Jazda z usterkami

PIOTR JĘDZURA
Funkcjonariusze drogówki bacznie przyglądają się tirom. Są po specjalnych kursach, na których uczą się poznawania usterek w autach.
Funkcjonariusze drogówki bacznie przyglądają się tirom. Są po specjalnych kursach, na których uczą się poznawania usterek w autach. Mariusz Kapała
Niesprawne hamulce, łyse opony, wadliwe oświetlenie to najczęstsze wady aut ciężarowych. Tiry to jeżdżące po drogach bomby na kołach - uważają policjanci.

W ostatnich tygodniach na lubuskich drogach doszło do kilka tragicznych wypadków. Zginęli ludzie. Sprawcami dramatu byli kierowcy wielkich ciężarówek. Bardzo często są też uczestnikami wypadków. Dlaczego? Bo jeżdżą niesprawnymi samochodami i łamią przepisy drogowe.

Jazda z usterkami

- Najczęściej w ciężarówkach zepsute są hamulce - mówi zastępca naczelnika zielonogórskiej drogówki kom. Jarosław Tchorowski. - Łyse opony to też standard. Z nimi łatwo o tragedię, a droga hamowania wielotonowego samochodu wydłuża się. Do tego zużyta opona w każdej chwili może pęknąć. Kolejny problem to szwankujące światła, a także luzy w układzie kierowniczym.
Inspekcja Transportu Drogowego potwierdza wady techniczne tirów. Dodaje jeszcze inne grzechy tirowców. - Biorą więcej towaru niż powinni, i w rezultacie droga hamowania przeładowanego auta jest dłuższa - mówi mł. insp. Arkadiusz Góra z zielonogórskiego oddziału Inspekcji Transportu Drogowego.
- Do tego kierowcy uważają, że duży może więcej - uważa nadkom. Tchorowski. Co to oznacza? - Kierowcy osobówek nie mają innego wyjścia, jak tylko zjechać na pobocze na widok pędzącego z naprzeciwka tir - mówi sierż. szt. Kocur - oczywiście jak zdążą uciec. Wyprzedzanie na trzeciego to przyjęta norma wśród wiecznie spieszących się kierowców ciężarówek, którzy regularnie przekraczają prędkość. Zdarza się również, że siadają za kierownicą pod wpływem alkoholu. - Wielotonowe i niesprawne auto, pijany kierowca, nadmierna prędkość i mamy bombę na drodze - mówią policjanci z drogówki.

Wiedzą i jadą

Niewiele wynika z tego, że kierowcy wiedzą, zdają sobie sprawę z tego, że mają niesprawne auta, a jednak nimi jeżdżą. Rozmawialiśmy z szoferami ciężarówek na jednym z parkingów w okolicy Świebodzina. Nie chcieli niczego wyjaśniać. - Jak się koła kręcą, to się jedzie - skomentował krótko kierowca z Warszawy. Brak napraw tłumaczyli tym, że albo szefowie poganiają, albo są w trasie na okrągło.
- Kiedy mam pojechać do warsztatu, jak od razu kasa ucieka? - odpowiedział pytaniem szofer spod Poznania - a poza tym, jak ja nie pojadę, to w drogę wyruszy inny, a mnie z pracy wyleją.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.