Jerzy Pach tworzy w Świebodzinie prawdziwe dzieła sztuki. Kim jest świebodziński artysta? To na pewno kolorowy ptak tego miasta

Mariusz Kapała
Mariusz Kapała
Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz
Jerzy Pach jest świebodzińskim artystą. Zajmuje się wieloma formami sztuki. fot. Mariusz Kapała
Wzrusza się, gdy mówi o wnuczce, o przyjaźni z osobami niepełnosprawnymi, z którymi współpracuje, o tworzeniu, o Salvadorze Dali i gdy wraca wspomnieniami do dzieciństwa. Kim jest świebodziński artysta Jerzy Pach? Trudno go wepchnąć w jakieś ramy. Na pewno wiadomo jedno - to kolorowy ptak Świebodzina.

Dzieciństwo. "Czegoś zabrakło"

Przygoda świebodzińskiego artysty Jerzego Pacha ze sztuką zaczęła się już w dzieciństwie. - Gdy byłem dzieckiem, lubiłem rysować i bawić się w piasku, choć inni chłopcy uważali to za śmieszne. Na koniec roku szkolnego wyrywałem kartki z zeszytów swoich i rodzeństwa. Kiedyś nie było takiego dostępu do papieru, a jedna kartka to był jeden rysunek - opowiada. I po chwili dodaje ze smutkiem, że często słyszał powierzchowne "ładnie rysujesz", ale w jego życiu zabrakło wtedy zainteresowania, bodźca, który popchnąłby go w tym kierunku dalej. - Każdy mówił, że jest ładnie, że jestem zdolny, ale czegoś zabrakło.

Jerzy Pach jest świebodzińskim artystą. Zajmuje się wieloma formami sztuki.
Jerzy Pach jest świebodzińskim artystą. Zajmuje się wieloma formami sztuki. fot. Mariusz Kapała

Jednak dziecięcy zapał i wyobraźnia pozostały do dziś. Na prace Jerzego Pacha można natknąć się przypadkiem, po prostu spacerując po mieście. - Nawet, teraz gdy byłem z wnuczką na plaży, tak się wybawiłem! Wnuczka zaczęła lepić coś z piasku, a ja razem z nią - opowiada artysta i dodaje, że w Świebodzinie można zobaczyć ich wspólne dzieło - mural, który przedstawia serce z napisem "love". - To bardzo osobiste - dodaje.

Od dziecka chciałem robić coś innego, czego nikt inny nie potrafił. Później grałem troszkę w piłkę, ale nigdy nie zarzuciłem tego, że chcę tworzyć. Pierwsze rzeźby robiłem w korze, potem w drewnie. Drewno trudno było zdobyć, więc sklejałem różne fragmenty. Ja akurat wybrałem twarde drewno, choć trudno w nim rzeźbić - i na nim pracowałem.

Czytaj też: Kojarzycie pomazane ekrany przy Zbyszka Godlewskiego w Zielonej Górze? Już są czyste! Zadbali o to Pogromcy bazgrołów. Tak wyglądała akcja

Jerzy Pach już w szkole podstawowej marzył o tym, żeby zostać artystą. - Podobało mi się, jak dekoratorzy wystaw zmieniali je w sklepie, na przykład na święta, wycinali wtedy litery ze styropianu. Jak ja zazdrościłem tym facetom! Jak oni fajnie to robią, też bym tak chciał, myślałem.

Realizm jest ideałem?

- Tu jest na przykład taka twarz, proszę zobaczyć, jaka zakurzona - mówi Pach, biorąc do ręki małą rzeźbę.

Nie chciałem zrobić na przykład Baby Jagi, bo to zbyt łatwe. Dążę do realizmu, choć robię dużo błędów, a tej rzeźbie do tego daleko. Sam się tym gnębię, już ktoś mi tłumaczył, że niepotrzebnie, że czasem dobrze jest tak, jak jest

- opowiada.

W dalszej części rozmowy dodaje, że jednak powoli zaczyna rozumieć, że dążenie do ideału nie ma sensu. - Muszę ten realizm przeżyć, ale później będę wszystko widział inaczej. W głowie cały czas dążę do realizmu, ale wiem, że powinienem to przerwać i iść w abstrakcję. Bardzo mi się podoba surrealizm.

Artysta lubi pracować w swojej pracowni, zaraz obok domu.
Artysta lubi pracować w swojej pracowni, zaraz obok domu. fot. Mariusz Kapała

Czytaj też: Dla niej pole dance to nie tylko sport, ale również sztuka i terapia. Zdjęcia Doroty Paduszyńskiej na rurce zachwycają!

Samouk

Jerzy Pach należy do Stowarzyszenia Artystycznego "Otwarcie" w Świebodzinie i podkreśla, jak ważne jest dla niego dobre słowo lub wsparcie duchowe innego artysty. - Daje mi to dużo wskazówek. Ja jestem samoukiem, nie skończyłem żadnej szkoły w tym kierunku, ale dzisiaj też to doceniam, bo nie myślę w ramach systemu. Na akademii można zdobyć niesamowitą wiedzę, ale nie było mi to dane - mówi. - Gdy tworzę, jestem w tym całym duchem, myślę o tym, to siedzi we mnie, w głowie - opowiada.

Hobby

Sztuka jest hobby artysty, nie zawodem. - Od czasu do czasu mam z tego jakieś korzyści, ale nie odczuwam, żeby mi się to zwracało, wychodzę raczej na zero. Szkoda mi wszystkich rzeczy, które sprzedaję. Kupujący biorą moją energię. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej mi szkoda - opowiada.

- Moim marzeniem było po prostu mieć swoją pracownię. To już moja trzecia. Nie jest jakoś bardzo komfortowo, ale mi z tym dobrze, umiem się zbratać z niedogodnościami. Zimą grzeje tu piecyk, bo wtedy najbardziej chce się tworzyć. Ale wtedy trzeba też oszczędzać energię, więc trochę pracuję w mieszkaniu - opowiada.

I wzrusza się, gdy pomyśli o swojej inspiracji. - Bardzo lubię Salvadora Daliego, lubię się nim wzorować, kłaniam mu się i nigdy go nie zrozumiem do końca, ale jednocześnie mu zazdroszczę. Niesamowita postać. Jak on sztuką żył! Wzruszam się, bo odnajduję w tym siebie - mówi.

Jerzy Pach jest świebodzińskim artystą. Zajmuje się wieloma formami sztuki.
Jerzy Pach jest świebodzińskim artystą. Zajmuje się wieloma formami sztuki. fot. Mariusz Kapała

Praca czy odpoczynek?

Artysta z błyskiem w oku mówi o swoim hobby. - Przychodzę tu, jak chcę to puszczę sobie fajną muzykę, a jak nie to pracuję w ciszy. Jak mi to wtedy idzie, jak ja to lubię i się tym bawię! Mam mnóstwo pomysłów i od razu muszę je zapisywać. Czasem przerywam pracę i kontynuuję coś innego, na przykład biorę spray i domalowuję coś, o czym pomyślę, na innym obrazie - opowiada.

Czytaj też: Sztuka użytkowa. W PRL architekt był inżynierem ludzkich dusz

Niestety nie każdy docenia jego zapał i talent. Na ulicy, przed domem artysty stanęła zrobiona przez niego rzeźba kobiety. - Ludziom się podobała, robili sobie z nią zdjęcia. Jednej nocy ktoś ją zniszczył. Dzięki sąsiadowi odzyskałem ją, ale w częściach i bez głowy - mówi. Jednak, pomimo przykrego incydentu, nie zniechęcił się. - Teraz obijam ją blachą i robię głowę, którą będzie trzymała w ręce - opowiada.

Jerzy Pach jest świebodzińskim artystą. Zajmuje się wieloma formami sztuki.
Jerzy Pach jest świebodzińskim artystą. Zajmuje się wieloma formami sztuki. fot. Mariusz Kapała

Kobieta przed domem to nie jedyne dzieło artysty, które można zobaczyć w Świebodzinie. Zrobił on na przykład koziołka ze sklejki dla jednej ze szkół, której patronem Kornel Makuszyński. - Miałem zrobić coś na pasowanie ucznia w tamtym roku. Zrobiłem go z dwóch, połączonych arkuszy sklejki. Szkoła bardzo fajnie mi podziękowała, ale największą nagrodą było, gdy zobaczyłem, że dzieci i nauczyciele robią sobie zdjęcia z koziołkiem - mówi.

Zobacz też: London Design Biennale 2021

Źródło:
TVN

Wcześniej w jednej z bram na ulicy Wiejskiej widniała, już zdemontowana, rzeźba artysty. - Zrobiłem ludzika, a potem do niego dostawiłem drugą postać dziewczyny. Stało się to jeszcze sympatyczniejsze, trzymają się oni za ręce. Ludzie przychodzili robić sobie z nimi zdjęcia, to bardzo miłe, gdy spotykam się z ludźmi i czuję od razu ich uprzejmość. W pracowni dobrze czuję się sam, a dalej, gdy wychodzę do ludzi, bo to dla nich tworzę.

Inną z ciekawych, choć niedostępnych "z ulicy" prac artysty jest rzeźba dłoni, wzorowana na jego ręce. Rzeźba jednego razu upadła i złamał jej się czubek jednego z palców. - To czysty przypadek, ale wyszło akurat tak, jak w rzeczywistości. Ja też nie mam koniuszka tego palca, bo ucięła mi go maszyna przy tworzeniu - mówi Pach.

Ludzie mnie znają. Słyszałem nawet, że dzieci mówiły "O, jedzie Pan Tęcza", bo taki kolorowy. Ktoś inny z kolei powiedział "nasz kolory ptak Świebodzina". To dla mnie miłe, bardzo miłe...

Prace Jerzego Pacha będzie można podziwiać także na początku października. To właśnie wtedy zostanie otwarta jego wystawa w świebodzińskim muzeum.

Prace Pacha można minąć na ulicy w Świebodzinie.
Prace Pacha można minąć na ulicy w Świebodzinie. fot. Mariusz Kapała

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mona Marsja

ale fajny język, taka naiwna życzliwość, te postacie trochę taki lubuski Mitoraj... czemu nie! Hm, ...umiem się zbratać z niedogodnościami... super powiedzonko!

r
robotnik

Pod względem formalnym jest jednowymiarowe, płaskie ideowo. Brakuje mi świeżości i poszukiwania nowych dróg wyrazu siebie w sztuce. Talentu nie brakuje jest szansa, że przy takiej ilość tworzywa zdarzy się arcydzieło.

Dodaj ogłoszenie