Jechała z niechęcią

DANUTA KULESZYŃSKA 324 88 43 [email protected]
Udostępnij:
Roboty było naprawdę dużo, ale udało się. Bogusława Kupiec zrobiła cudo ze starej rudery, która tonie teraz w zieleni.

Rozłogi się zmieniają. Niemała w tym zasługa B. Kupiec. Pod jej wpływem tutejsze kobiety zmieniają mentalność. Dochodzą do wniosku, że z błota i gruzów można zrobić piękne ogrody. A ze starej chałupy - prawdziwy raj. Bo pani Bogusława udowadnia, że wieś może być piękna.

Jechała z niechęcią

Pięć lat temu z mężem Maciejem kupili rozwalającą się chałupę na skraju Rozłóg. - Przez całe lata była tu melina - opowiada sołtys Zbigniew Kołodziej. - Pani Bogusława zmieniła ten teren nie do poznania.
W zeszłym roku w konkursie na najpiękniejszy ogród w gminie zdobyła drugą nagrodę. - Byłam zaskoczona, bo przecież nic wielkiego nie zrobiłam - mówi gospodyni. - Po prostu urządziłam podwórko wokół domu tak jak zawsze o tym marzyłam.
Dlaczego wybrali Rozłogi? To był przypadek. Najpierw chcieli wybudować się w Świebodzinie. Długo szukali, ale niczego nie znaleźli. A potem przypadkowo w którejś z agencji nieruchomości znaleźli ogłoszenie z Rozłóg. - Jechałam tu z niechęcią, ale gdy tylko zobaczyłam ten dom, wiedziałam, że spędzimy w nim resztę życia - wspomina.

Brzozy i słoneczniki

Trzeba było niezwykłej wyobraźni, żeby w tej ruderze zobaczyć przyszłość. Pani Bogusława ją miała. Przebudowała w domu ściany, wykuła nowe okna, odkryła w chałupie to, czego nie było widać - podłogi i belki. Wiejskie klimaty wymieszała ze współczesnością.
Ale najgorsza była działka wokół budynku. - Jedno wysypisko śmieci - wspomina. - Rękami wydłubywałam z ziemi pokruszone szkło od butelek po denaturacie, wyciągałam popalone szmaty, wyrzucałam gruz, przenosiłam ziemię. Pomagały mi w tym dzieci.
Ogród, jaki w tym miejscu stworzyła, imponuje rozmachem. Położony na skarpie, otoczony drzewami, krzewami i kwiatami - To najpiękniejsze obejście w całej wsi - podkreśla sołtys.
Do ogrodu schodzi się w dół. Po drodze mija się wiecznie zielone krzewy, bluszcz, bukszpany. W środku - "taras" z trawy. Wokół brzozy. Nieopodal drewniany domek, w którym gospodarz trzyma swoje skarby. Nieco niżej oczko wodne z pomostem. - To moje ulubione miejsce wypoczynku - mówi pani domu.
Po przeciwnej stronie - maki, słoneczniki, lawenda. I nietypowy warzywny ogródek, a w nim buraki, cebula, pomidory. I truskawki z poziomkami. A nad wszystkim góruje oliwkowy dom z tarasem, po którym pnie się bluszcz.
Kobiety we wsi z podziwem patrzą na to cudo. I wzorem pani Bogusławy próbują zmieniać swoje otoczenie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie