa, że synergia między badaniami a ich popularyzacją i utrzymanie tego w jednym biurze były dobre. Bardzo duże obawy budziła w nim kwestia podziału kompetencji po Radzie Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa. Zwłaszcza że część kompetencji jest wspólna, część dzielona między instytut a ministra kultury.

Nowelizacja ustawy o IPN nie uwzględnia żadnych postulatów, które zgłosił sam instytut, a ten zwracał uwagę między innymi na konieczność dostosowania struktury terytorialnej do struktury administracyjnej państwa. Dzisiaj oddziały instytutu są w siedzibach sądów apelacyjnych, co powoduje pewne absurdy, bo na przykład Mińsk Mazowiecki podlega pod oddział lubelski. Stare kierownictwo IPN postulowało, aby oddziały instytutu znajdowały się w każdym mieście wojewódzkim. Ale zdaniem Ukielskiego w nowelizacji ustawy są też jednoznacznie dobre zapisy. Na pewno jednym z nich jest likwidacja zbioru zastrzeżonego, który budził bardzo wiele emocji, został mocno zmitologizowany. Tymczasem obecnie to mniej niż pół procent naszego zasobu archiwalnego.

Ale wracając do piątkowych obrad Sejmu i wyboru nowego prezesa IPN: opozycja nie zostawiła na Jarosławie Szarku suchej nitki.

Poseł Rafał Grupiński z Platformy powiedział z mównicy, że „kandydatura Szarka na prezesa IPN nie powinna nigdy paść w tej izbie”.

- Rozumiem, że jesteście państwo wyznawcami tego, by rozpocząć wojnę z prawdą historyczną - mówił Grupiński.

Podkreślił, że Szarek zanegował zbrodnię w Jedwabnem, a także wieloletnie śledztwo IPN, którego skutkiem było uznanie, że sprawcami zbrodni byli Polacy.

- Może każecie państwo teraz spalić książki, które mówią o niewygodnych aspektach polskiej historii? - pytał poseł Platformy Obywatelskiej.

Grzegorz Furgo z Nowoczesnej stwierdził z kolei, że wybierając Szarka na prezesa IPN, parlament wybiera nie tylko ucznia i byłego podwładnego Ryszarda Terleckiego, ale też człowieka, który nie ma dorobku naukowego, opiera się na dorobku innych, nie ma też doświadczenia w kierowaniu jednostkami badawczymi. Poza tym jest człowiekiem mocno zideologizowanym.

Krzysztof Paszyk z Polskiego Stronnictwa Ludowego podkreślał, że prezes IPN powinien być osobą o „niezwykle wyważonym charakterze”, kierować się wrażliwością w ocenie zdarzeń historycznych. Czy taki jest Jarosław Szarek?

- Niestety, uczestnicząc w posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, podczas której odbyła się rozmowa z kandydatem, można było odnieść wrażenie, że brak jest zrozumienia tych argumentów u pana doktora Szarka. Wypowiedź dotycząca tragedii, zbrodni w Jedwabnem chyba najlepiej tego dowodzi - mówił Paszyk.

Ale słowa krytyki na nic się zdały. Sejm zadecydował, że IPN będzie miał nowego prezesa o dość kontrowersyjnych poglądami. Co z tego wyniknie? Na to pytanie nie znamy jeszcze odpowiedzi.

Wideo

Materiał oryginalny: Jarosław Szarek przejmuje ster w IPN. Nadchodzi czas wielkich zmian - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie