Każda jedna z fotografii to też mój autoportret

Renata Zdanowicz
Elżbieta Skrok
Udostępnij:
Rozmowa z Kamillą Ernandes.

Jak zaczęła się Pani przygoda z fotografią?
To bardzo prozaiczne. Nigdy wcześniej nie miałam aparatu. Chciałam zobaczyć, czy mi się to spodoba, czy nie. Okazało się, że narodziła się z tego wielka pasja.

Która trwa już dziesięć lat.
Wiele osób kupuje sobie aparat, tak naprawdę nie wiedząc, co dalej. Na fali mody na posiadanie lustrzanki również ją sobie kupiłam i w przeciągu paru miesięcy okazało się, że to jest chyba to, co lubię robić.

Od czego Pani zaczynała?
Kupiłam jedną lustrzankę, później drugą. Od razu zaczęłam próbować swoich sił w fotografii kreatywnej, starałam się organizować sesje. I tak powoli zainteresowałam się też programami do obróbki graficznej, bo to na dzisiaj jest nieodzowny element fotografii.

Mieszkała Pani za granicą.
Tam zaczęłam tę pasję realizować. Przyjechałam do Świebodzina i od zeszłego roku również zawodowo zajmuję się fotografią architektoniczną dla firm, fundacji i dla miast. Zawodowo bardziej mnie interesuje architektura. Sesje oczywiście też, ale w tę drugą stronę bardziej oscyluję.

Pojawiła się pasja, jednak sam talent nie wystarczy. Trzeba się gdzieś nauczyć zasad.
Jestem samoukiem. Skończyłam tylko podstawowy jeden kurs obsługi aparatu. Najlepszą szkołą jest Internet. Większość fotografów posiada swoje blogi, strony, można oglądać tutoriale. Dostęp do wiedzy na temat zarówno fotografii, jak i obsługi programów graficznych jest tak powszechny, że nie wymaga kursów i szkoły.

Pani uwagę szczególnie zwrócił jeden rodzaj fotografii.
Zaczęło się tak naprawdę od tego, że zainteresowałam się takim typem fotografii, który się nazywa dość enigmatycznie HDR, skrót od angielskiego High Dynamic Range, co tłumacząc na polski znaczy „szeroka rozpiętość tonalna”. Polega to na tym, że stawiamy aparat na statywie i robimy kilka zdjęć o różnym naświetleniu, po czym składa się je w programach graficznych i wychodzi zdjęcie, które ma tak naprawdę pokazać obraz zbliżony do tego, co widzi nasze oko. W fotografii HDR jest kilka różnych stylów, część z nich jest taka odrealniona, kolorowa. Spodobał mi się ten typ fotografii.

Jest on preferowany przy robieniu zdjęć architektury.
To taki statyczny rodzaj fotografii, gdzie mamy czas na to, żeby się zastanowić, naświetlić, ustawić i obejść wokół budynek. Najpierw zainteresowałam się konkretnym stylem, a później okazało się, że to jest właśnie styl, w którym dzisiaj robię głównie fotografię architektoniczną.

Zajmuje się Pani również fotografią artystyczną.
Tu z kolei zajmuję się fotografią kreatywną, czyli taką, która nie do końca odzwierciedla to, co jest rzeczywiste. W jakiś sposób kreuję tam swoją własną wizję świata, wizję rzeczywistości i tak poniekąd to odzwierciedla moje wewnętrzne krajobrazy, czyli każda jedna z tych fotografii to jest też jakby mój autoportret.

Kiedy miała Pani pierwszą wystawę tych prac?
Jeszcze mieszkając w Dablinie. Była to wystawa grupowa, na której wystawiałam się również ja w ramach tzw. wystawy sierocej. To cykl wystaw organizowanych na całym świecie. Prace fotografów amatorów i zawodowców można zobaczyć w nietypowych miejscach, które niekoniecznie są galeriami. Indywidualną wystawę miałam rok temu w domu kultury. Byłam współorganizatorem bliźniaczej wystawy „Kontakt” Stowarzyszenia „Otwarcie”, pierwsza była w Niemczech.

Współpracuje Pani z Kołem Fotograficznym „Kadr”.
Kiedyś na ulicy zauważyłam fotografujących nocą ludzi i zainteresowałam się, kto to może być. I tak poznałam osoby, które się fascynują różnymi typami fotografii. To co nas łączy, to sama pasja do fotografii i chęć dzielenia się wiedzą. Na pewno łatwiej jest w grupie organizować choćby sesje czy wyjazdy. Koło spotyka się co tydzień we wtorki o godz. 18 w klubie Betonik.

W piątek, 30 września, macie wystawę w Muzeum Regionalnym. Czego możemy się spodziewać?
Zdjęć bardzo różnych. Narzuciłyśmy im wspólny mianownik, żeby jednak coś je połączyło, a z drugiej strony dajemy dużą dowolność każdemu z twórców na to, aby przedstawił swoje prace w dowolny sposób. Wybrałyśmy tytuł „Sentencje”, bo jest bardzo szeroki. Zaczątek pomysłu podrzucił nam Andrzej Dzierzęcki, mówiąc o poezjografii, w jaki sposób przedstawić poezję fotografią. Rozwinęliśmy ten temat, jak można sentencję, jakieś zdanie zawrzeć w obrazach. Będą bardzo różne fotografie. Niech każdy przyjdzie i zobaczy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie