MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jeżdżą i to dobrze

SYLWIA MALCHER-NOWAK (68) 324 88 70 [email protected]
Beata  Święs jest jedną z dwóch kobiet, które jeżdżą autobusami w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Zielonej Górze
Beata Święs jest jedną z dwóch kobiet, które jeżdżą autobusami w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Zielonej Górze Paweł Janczaruk
Szefów kilku firm transportowych zapytaliśmy, czy przyjęliby kobietę do pracy, gdyby chciała jeździć autobusem. Bez wahania odrzekli, że tak. Trzymamy ich za słowo.

Kawałów o kobietach kiepsko prowadzących samochód nie brakuje. Generalnie gustują w nich panowie, którzy chyba nie spotkali na drodze przedstawicielki płci pięknej, która z kierownicą radziłaby sobie równie dobrze jak oni. Tymczasem takich nie brakuje. Niektóre nawet kierują pojazdami zawodowo. Ba, jeżdżą autobusami!

Jeżdżą i to dobrze

Trzy lata temu, Barbara Langner, dyrektor zielonogórskiego Miejskiego Zakładu Komunikacji postanowiła zatrudnić pierwszą kobietę jako kierowcę. Dlaczego? Aby złagodzić nieco obyczaje wśród panów. Dziś po Zielonej Górze miejskimi autobusami jeżdżą dwie panie. Obie zrobiły prawo jazdy kategorii D na własny koszt. Jedna już wcześniej jeździła samochodami ciężarowymi, a druga trafiła do MZK świeżo po ukończeniu kursu.
Trzy panie uprawnione do prowadzenia autobusu pracują od kilku lat w żarskim PKS-ie. Jedna wcześniej jeździła żukiem, druga skończyła kurs tuż przed przyjęciem do pracy, trzecia jest obecnie na urlopie macierzyńskim. Pani jeżdżąca zwykle na trasie Żagań - Gozdnica, kilka dni temu dostała do obsługi nowy autobus. - To wyróżnienie za dobrą pracę - podkreśla prezes zarządu Józef Słowikowski. I dodaje, że o panią, która w tej chwili opiekuje się dzieckiem pytają w całej Polsce. - Jeździła kursami pośpiesznymi na długich trasach - mówi. - Poza tym to bardzo atrakcyjna dziewczyna.
W gorzowskim PKS-ie jest tylko jeden kierowca płci pięknej, ale za to jak wykwalifikowany! - Ta pani posiada wszystkie kategorie prawa jazdy - mówi kierownik działu przewozów Tadeusz Kowalski. - Przed pracą u nas była instruktorem jazdy w wojsku.
T. Kowalski przyznaje, że przyjęcie jej do pracy było pewnym ryzykiem, bo wcześniej nie mieli takich doświadczeń. Obawy okazały się jednak niepotrzebne.

Mówią, że dadzą pracę

Gdy zapytaliśmy, czy w PKS-ie w Zielonej Górze jeżdżą kobiety, wicedyrektor Zenon Bambrowicz powiedział, że nie. Dlaczego? - Bo żadna się do mnie nie zgłosiła - twierdzi. - Ale jeśli się pojawi, to może liczyć na to, że prędzej czy później pracę dostanie.
Oczywiście wcześniej będzie musiała zdać wewnętrzny egzamin z umiejętności jazdy, topografii terenu i umiejętności usuwania prostych usterek w autobusie. - Mam tylko jedną wątpliwość - mówi Z. Bambrowicz. - Mamy w taborze autobusy w bardzo różnym stanie. Z niektórymi panie na pewno by sobie nie poradziły fizycznie. Chodzi np. o brak wspomagania w kierownicy i dużą awaryjność.
A co mówią inni? - Nie wykluczamy, że w przyszłości zatrudnimy kolejne panie - twierdzi zastępca dyrektora Stanisław Bugajski. - Ale także dwie, aby jeździły w parze, tym samym autobusem.
- Jeśli zgłosi się pani z odpowiednimi kwalifikacjami, to jest spora szansa, że dostanie u nas pracę - twierdzi J. Słowikowski.
Podanie o pracę przyjmie także T. Kowalski, choć nie ukrywa, że w pierwszej kolejności wolałby dać etat mężczyźnie. - Wielu mężczyzn też nie ma pracy - uważa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska