Jaś Walicki ze Starego Kurowa dzielnie walczy z agresywnym nowotworem. Nasza pomoc sprawi, że walka będzie trochę lżejsza

Aleksandra Szymańska
Aleksandra Szymańska
Zaktualizowano 
Jaś Walicki musi pokonać najgorszy z dziecięcych nowotworów. Trwa zbiórka pieniędzy na leczenie
Jaś Walicki musi pokonać najgorszy z dziecięcych nowotworów. Trwa zbiórka pieniędzy na leczenie Mat. prywatne/pomagam.pl
Gdy Jaś Walicki w Centrum Zdrowia Dziecka walczy z nowotworem, w Starym Kurowie, Dobiegniewie i nie tylko jest organizowana pomoc.

O walce Jasia i jego rodziców Oli i Bartka Walickich powiedziała nam Lucyna Pęczek ze Starego Kurowa, które już chyba całe zaangażowało się w pomoc sąsiadom. Są szkolne zbiórki do puszek, licytacje na Facebooku, pomysły na inne akcje.

O szczegółach rozmawiamy z ciocią Jasia Małgorzatą Walicką, bo rodzice chłopca są cały czas przy synku. W Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie czekają na wyniki ostatniej kuracji.

- Jaś miał drugą chemię. Przed nim kolejna. Po niej będziemy wiedzieli, czy są efekty i w którą stronę pójdzie leczenie – mówi ciocia Jasia.

Dramat Jasia zaczął się w lipcu

Mama maluszka Ola opisała to, co Jaś przeszedł przez ostatnie miesiące: "Wszystko zaczęło się dziać około 10 lipca, to właśnie wtedy zauważyłam, że coś jest nie tak z oczkiem Naszego Promyczka. Prawe oczko zaczęło się zmieniać, szpara powiekowa zaczęła robić się coraz węższa.

Około 16 lipca synkowi przestała rozszerzać się powieka. Rozpoczęliśmy szukanie przyczyny od konsultacji okulistycznych u pani profesor w Szczecinie, jednak uzyskaliśmy informacje, że nie każde dziecko może być idealne i zdarzają się dzieci z asymetrią twarzy, i Jasiu do nich należy" – pisze mama Jasia.

CZYTAJ TEŻ:
Raka u dzieci można pokonać

Diagnoza lekarki nie dawała spokoju rodzicom, tym bardziej że z oczkiem było coraz gorzej. Jaś stał się też bardzo wrażliwy na dotyk, często płakał, stracił apetyt. Zmieniał się w oczach… Zaniepokojeni rodzice w sierpniu trafili do neurologa w Warszawie. Tam poszerzone badania ujawniły guz u szczytu płuc z naciekami na kręgi szyjne i rdzeń kręgowy.

Diagnoza: nowotwór najgorszy z możliwych

"Przewieziono nas po otrzymaniu wyników do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie jeszcze w ten sam dzień Jasiu przestał zaciskać paluszki u prawej ręki, więc dostał sterydy na zmniejszenie obrzęków. Na drugi dzień wieczorem została pobrana biopsja guza i założony Broviac (dożylny cewnik, pozwala na pobieranie lub podawanie krwi, podawanie płynów i leków dziecku – dop. red.). Rozpoczęto, bez wyników badań, leczenie chemioterapią ze względu na szybko postępującą chorobę. Podejrzewano neuroblastomę.

Stan Naszego Promyczka pogarszał się z dnia na dzień, widać było po nim ból, który nasila się z każdym ruchem, a potem już nawet dotykiem, doszło do tego, że Janek nie mógł normalnie funkcjonować bez środków przeciwbólowych" – czytamy poruszającą relację mamy maluszka.

CZYTAJ TEŻ:
Oni walczą z rakiem. Wystawa zdjęć fundacji Cancer Fighters już w poniedziałek w Askanie [zdjęcia]

Jaś przeszedł szereg badań: tomograf, rezonans, USG, scyntygrafię, biopsję szpiku. W końcu przyszedł druzgoczący wyniki badania histopatologicznego guza... "Był najgorszy z możliwych – Rhabdoid tumor - najbardziej agresywny nowotwór wieku dziecięcego, rokowania są bardzo złe" – pisze pani Ola.

Guz jest nieoperacyjny i oporny na leczenie chemioterapią, chociaż trwa walka. "Postęp choroby jest bardzo szybki, Jasiek z dnia na dzień przestał ruszać nóżkami. Prowadzimy obecnie rehabilitację, co nie zawsze się udaje ze względu na samopoczucie Jasia" – relacjonuje mama.

Jaś Wielki Wojownik nie jest sam!

Na początku września Jaś miał ponowny rezonans kręgosłupa, który pokazał że guz się zatrzymał i nie rośnie. Lekarze porównują go jednak do… akordeonu, który może szybko się kurczyć i rosnąć. Jaś miał już dwa cykle chemii, które bardzo osłabiły malutki organizm. Przed nim kolejna chemia, a potem badana i – na dniach - decyzja, jakie będzie dalsze leczenie.

Jednocześnie rodzice, krewni i znajomi maluszka organizują pomoc finansową, bo tylko tyle i aż tyle można teraz zrobić. Na portalu pomagam.pl Fundacja Cancer Fighters zaczęła zbiórkę (wpiszcie w wyszukiwarce internetowej: Pomoc dla Wojownika Jasia). Można wpłacić dowolną kwotę. Pieniądze będą potrzebne na niezbędną neurorehabilitację, ale i dojazdy do klinik, leki, dietę.



Na Facebooku jest profil: Jaś Wielki Wojownik, z którego można się dowiedzieć m.in. o prowadzonych na rzecz malca licytacjach (i wziąć w nich udział), zbiórkach w Dobiegniewie, skąd pochodzi mama Jasia, czy w Starym Kurowie, gdzie mieszka rodzina.

Do niedawna pani Ola i pan Bartek cieszyli się każdym dniem z synkiem Jasiem. Teraz razem walczą o każdy następny... Ciocia Jasia mówi, że mimo całego cierpienia, maluszek potrafi się uśmiechać. – Jak prawdziwy wojownik – mówi pani Małgorzata.

ZOBACZ WIDEO: Budowa Centrum Zdrowia Matki i Dziecka w Zielonej Górze

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3