Kajakarstwo. Karolina Naja: nie liczę medali tylko podejmuję kolejne wyzwania

Piotr Rutkowski
Piotr Rutkowski
Karolina Naja to jedna z najbardziej utytułowanych polskich kajakarek
Karolina Naja to jedna z najbardziej utytułowanych polskich kajakarek Waldemar Wylegalski
Zakończony niedawno sezon był dla Karoliny Nai wyjątkowo udany. Do swojego bogatego dorobku dołożyła dwa złote medale mistrzostw świata i dwa złote mistrzostw Europy. "Nie liczę medali, ja tylko trenuję i podejmuję kolejne wyzwania” – powiedziała kajakarka w wywiadzie dla polskiej agencji prasowej.

W roku poolimpijskim najlepsi sportowcy, jeśli nie robią sobie wolnego, to traktują ten czas znacznie luźniej, zbierając siły na kolejne sezony. Tymczasem można odnieść wrażenie, że kadra kajakarek w porównaniu do ubiegłego roku, dokręciła jeszcze tę "śrubę". Skąd taka forma?

Już przed igrzyskami w Tokio wiedziałam, że jesteśmy bardzo silną grupą, ale też my dopiero wchodzimy na ten szczyt. Trochę niby spokojniej podchodziłam do tego sezonu, dopiero od stycznia zaczęłam trenować z kadrą. Oczywiście w listopadzie i grudniu ćwiczyłam indywidualnie, ale nie była to taka usystematyzowana praca. Zakładałam sobie, że mamy rok poolimpijski i jeśli ta dyspozycja będzie słabsza, to nic się złego nie dzieje w kontekście przygotowań do igrzysk w Paryżu. Jestem na takim etapie kariery, że nie odczuwam już dodatkowej presji czy niepokoju, że coś złego może się wydarzyć. Z luźną głową podeszłam do tego sezonu, bez jakichkolwiek oczekiwań i… wyszło całkiem dobrze, a nawet bardzo dobrze. To jest jednak sukces całej grupy, bo ta rywalizacja między nami mocno nas napędza.

W tym roku wygrała pani wszystko. Dwa tytuły mistrzyni Europy, dwa tytuły mistrzyni świata plus trzy zwycięstwa na zawodach Pucharu Świata. Osady z pani udziałem pierwsze przypływały na metę, bez względu na to, czy były to wyścigi eliminacyjne, czy finały. A do tego rywalki zostawiałyście daleko za plecami?

W tym roku wiele reprezentacji było w przebudowie, niektóre zawodniczki z różnych względów nie startowały. Ale przecież i u nas zaszły zmiany – nie zostałyśmy składem z igrzysk w Tokio, ale czwórka zmieniła się już w połowie. Do mnie i do Ani Puławskiej dołączyły Dominika Putto i Ada Kąkol. Ada to młoda zawodniczka, która na poziomie indywidualnym jeszcze może odstaje, ale za to świetnie układa się w osadzie. Dostała szans od trenera i myślę, że świetnie ją wykorzystała i czerpała z tych treningów i startów pełnymi garściami. Nie uważam do końca, że korzystałyśmy ze słabości rywali. Już w maju osiągałyśmy takie czasy, że nawet ja byłam w szoku, szczególnie gdy chodzi o starty w czwórce. Stoper nie kłamał na treningach, a mnie po tylu latach już się nie oszuka, bo sama widzę, że +coś idzie+, albo +nie idzie+. Te wyniki pozwalały nam optymistycznie myśleć o walce o medale na mistrzostwach świata czy Europy. Także w dwójce z Anią weszłyśmy na wyższy poziom niż to miało miejsce przed rokiem, czy dwa lata temu.

W wioślarstwie mieliśmy "dominatorów", a wam przypisano określenie "atomówki". Wasz trener Tomasz Kryk podsumował wasze starty mówić, że był to "kosmiczny sezon". Czujecie ten podziw nad waszą grupą?

"Wiem, że wiele osób zachwyca się naszą grupą. Kiedyś, gdy byłam jeszcze bardzo młodą kajakarką, taką mocną reprezentacją były Węgierki. Gdzie by nie pojechały, zdobywały same złote medale. Tak było też w Poznaniu na mistrzostwach świata w 2010 roku. Teraz musimy już tylko pilnować, żeby tego nie zepsuć, bo w przyszłym roku cały świat będzie chciał nam dołożyć.

Po igrzyskach w Tokio została pani najbardziej utytułowaną kajakarką w Polsce. Kolejne medale na mistrzostwach Europy czy świata sprawiają, że swoim następczyniom zawiesiła pani tę poprzeczkę niesamowicie wysoko.

Nie zastanawiam się nad tym, nie liczę tych medali, ja po prostu trenuję i podejmuje wyzwania. Mam ogromne wsparcie ze strony rodziny, związku i mojego klubu - Posnanii. I co ważne, mój organizm wciąż daje radę. Mimo 32 lat, jestem w stanie wciąż podnosić swój poziom. Te statystyki są obok mnie, a liczba medali wynika z tego, że jestem w grupie jedną z najstarszych zawodniczek.

Polskiemu kajakarstwu brakuje złotego medalu na igrzyskach. To kto ma go zdobyć, jeśli nie pani?

Wiem, że całe środowisko pragnie tego złotego medalu na igrzyskach, ja słyszę już o tym od co najmniej 10 lat. Powiem śmiało, że zmierzamy w tym kierunku, ale żadnych obietnic nie będę składać. Obserwując innych zawodników i mając w pamięci różne historie, takie obietnice niczemu nie służą.

Najbliższe igrzyska w Paryżu zakończone sukcesem byłyby dla pani zwieńczeniem pięknej kariery?

Gdyby zadano mi to pytanie z pięć lat temu, powiedziałabym, że po Tokio chcę zakończyć karierę. Jak widać kobieta zmienną jest i wiem już, że nie ma sensu teraz składać deklaracji, co będę robić za dwa, trzy lata. Nie chcę o tym myśleć, bo przede mną jeszcze dużo wyzwań i ciężkich treningów.

Rok po igrzyskach w Rio de Janeiro została pani mamą, ale też niezwykle szybko wróciła pani do sportu i do swojego poziomu. Jest chyba pani przykładem dla innych kobiet-sportowców, że można łączyć zawodowy sport z macierzyństwem i życiem rodzinnym. Choć w przypadku kajakarstwa jest to jednak trudne, jak spojrzy się, ile miesięcy spędzacie poza domem.

Kiedyś tylko te najbardziej utytułowane zawodniczki, medalistki igrzysk olimpijskich decydowały się na macierzyństwo w trakcie kariery. Ale widzę, że powoli to się zmienia, że kobiety odchodzą od pewnych narzuconych stereotypów. Być może zostały im stworzone ku temu warunki, których wcześniej nie było. W tej kwestii zaczyna się dziać dużo dobrego na świecie. Ja tylko staram się przekazać, że trzeba wierzyć w to, co się robi. Nie ukrywam, że decydując się na macierzyństwo, otrzymałam wsparcie ze strony wielu osób. Choć bez tej pomocy, znając swój charakter, też pewnie podjęłabym tę próbę. (PAP)

Rozmawiał: Marcin Pawlicki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mundial w Katarze - kibice na ulicach - bez komentarza

Materiał oryginalny: Kajakarstwo. Karolina Naja: nie liczę medali tylko podejmuję kolejne wyzwania - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie