Jestem berlińczykiem

Zdzisław Haczek
Zdzisław Haczek
Zdzisław Haczek
Zdzisław Haczek archiwum GL
Jak pięknie! - tak myślałem, wchodząc na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie.

Ten sam, który w poniedziałek stał się miejscem krwawego zamachu. Byłem tam tydzień wcześniej, w sobotę. Tłum. Wielojęzyczny, z mocnym polskim akcentem (mnóstwo naszych wycieczek). Drobiliśmy więc pod świąteczną świetlną kurtyną, między domkami, gdzie podawano grzańca po 3 euro, pieczone ziemniaki czy strzelające jadalne kasztany... Czasem zadarł człowiek głowę, by spojrzeć na poszarpaną alianckimi bombami fasadę kościoła Pamięci, którego Niemcy postanowili nie odbudowywać na znak przestrogi przed wojną. To znów rzuciło się okiem na ścianę niebieskich luksferów dobudowanej w latach 60. kaplicy... Było miło, bezpiecznie, kameralnie w europejskiej, wieloetnicznej metropolii. Nagle ryk syren! Spokojnie: to tylko policja pilotowała motocyklową paradę mikołajów...

Od wczoraj Berlin już nie jest taki sam. Za JFK powiem więc tylko: Jestem berlińczykiem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie