Kaszpirowski wraca. Któż z nas nie pamięta uzdrowiciela wszech czasów?

Danuta Kuleszyńska 0 68 324 88 43 [email protected]
fot. Z archiwum autorki
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Na razie do Moskwy, gdzie będzie prowadził własne show. Pamiętam go sprzed dwudziestu lat: siedział w garderobie niczym Bóg, a u stóp klęczały kobiety całując go po rękach.

Któż z nas nie pamięta uzdrowiciela wszech czasów? Chyba tylko ci, którzy na świat przyszli, gdy on już znikł z ekranów telewizora. Ale i tak gros spośród tych później urodzonych też wie o kim mowa. Bo legenda Anatolija Kaszpirowskiego trwa do dziś. Wystarczy rzucić hasło.

Dla jednych wielki uzdrowiciel, geniusz i cudotwórca. Prawie Bóg. Dla innych hochsztapler, szarlatan i oszust.

Jak poznał nową żonę

Pod koniec lat 80 i na początku 90. był telewizyjną gwiazdą. Nie tylko w Polsce. Pamiętamy jego adin, dwa, tri... I te oczy wpatrzone w nas. Z ekranu. Oczy, które przenikały w głąb, które leczyły. Ponoć...

Znieczulał też słowami i spojrzeniem na odległość dwóch tysięcy kilometrów! Tak było w Rosji, gdy z ekranu uśpił pacjentkę operowaną na raka. Nikt na świecie tego nie dokonał. I nagle coś pękło. Ci sami ludzie, którzy nosili go na rękach, nagle zaczęli obrzucać błotem. Kaszpirowski porzucił Rosję, Polskę i Europę. Wyjechał do Ameryki z nową żoną - młodszą o 18 lat Czeszką. Poznał ją w 1993r. na seansie w czeskich Slanach.

- Patrzyła na mnie, miała taki szczególny wzrok...Podałem jej rękę, zelektryzowała mnie, zawróciła w głowie. Dopiero później odkryłem, że Irina jest ideałem kobiety: ciepła, kochająca, delikatna... - opowiadał Kaszpirowski, gdy 10 lat temu spotkałam go w Warszawie.

To miał być jego wielki powrót po latach. Październik 1998 r. Przyleciał właśnie z Nowego Jorku, gdzie zostawił trzy domy, żonę Czeszkę i dwoje dorosłych dzieci: 23 letniego wówczas Siergieja (zawodowy bokser) i 30 letnią Jelenę (lekarkę). W Warszawie szukał dobrego gruntu pod nowe plany. Miał uzdrawiać z...kosmosu! W rosyjskim miasteczku gwiezdnym przeszedł już pierwsze testy.

- Mam zamiar przeprowadzić dziesięć seansów kosmicznych. I jeśli wszystko dobrze pójdzie, to nie wykluczam, że ludziom odrastać będą ręce i nogi. Że szesnaście milionów osób pozbędzie się choroby wieńcowej, milionom znikną blizny, a bezpłodne kobiety zajdą w ciążę - przedstawiał mi swoją wizję.

Jak wyrzucił matkę z pokoju

Z Kaszpirowskim miałam okazję spotkać się kilka razy. Także prywatnie. Pamiętam, jak po wielkim seansie w Pałacu Kultury (rok 1989) przed jego garderobą kłębił się tłum wybrańców. Dotknąć cudotwórcę. To było marzenie milionów kobiet. Ale tylko nielicznym dał taką szansę. Tak było wtedy, w Warszawie. Siedział w garderobie niczym Bóg. Kobiety klękały i całowały go po rękach.

W prezencie znosiły pomarańcze i czekoladki ( w sklepach były wtedy pustki). Rozmawiałam z nim w jego apartamencie w hotelu Forum. Przed drzwiami kilku ochroniarzy czuwało dzień i noc. By nikt mistrzowi spokoju nie zakłócał. Byłam świadkiem kilku sytuacji. Jak z asystentem spierał się o pieniądze. - Jeśli telewizja nie zapłaci mi z góry 50 tysięcy dolarów, to nie dawaj im kasety - mówił podniesionym głosem.

Chodziło o nagranie kolejnego seansu telewizyjnego. Tylko za jedną emisję zgarniał 50 tys. "zielonych". A tych seansów było w miesiącu cztery.

Albo gdy matka, wówczas 70 letnia staruszka (Polka z pochodzenia), weszła do jego apartamentu. Przyjechała specjalnie z Ukrainy, żeby spotkać się z ukochanym synem, bo tak rzadko go widuje. - Wyjdź stąd! - wrzasnął - Przecież widzisz, że jestem zajęty!

Jak będzie doradzał gwiazdom

Jest niski. Nosi buty na obcasie i czarne ubranie. Nadal ma przenikliwe oczy, kamienną twarz i farbowane na czarno włosy. Śpi po trzy godziny na dobę, je byle co. Nie pije, nie pali. I nie wygląda na swoje 70 lat!

Na świat przyszedł w Winnicy na Ukrainie, wychował się w biedzie. Z zawodu jest lekarzem internistą. Mając już dyplom w kieszeni pracował jako... tragarz na kolei w rodzinnym miasteczku. - Nie mogłem dostać etatu lekarza, a musiałem zarabiać na życie. Bywało, że nocami przeskakiwałem przez plot i kradłem węgiel na opał - wspomina tamte czasy.

Dziś wielki mistyk medycyny niekonwencjonalnej znów powraca. Do Moskwy. W rosyjskiej telewizji NTV, należącej do Gazpromu, poprowadzi swój talk-show. Gwiazdom rosyjskiej sceny polityczno - artystycznej będzie mówił, jak przezwyciężać problemy życiowe, jak się leczyć.

- Droga do uzdrowienia biegnie przez uczucia, a nigdy przez umysł, bowiem umysł nie przepuszcza słów - przekonuje.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
renia65
W Moskwie kokosów nie zbije!!!Ale w Polsce-owszem.My mamy słabość,do dzielenia się z biedniejszymi.Pomimo,że nie mamy pieniędzy-lubimy wydawać.I co gorsza-jesteśmy naiwni.Przecież,to zwykły krętacz!!!!Już zresztą paru innych takich znamy.Choćby głośny niegdyś Harris,Nowak...I co?Zaginęli w akcji???Nachapali się i dzida na zachód!!!Teraz Anatolij wrócił-goły ale wesoły.Właściwie poszalał z lekka,no i może zaliczył parę operacji plastycznych,(bo faktycznie dobrze się trzyma na swoje 70 lat).Ludzie!!!Przestańmy wierzyć w garbate aniołki!!!Zwykle ofiarami czarów padają osoby starsze,którym ze względu na wiek nie jest w stanie pomóc lekarz(przepraszam).Czasu nie zatrzymamy,śmierci nie unikniemy ale nie wierzmy tym cyrkowcom i komikom.Prawda jest taka-Prawdziwe cuda nie wzbudzają wrzawy.
Dodaj ogłoszenie